31 października 2020

6 MARCA – EUROPEJSKI DZIEŃ LOGOPEDY

5 min read

Już po raz dziewiąty obchodzić będziemy Europejski Dzień Logopedów, Terapeutów Mowy.

Jest to święto ustanowione przez CPLOL (Comité Permanent de Liaison des Orthophonistes/Logopèdes de l’Union Européenne – Standing Liaison Committee of Speech and Language Therapists/Logopedists in the European Union) w celu zwrócenia uwagi na problemy w komunikowaniu się ludzi, na prawa pacjentów z zaburzeniami w komunikacji i sposoby pomocy im. Celem EDL było też podniesienie rangi zawodu Logopedów/Terapeutów Mowy w całej Europie.

Przesłaniem EDL jest profilaktyka zaburzeń komunikowania się, którą można oprzeć na wymianie doświadczenia w dziedzinie logopedii i dzieleniu się wiedzą w całej Europie. Biorąc pod uwagę tematykę, każdego roku proponowany jest inny temat oraz wspólne wytyczne.

 

W tym roku Europejski Dzień Logopedy upłynie pod hasłem
„SLI, rozwój językowy, czytanie – pisanie” (Specific Language Impairment, language development, reading – writing).

Szeroko dyskutowany obecnie i budzący wiele kontrowersji termin SLI, stosowany jest w odniesieniu do dzieci, u których obserwuje się znaczne ograniczenia w rozwoju zdolności językowych. Dzieci te uczą się języka wolno i nie zawsze uzyskują pełną sprawność w zakresie wszystkich jego podsystemów.

Deficytom języka nie towarzyszy deficyt intelektualny w sferze niewerbalnej. Nie są też one konsekwencją upośledzenia słuchu, zaburzeń motorycznych, społeczno – emocjonalnych, czy neurologicznych.

Termin SLI, stosowany jest coraz częściej przez badaczy i praktyków europejskich. Od kilku lat zaczyna funkcjonować również w naszym kraju, głównie za sprawą przetłumaczonej na język polski publikacji L. B. Leonarda pt. „SLI – specyficzne zaburzenie rozwoju językowego”.

Fakt, że o SLI mówi się w Polsce od kilku lat, nie oznacza, że dzieci z takim problemem u nas nie istniały, czy też nie były zauważane i nie znajdowały fachowej opieki.

Podobnie jak na całym świecie, w Polsce również zauważano i rozpoznawano u dzieci specyficzny problem w rozwoju językowym. Próbowano opisywać charakterystyczne objawy tego zaburzenia, zgłębiać jego mechanizmy, określać przyczyny, opracowywać metody terapii. W publikacjach pojawiały się różne terminy, np. słuchoniemota, alalia, afazja rozwojowa, dysfazja, które stosowano wobec dzieci, ze wspomnianymi powyżej określonego rodzaju trudnościami w opanowywaniu języka i mowy.

W 1956 r., powstał w Krakowie specjalistyczny ośrodek dla dzieci z afazją. Na bazie obserwacji i przeprowadzonych badań, utworzono termin: niedokształcenie mowy o typie afazji.

Intencją autorek i orędowniczek tego terminu (dr Janina Kuligowa – lekarz foniatra, dr Zofia Kordyl – psycholog), było uchwycenie i podkreślenie specyfiki i głębokości tego zaburzenia.

Określenie „o typie afazji” miało oznaczać, iż obserwowane w języku dzieci zjawiska językowe są spowodowane zaburzeniami na najwyższym piętrze programowania mowy, oraz przypominają objawy tzw. afazji nabytej. Niedokształcenie oznacza zaburzony, ale nie całkiem zahamowany rozwój umiejętności komunikacji językowej i zawiera elementy pomyślnej prognozy.

Dla niedokształcenia mowy o typie afazji typowe są różnego stopnia zaburzenia ekspresji, kiedy to dziecko rozumie mowę, ale ma problem z wypowiedzeniem słowa i ze zbudowaniem zdania. Często obecne są w różnym stopniu nasilone zaburzenia odbioru mowy – dziecko słyszy, ale nie rozumie komunikatów werbalnych.

Zaburzenia w rozwoju mowy idą w parze ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się, co w poważnym stopniu rzutuje na możliwości przyswajania treści programowych w oparciu o funkcjonujące powszechnie w szkolnictwie metody werbalne.

Dzieci afatyczne wymagają zindywidualizowanych sposobów nauczania, w zakresie podstawowych technik szkolnych, w szczególności czytania i pisania, zapamiętywania treści werbalnych. Pracują we własnym tempie Ich uwaga, szczególnie słuchowa, jest labilna, męczliwość wzmożona. Niepowodzenia w komunikacji w grupie rówieśniczej, w kontakcie
z dorosłymi, później trudności szkolne, istotnie wpływają na funkcjonowanie emocjonalne i społeczne dzieci.

Należy zaznaczyć, że nie we wszystkich krajach europejskich stosowany jest termin SLI. Podobnie jak u nas, funkcjonują wciąż inne terminy np. dysfazja , afazja rozwojowa, czy też alalia.
W klasyfikacji chorób ICD-10, zaburzenie to ujęte jest w pkt. F-80, jako specyficzne zaburzenia rozwoju mowy i języka.

Dyskusje terminologiczne, kontrowersje dotyczące wyboru takiej, a nie innej nazwy wynikają z braku jasności co do ich przyczyn i patomechanizmów opisywanego zaburzenia. Nie ma natomiast najmniejszej wątpliwości, że dzieci dotknięte takim zaburzeniem wymagają szybkiej interwencji i specjalistycznych, długotrwałych oddziaływań, co nie zawsze jest dostrzegane przez różne środowiska.

Dzięki staraniom wielu osób (specjalistów i rodziców) oraz instytucji, przy wsparciu mediów, udało się przekonać władze oświatowe o istnieniu w Polsce znacznej grupy dzieci, które wymagają specjalnej pomocy.

Zabiegano o zapewnienie dzieciom dotkniętym tym zaburzeniem, specjalnych form kształcenia oraz określenie poziomu wymagań programowych, uwzględniających ich specyficzne trudności, dostosowanie warunków egzaminowania, a także umożliwienie poradniom podejmowania decyzji o zwolnieniu dzieci z konieczności uczenia się języków obcych, chociażby w przypadku głębszych zaburzeń percepcji mowy. Jest już lepiej, ale wiele spraw wymagających zmiany przepisów, wydania odpowiednich rozporządzeń nie zostało jeszcze rozwiązanych.

Powszechnie wiadomo, że nie została utworzona osobna kategoria dla tego typu niepełnosprawności, a dzieci z afazją „dopisane” zostały do niepełnosprawności ruchowej. Tym sposobem dzieci z afazją mogą uzyskiwać orzeczenia do kształcenia specjalnego, chociaż nie są ruchowo niepełnosprawne (budzi to uzasadniony sprzeciw).

Pominięto dzieci z głębokimi deficytami w zakresie percepcji mowy – to przecież także dzieci afatyczne. Ich sytuacja, chociaż zdecydowanie trudniejsza, wciąż jest niejasna. Dzieci z głębokimi trudnościami w opanowaniu języka ojczystego nadal muszą uczyć się w szkole języka obcego, a zakres stawianych im wymagań i sposób egzaminowania, nie doczekały się właściwych regulacji.

 

Agnieszka Krizel

Więcej na: www.zdrowie.wieszjak.pl

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook