21 października 2020

Kandydat do godności burmistrza, określił mieszkańców Tucholi specjalnym mianem!

3 min read

Z przykrością muszę zauważyć, że wchodzimy w ostatni etap przedwyborczej nagonki. Rozpoczęła się właśnie „brudna kampania”, gdzie kandydaci do najwyższych, służebnych wobec obywatela godności, używają terminów, które potrafią przyprawić czytelników, o lekki zawrót głowy .

Bardzo dobrze się stało, że obecny Burmistrz Tucholi ma kontrkandydata. Oczywiście, byłoby lepiej, aby swoich sił w tym „wyścigu” spróbowało więcej osób. Takie zjawisko stanowi swoistą normę, a wyborca ma większe pole manewru, analizując nie tylko sylwetki kandydatów, ale i ich osiągnięcia lub plany. Jeżeli są one realne, ( łatwo można to sprecyzować), można z czystym sumieniem oddać głos na swojego faworyta. W naszym przypadku jest dwóch pretendentów. Obaj panowie mają doświadczenie samorządowe, jednak analizując ich dokonania i potknięcia, szala wagi z napisem „za” i „przeciw” od kilku dni w moim przypadku gwałtownie przechyliła się na korzyść obecnego burmistrza. Powody? Jest ich sporo, jednak najważniejszym,prócz innych wzlotów i czegoś w rodzaju „urzędniczej, niezawinionej  stagnacji”, są: otwartość na dialog i zdecydowane podejmowanie decyzji, nawet tych  niepopularnych oraz niezwykły takt wobec każdego, kto zwróci się do niego o pomoc lub wsparcie. Mając przed oczyma obrazek działań obecnego burmistrza, jest mi bardzo przykro, że jego wyborczy „przeciwnik” momentami mocno się gubi w przedwyborczej retoryce.

Ponieważ w dalszym ciągu większość komitetów nie wierzy w siłę Internetu i zwyczajnie nie publikuje swoich programów – zobowiązań przedwyborczych, co utrudnia społeczeństwu podjęcie decyzji, zmuszeni jesteśmy poszukiwać tych obietnic na własną rękę. Możliwości jest sporo, a jedną z nich jest pewność, że gdzie, jak gdzie, ale w portalach społecznościowych kandydat będzie się rekomendował z lepszym, albo gorszym skutkiem. Kandydat do godności burmistrza wybrał drogę nijaką, opartą w głównej mierze o politykę negacji swojego przeciwnika – obecnego burmistrza. Jednak niewybredne prowokacyjne teksty, które nie przystają kandydatowi, są niczym wobec słów, które padły pod adresem mieszkańców Tucholi.

Zacytujmy świeżo upieczonego „klasyka”:

Bez tytułu

„Czeka nas debata z kolejnymi cudownymi słówkami, które ciemnemu ludowi można sprzedać. Sprawdzało się przez dwie kadencje, sprawdzi się i teraz, prawda p. Burmistrzu Kowalski?
 Bardzo przepraszam, nazywano mnie już w różny sposób, a żem człek gruboskórny ( choć ciałem odchudzony) i wyjątkowo odporny na głupawe docinki, tym razem nie godzę się na to, aby jakiś lokalny polityk – kształtująca się osoba publiczna,  nazywał mnie „ciemnym ludem„, a tym bardziej moich przyjaciół, znajomych, czy panią Jadzię, tę ze sklepu mięsnego – osobę miłą, pogodną i oddaną ludziom, którym sprzedaje dobry towar.
Obraźliwe stwierdzenie imć kandydata, marnie „zwiastuje” Jego najbliższej przyszłości, która może się zakończyć szybciej, niż się zaczęła. Opieranie swojej kampanii wyborczej na obrażaniu swoich współziomków? Zaiste dziwaczna polityka… upadku.
Proszę wybaczyć, ale przypomina mi się scena z „Faraona”, kiedy naturalne zjawisko zaćmienia Słońca kapłani egipscy wykorzystują do podporządkowania sobie ludu. Nawet tych bidaków nikt nie miał prawa nazwać „ciemnymi„, co najwyżej… „wykorzystanymi”,  przez grupę spryciarzy.
Odnosząc to do naszej rzeczywistości,  może my – „ciemny, tucholski lud” (według kandydata do fotela burmistrza) właśnie przejrzeliśmy na oczy i idąc torem myślenia sprzed chwili, możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że mamy szansę popełnić błąd, dokonując chybionego wyboru osoby, która ma nas w … nosie, a która obserwuje lokalne otoczenie z perspektywy ponad 350 kilometrów? Nie pomoże tutaj parafraza słów Bieńkowskiej o tym, że „taki mamy klimat” w tym przypadku przedwyborczy. Bo to nie kwestia pogody, a dobrego wychowania. Jasne, czasami można się zapomnieć, ale właśnie wtedy należy zachować umiar, takt i być głuchym na knajackie zaczepki. Polityk – czyt. sługa, ma wykonywać rozkazy obywatela, a nie dokonywać publicznych osądów.
Przepraszam,  zostanę przy kandydaturze osoby, której w żaden sposób nie mogę porównać z zachowaniem neandertalczyka, we współczesnym  składzie z porcelaną.
Reszta niech pozostanie wymownym… milczeniem.
____________________
Przedstawiciel „ciemnego ludu”, który nie kupuje politycznego dziadostwa od mentalnych domokrążców
Mariusz R.Fryckowski
Grafika – Sadurski www.demotywery.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook