wt. Lut 18th, 2020

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Grabarze oświaty

6 min read

Związek Nauczycielstwa Polskiego i „Rodzice przeciwko reformie edukacji” są rozczarowani podpisaniem przez prezydenta Andrzeja Dudę ustaw reformujących oświatę. Oświatowa „Solidarność” nie widzi w reformie zagrożeń – jak przekonuje, jest ona przemyślana i policzona. Samorządy niepokoi tempo wprowadzania zmian.

Tak mniej więcej rozpoczyna się większość artykułów prasowych, poświęconych dzisiejszej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, który złożył swój podpis pod dokumentem uprawniającym MEN do wprowadzenia reformy oświaty. Dla większości nauczycieli i samorządowców to szok. Jeszcze kilka dni temu, przewodniczący ZNP – Sławomir Broniarz w rozmowach z mediami, przypominał jedną z rozmów z prezydentem, który zachwalał obecny proces edukacji i gratulował nauczycielom sukcesów i profesjonalizmu.

Jeden podpis złożony na papierze zmienił wszystko, co można uznać za oczywisty fakt istnienia drugiej strony e0cab4ee12aa2a9b1c8fc251ccc09e79prezydenckiej twarzy, który podporządkowany jest formacji, z której wywodzi się obecny prezydent. Ci, którzy wątpili, otrzymali dzisiaj jasny dowód tego, że akceptacja sygnowana własnym podpisem, weszła panu prezydentowi w krew i na nic tłumaczenia jego współpracowników, że głowa państwa zastanawiała się nad problemem.

Dzisiaj okazało się, że problem nie istnieje, bo nowa reforma jest potrzebna i stanowi kolejny element „dobrej zmiany” rządu pani premier Szydło.

Jak zawsze, obecna opozycja nie zostawia na sytuacji suchej nitki, choć komentarze internautów są zróżnicowane. Twardy elektorat Prawa i Sprawiedliwości przekonany jest o słuszności wprowadzenia zmian, jednak specjaliści, są znacznie bardziej ostrożni w ferowaniu wyroków.

Reforma minister Zalewskiej, której kompetencje, jako reformatora można podważyć w każdym względzie, nie pozostawia zlodzeń, pod nóż, jako pierwsze trafią gimnazja, bo te od pierwszego września nie przyjmą już nowych uczniów. Panuje ogólny, informacyjny rozgardiasz. Ten swoisty i pełen tragizmu serial jest pełen niedomówień, zarówno samorządowcy, jak i nauczyciele nie mają spójnych informacji o tym, jak przebiegać będzie „wyobrażenie minister”, które szumnie i przedwcześnie nazwano reformą. Podczas swojego wystąpienia przed kamerami, pani minister Zalewska twierdzi, że szczegóły zostały wypowiedziane podczas spotkania w Toruniu. Czy w miejscu tego spotkania uczestniczyła cała oświatowa POLSKA?

Chyba nie skoro…, jeszcze kilka dni temu podjęto decyzję, że pani minister w poniedziałek 10.01. spotka się we Włocławku z kolejną grupą odpowiedzialną za wprowadzenie zmian w oświacie. Bez podania przyczyn zostało ono odwołane. To oczywiste, że powodem było to, co wydarzyło się dzisiaj plus rozmowa, którą pani minister odbyła dzień wcześniej z prezydentem Dudą.

Bardzo zastanawia też fakt, że pan prezydent Duda mając sporo, bo aż 21 dni na akceptację lub negację reformy, zwlekał do ostatniej chwili, choć przypuszczać można, że decyzję mógł podjąć w ciągu minuty, bo… musiał!

Podczas konferencji prasowej, zanim dotarł do sedna swojej decyzji, przez prawie dziesięć minut opowiadał jakieś „głodne kawałki” o tym, że analizował wszystkie „za” i „przeciw”. Podobno kierował się w swojej decyzji wyłącznie dobrem dzieci.

Zadziwiające jest też, że Jego własna żona – również nauczycielka z praktyką, nie podała kilku jasnych, zwięzłych powodów, dla których propozycja zreformowania oświaty, jest w tej chwili jednym wielkim bublem.

ZNP prosił wyłącznie o jedno, przesunięcie w czasie. Ten ruch wydawał się w tamtej rzeczywistości oczywistością, byłby czas na dopracowanie szczegółów i dogłębne doinformowanie pedagogów i samorządowców o wszystkich aspektach projektu nowej reformy.

Niestety, wybrano pośpiech, zapewne, nie bez powodu.

Pan prezydent powiedział:

– Jako prezydent mam wielkie oczekiwania zarówno wobec pani premier, polskiego rządu, samorządów i nauczycieli. Ta ustawa, te rozwiązania muszą być wprowadzone we współdziałaniu. Nie mam wątpliwości, i potwierdziło mi to wielu wójtów, burmistrzów prezydentów miast, z którymi rozmawiałem, że ustawa jest od wprowadzenia i oni są całkowicie przygotowani, łącznie z siatką nowych szkół – motywował prezydent.

– Ale jestem przekonany, że będą sytuacje, gdy będą problemy. Kiedy wokół nowej siatki szkół będą się tworzyły spory. Wymaga to życzliwego spojrzenia i dialogu ze strony władz lokalnych, pani minister edukacji narodowej i rządu. Wymaga to życzliwego i zaangażowanego podejścia ze strony kuratorów. Podpisując ustawę, apeluję, aby to współdziałanie przebiegało jak najlepiej – dodał.

Po raz pierwszy od lat samorządowcy byli zgodni w ocenie zmian ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. ZNP obawia się, że reforma spowoduje gigantyczne zwolnienia – pracę może stracić nawet 37 tys. nauczycieli, a wielu pracować będzie w szkołach na niepełnych etatach. W najgorszej sytuacji są nauczyciele przedmiotów przyrodniczych, którzy będą musieli uczyć we wsiach w kilku szkołach, by zdobyć pełne etaty –  twierdzi pani Justyna Suchecka – autorka artykułu pt. Prezydent Andrzej Duda podpisał reformę edukacji. Gimnazja idą pod nóż.

Niewiadomych jest wiele, konsultacje są niedokończone, minister Zalewska wyraźnie pospieszyła się, a takiego stanu rzeczy z pewnością nie zaakceptuje ZNP. To może oznaczać tylko jedno – będą akcje protestacyjne. Czy coś zmienią? Z pewnością nie, jest za późno, klamka zapadła. Wracamy do starego modelu nauczania, gdzie szkoły kształciły „omnibusów”, niestety, świat się zmienił i dawny wzorzec jest w nim już nieaktualny, no chyba, że nowa / stara reforma, ma za zadanie „wyprodukować” robotników i idealnych „średniaków”, którzy będą „na bakier” z logicznym myśleniem.

W całym tym galimatiasie pominięto coś równie ważnego – aspekt finansowy. Przelewając problem na grunt gminny, tucholski i podpierając się słowami pana Burmistrza Tucholi, który twierdzi, że samorząd jest przygotowany do zmian.

Zmiany oznaczają wyłącznie jedno – kwestie finansowe i kontynuację zatrudnienia nauczycieli. Burmistrz nie przewiduje zwolnień, ma środki, jednak nie ma niczego za darmo. Pieniądze, które pochłonie wymysł minister Zalewskiej, nie trafią np. do firm, które mają nam wyremontować lub wybudować drogi i ulice. Dojdzie do zmian w budżecie i przeniesienia praktycznie wszystkich zaplanowanych inwestycji w czasie. W najgorszym wypadku, dojdzie do rezygnacji z części zaplanowanych zadań.

Niestety, w takim przypadku nie możemy mieć najmniejszych pretensji do lokalnych włodarzy, sami dokonaliśmy wyboru, decydując się na wybranie obecnej opcji politycznej. Poniesiemy pełne konsekwencje jej poczynań. Musimy mieć także świadomość, że nadchodzące zmiany zachodzą w chwili, gdy rząd stosuje politykę rozdawnictwa, powiększając jednocześnie stopę zadłużenia i generując nowe przepisy, które mają jeden cel – poprawę ściągalności podatków od obywateli. Mnożą się i będą się mnożyły nowe rozporządzenia, które w efekcie zaowocują nowymi podatkami.

Mogą one przybrać rozmiary absurdu. Odżyją dawne pomysły w stylu opodatkowania obywateli od ilości opadów atmosferycznych, zwiększenia opłat za energie i wodę, co akurat wpisuje się w scenariusz, który przygotowuje państwom unii Bruksela.

Mamienie nas wypisanymi wyłącznie na papierze podwyżkami płac, stanie się doskonałym pretekstem na uzasadnienie zwiększających się podatków.

Już w najbliższym czasie możemy spodziewać się zwyżki cen cukru, paliw, żywności ( mięso, nabiał, chleb i pochodne), co tylko pogłębi wpierw biedę, a następnie spowoduje społeczne niepokoje.

Całość stanie się wodą na młyn opozycji totalnej, która tylko czeka, aby rozbić obecnie budowany „porządek”, oparty na osławionej „dobrej zmianie”.

Reformy, to polityka, a ta nie znosi próżni, jest jak zestaw laboratoryjnych naczyń połączonych, gdzie każdej akcji towarzyszy reakcja. W naszej, europejskiej rzeczywistości, może to być procesem zabójczym.

_________________

Mariusz R.Fryckowski

Przydatne linki:

Tuchola. Rozmawiano o REFORMIE OŚWIATY. NEWS EXPRESS wydanie specjalne.

Minister edukacji miała się spotkać z przedstawicielami samorządów, choć nie tylko…

Andrzej Duda zaakceptował decyzję PiS-u ws. reformy edukacji – samorządy czeka finansowy armagedon