30 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Skandal podczas 25 sesji RADY MIEJSKIEJ w Tucholi (felieton)

5 min read

Podczas 25 sesji Rady Miasta powrócił problem z sesji minionej, kiedy wybuchła awantura, wokół oświadczeń majątkowych. Padło konkretne nazwisko i właśnie tę osobę wziął pod lupę jeden z radnych. Ciąg dalszy znamy, kolejne dziwne zachowania, wreszcie ostentacyjne wyjście radnych z sali na znak protestu itd.

Radny pan Andrzej Jerosławski, kolejny już raz staje się pępkiem sensacji, ponieważ powrócił do tego tematu w ostatni piątek. Nie od dzisiaj wiemy, że pan radny ma sporo zastrzeżeń do kadry pedagogicznej gminy, pewnie również powiatu, kraju, świata, a nawet galaktyki!

Generalizując, pan radny sadzi zapewne, że nauczyciele mają zbyt wiele przywilejów. Zbyt dużo zarabiają, mają wakacje prawie bez końca, Kartę Nauczyciela, nagrody, oszczędności i zapewne Porsche w blaszanym garażu. I pewnie tylko z przekory zajmują etaty, mieszkają tak, jak mieszkają, bo w weekendy „dekują” się na swoich hektarach, chowając się za ceglanymi murami i fosami swoich zamków. Słowem, nauczyciel to bogacz, darmozjad i… kombinator.

W sposób szczególny, pan radny traktuje pedagogów, którzy są w jesieni życia i jeszcze śmią zajmować etaty w czasach, kiedy nie powinni tego robić, ustępując tym samym miejsca młodszym.

I tutaj wszystkich zaskoczę, pan radny Jerosławski ma przynajmniej w tej kwestii „gigantyczną” rację! Gdybyśmy mieszkali w Afryce, to jedno z plemion tam żyjących, ma taką zasadę, w bardzo prosty sposób, dokonuje ono selekcji ludzi starszych. Jak to robią? Każą im włazić na drzewa, najlepiej wysoko, a następnie trzęsą ich  pniami. Który spadnie, tego dobijają, palą, a ich kości wkładają sobie pod „poduszkę”, aby w nocy, przodkowie, udzielali im dobrych rad.

Świetny pomysł prawda? Niestety, na rodzimym gruncie się to nie sprawdzi. Nasze prawo nie zabrania pracować ludziom w wieku emerytalnym, dotyczy to również nauczycieli. Skoro coś nie jest zabronione, jest dozwolone, koniec, kropka. Numer z drzewem, u nas też nie przejdzie, ale obowiązuje nas inna zasada, „szacunku dla siwej głowy”, jak powiedział jeden z radnych miejskich, o czym radny Jerosławski albo nie wie, albo o tym zapomniał.

Skoro nie można „dokopać” komuś od tej strony, to może poprzez portfel? Warto spróbować i… stało się! W oświadczeniu majątkowym jednego z pedagogów, konkretniej, dyrektora szkoły gminnej, na dodatek kobiety, czcigodny pan radny dopatrzył się niemożliwego! No…, jak można nie mieć na koncie żadnych oszczędności!? Nauczyciel i nie ma zaskórniaków? To niemożliwe, kombinacja, futuryzm do entej potęgi! Jak śmie trzymać pieniądze w skarpecie, a nie na koncie?

I tutaj można się założyć z panem radnym, o pizzę wegetariańską, że w tej skarpecie jest tylko jedno – móc być przydatnym tak długo, jak się uda. Pieniędzy w niej nie ma, są tylko marzenia o chęci ich posiadania, by na stare lata było na chleb, margarynę i… mydło.

Każdy z nas dojdzie kiedyś do podobnej „ściany”. Chęć posiadania ustępuje chęci bycia potrzebnym, zwłaszcza w pewnym wieku. I ponownie wszystkich zaskoczę – nauczyciele już tak mają, są w tym co robią zwyczajnie świetni, a nawet jeżeli nie są, to ciągły proces dokształcania ( jak u lekarzy), z pewnością ten stan zmieni, bo ta praca jest powołaniem i wie to każdy, z wyjątkiem pana radnego.

Jeszcze trochę i pan radny zajrzy do dyrektorskiej alkowy w poszukiwaniu … kosmity! I nie ma w tym stwierdzeniu zbyt wielkiej przesady, bo zdarzyło się w przeszłości, co przypomniał Przewodniczący wielkiej Rady, że pan radny miał już podobny „zjazd” w stronę zupełnie innej osoby. Ogólnie mówiąc, ów ktoś żył „nie po bożemu” i za to miał w/g pana radnego, otrzymać moralne baty. Dobrze, kosmity nie było.

Tym samym, przekroczono cienką, niebieską linię pomiędzy moralnym dziadostwem, a śmiesznością. W tym, konkretnym przypadku dziadostwa nie ma, a tym bardziej śmieszności, radni mają na to swoją definicję, ale tę można usłyszeć w kuluarach – uszy więdną i trudno im się dziwić.

W obronie skrzywdzonej stanęli wszyscy, jak jeden mąż, radni, przynajmniej w tej kwestii, stanęli na wysokości zadania. Oby weszło im to w nałóg – mieć własne zdanie.

Oczywiście, uwagi radnego Jerosławskiego bywają bardzo cenne i wielokrotnie można się było o tym przekonać, ale prawie zawsze oponowanie przemieniało się podczas głosowania na… „ZA”. Ktoś patrzący z zewnątrz może ocenić postawę radnego jako oponenta totalnego, chorobliwie nielubiącego obecnego burmistrza, co manifestowane jest od lat. Jednak w chwili decyzji, ręka bardzo często sama wędruje w górę, a reszta niech pozostanie milczeniem.

Po co to wszystko? Radny zarzuca burmistrzowi, że jest mistrzem PR-u (pijaru), myli się, jest odwrotnie, choć  zwięzła wypowiedź, to zdecydowanie najsłabsza strona pana radnego. Przyczyna? Właśnie, ma to zapewne związek z nauczycielami, czyżby aż tak w przeszłości zaleźli panu radnemu za skórę? Zaiste, jeżeli tak jest, to trzeba pogratulować pamięci i… współczuć.

Jaki jest efekt napaści na wspomnianą dyrektorkę? Negatywny, jedna z radnych wyraża swoje oburzenie, radny- senior cytuje na znak protestu, adekwatny do sytuacji, fragment twórczości Paulo Coelho, kolejny radny również protestuje i opowiada, jak sytuacja odbierana jest za granicą.

Pan radny Jerosławski ma mandat społeczny, ale śmiem powiedzieć, że ta społeczność chyba bardzo się pomyliła i zapewne teraz ten fakt dostrzega. Nie może przecież być tak, że miarą wartości człowieka na którego oddało się głos, jest wyłącznie dokopanie cudzymi ustami komuś innemu, a najlepiej wszystkim, jak leci.

Ja ciągle wierzę w to, że gdzieś tam pod grubą skórą bezwzględnego akwizytora, tkwi ciągle dobry, wrażliwy człowiek – pan Andrzej, który próbuje przez nią się przebić. Kiedy to nastąpi? Na starość, oby ciepłą i sytą, czego wszystkim Czytającym życzę.

__________________________

Mariusz R.Fryckowski

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook