82 GALA OSCAROWA w komentarzu Mariusza Fryckowskiego

Do piątej trzydzieści 27 lutego wytrwało wraz ze mną prawie ćwierć tysiąca osób. Tylu właśnie internautów przyjęło moje zaproszenie, aby kolejny raz obejrzeć to, co wpierw działo się na czerwonym dywanie tuż przed wejściem do Kodak Theater. Później zmieniliśmy adres i przenieśliśmy się do wspaniałych wnętrz budynku, który już za kilka chwil utraci swoje znaczenie. W przyszłym roku wszystko się zmieni. Zanim przejdę do sedna, krótka refleksja, tegoroczna gala nie różniła się specjalnie od tych, które popełniono przez ostatnich kilka lat. Uczestniczę w tych imprezach z kilku powodów, najważniejszym jest film, który ponad ćwierć wieku temu wybrałem, jako ten rodzaj sztuki, który wpierw polubiłem, a póżniej stałem się jej krytykiem. Dzisiaj bardziej interesuje mnie kino niezależne, jako wstęp do rewolucji w kinematografii, której prędko nie będzie.

Przed laty, nieodżałowany Pan Zygmunt Kałużyński, spędzając pół wieku w ciemnościach, posiadł niezwykły dar, dostrzegania tych elementów w filmie, które decydują o wartości obrazu. Nie mówił o tym wprost, ale dzielił filmy na dobre i złe.  Nie gardził sensacją, dramatem, komedią, czy każdym innych gatunkiem. Owszem, ważna jest obsada, ale liczy się gra. To dzięki takiemu podejściu krytyków filmowych, wypromowano nazwiska, które bez nich nie dostąpiłyby zaszczytu światowej popularności. Kiedy myślimy o filmie, odruchem stało się przypisanie ich wytwórniom amerykańskim, czy taka postawa jest słuszna? Przekonaliśmy się o tym wczoraj w obrazie „Artysta” i choć film nazwany został przez Agnieszkę Holland „wydmuszką”, odniósł światowy sukces. Tym razem wyjątkowo zgadzam się ze znaną reżyserką z prostego powodu, popełniliśmy błąd, grzebiąc pamięć o „Niemym kinie”, co prawda „Artysta” ma niewiele wspólnego z dawnym obrazem Mela Brookesa. Jednak liczy się pomysł, mamy namacalny dowód na to, że niski budżet nie musi oznaczać spisania produkcji w niebyt kazamatów kina.

Wspólne oglądanie zaczęliśmy tuż po północy, za pośrednictwem jednego z portali amerykańskich, nad którym dziwnym trafem pieczę trzymał inny…rosyjski. Były trudności z zalogowaniem się, ale za drugim, trzecim razem, niemożliwe stało się dostępnym.

Bądźmy szczerzy, obraz, który nam się pojawił był szczytem próżności, który dotyczył znanych i nieznanych na „czerwonym kobiercu”. No, nie przesadzajmy, był to zwyczajny, wielki, kawał czerwonej wykładziny, po której przechadzały się tuzy kina z całego świata. Całość opatrzona była komentarzami trójki sprawozdawców, których nazwisk nie pamiętam. Oczywiście jest to zbędne, dwóch komentatorów i komentatorka. Oni o wyglądach zbuntowanych gejów, ona, typ męski, z głosem Himilsbacha. Mówili dużo i głupio, starając się bawić publiczność zebraną przed monitorami komputerów na całym świecie. Ich stanowisko usytuowano nad „czerwonym wybiegiem”, każda nowa pojawiająca się postać powodowała u nich wyreżyserowane podniecenie, graniczące z ekstazą. Szczególnie widoczne to było u czarnoskórej spikerki, która przeciągłym piskiem – wyciem, dawała upust uwielbieniu artystów. Apogeum nastąpiło w chwili, gdy pojawił się Clooney. Równolegle prowadzono swoisty ranking popularności postaci, które maszerowały po czerwonym dywanie. Głosującymi byli użytkownicy Twittera, ostatecznie wygrał George Clooney przed Angeliną Joli, prowadzącym galę Crystalem i całą resztą.

W relacji nastąpił przełom, sklecone studio „pod chmurką” zakończyło wreszcie działalność, a realizator przeniósł akcję na „wybieg”. Rozmowy z tuzami ekranów realizowały trzy dwuosobowe zespoły komentatorów. Pomimo wszechobecnego „luzu” wyczuwało się napięcie u osób, które dokonale wiedzą o tym, że już za chwilę odbiorą swoje bezcenne nagrody Akademii. Trema wyczuwana była również u tych, którzy krótkim wstępem na scenie zapowiadały i ogłaszały wyniki głosowań członków mitycznej już Akademii Filmowej. Byli wśród nich aktorzy utrzymujący się na topie od wielu lat. Celowo pomijam szczegółowe opisy kreacji uczestników, to domena Macieja Zienia i innych, jako stuprocentowy samiec nie mam innych odczuć w tej sprawie jak: ładny lub dobrze skrojony. Śmieszyły długie treny sukni, o które potykały się gwiazdy, a które symbolizowały albo powrót do czasów baśni, albo… kiczu.

Pojawił się również Sascha Cohen w stroju …błazna z urną, ale tego wybryku komentować nie musimy, wyemitowały to wszystkie stacje telewizyjne świata. Relacja z czerwonego dywanu trwał długo, ponad dwie godziny, a i tak musieliśmy się uzbroić w cierpliwość na kolejne ponad półtorej godziny.

Długą przerwę wykorzystałem na bardzo osobiste przemyślenia, być może to wina późnej pory, ale po takich wrażeniach odczucia krążyły wokół świadomości upływu czasu. A to wszystko przez Nicka Nolti, który przypominał stuletniego staruszka. W niczym nie przypominał awanturnika z pamiętnego obrazu, gdzie u jego boku pojawił się Edy Murphy. Rzut oka w lustrzane odbicie. Nie nastroiło mnie optymistycznie, latka lecą…, chociaż, nie jest aż tak źle.

Są dwie możliwości, pierwsza, to ponowne włączenie starego adresu, gdzie przed chwilą oglądałem gwiazdy na wybiegu, lub druga, Canal +. Wybrałem drugą możliwość.

Zaczynamy:

2.30 – Ruszamy… Jako pierwszy na scenie Highland Center pojawia się Morgan Freeman, który rozpoczyna wieczór formułką o „magii kina”. Zanim na scenie pojawi się Billy Crystal, oglądamy jeszcze zabawną „rozbiegówkę”, w której prowadzący galę parodiuje nominowane do Oscara filmy. – Czy jesteś pewny, że to film Martina Scorsese? Nikt jeszcze nikogo nie zabił – w ten sposób „komentuje” najnowszy film reżysera – familijnego „Huga i jego wynalazek”.

2.35 – To mój 9. raz – przywitał się z widzami gośćmi wieczoru Billy Crystal. – Bawcie się dobrze, nic tak nie pomaga odpocząć od problemów światowej gospodarki, jak przyglądanie się, jak milionerzy wręczają sobie statuetki.
Nie mogło zabraknąć też piosenek! Nominowane do Oscara filmy Crystal „zaprezentował” bowiem w formie krótkich wodewilowych numerów. Niezbyt dobry pomysł na zatrzymanie przed telewizorami nastoletniej publiczności…

2.41 – Pierwszego Oscara wieczoru wręcza Tom Hanks. Czy Janusz Kamiński po raz trzeci zdobędzie nagrodę Akademii? Niestety… Oscar za najlepsze zdjęcia trafia do rąk Roberta Richardsona, operatora filmu „Hugo i jego wynalazek”. To jego trzecia statuetka w karierze.

2.45 – Tempo gali jest niesłychane. Ledwo co Richardson opuścił scenę, witamy na niej kolejnych laureatów – Oscara za najlepszą scenografię otrzymują Dante Ferretti i Francesca Lo Schiavoza film „Hugo i jego wynalazek”. – To nagroda dla Martina Scorsese i dla Włoch – powiedziała ze sceny Lo Schiavo.

2.50 – Zanim na scenie pojawią się laureaci kolejnych kategorii, Billy Crystal zaprosił nas na kolejną sentymentalną podróż – montaż fragmentów znanych oscarowych filmów. Mało oryginalne, średnio zabawne. Wydaje się, jakby znany komik „nie wszedł” jeszcze w klimat wieczoru.

2.53 – Na scenie pojawił się niezwykły duet: Jennifer Lopez i Cameron Diaz, które w efektownych kreacjach zaprezentowały nominację w kategorii „najlepsze kostiumy”. Czyżby kolejny Oscar dla „Huga…”? Tym razem statuetka dla „Artysty”! Pierwszą nagrodę Akademii w historii otrzymuje Mark Bridges. – Dziękuję Akademii za tę nagrodę. Moje marzenia się spełniły – laureat nie silił się na oryginalność.

2.57 – Za chwilę dowiemy się, kto otrzyma Oscara za najlepszą charakteryzację… Obyło się bez niespodzianki. Triumfują charakteryzatorzy odpowiedzialni za upodobnienie Meryl Streep do Margaret Thatcher – Martial Corneville, Lynn Johnston i Matthew W. Mungle. Pierwszy Oscar na koncie „Żelaznej Damy”! Laureaci dziękują dzieciom, żonom oraz rodzicom.

3.00 – Kolejny materiał filmowy, w którym współczesne gwiazdy opowiadają o swoich pierwszych filmowych fascynacjach. Nie tylko nominowane do tegorocznego Oscara tytuły potwierdzają nostalgiczny trend odczuwalny u członków Akademii…

3.02 – Michał Oleszczyk i Kuba Mikurda zauważyli na sali Highland Center Agnieszkę Holland. Przenikliwie zwrócili uwagę, że została posadzona blisko sceny, co można traktować za dobry znak. Ich gośćmi jest znany z „W ciemności” aktor Marcin Bosak, który „zaczyna trzymać kciuki”. Dowiedzieliśmy się, że Meryl Streep pogratulowała Robertowi Więckiewiczowi roli w filmie Agnieszki Holland, z kolei reżyserka „W ciemności” otrzymała krzepiącego sms-a od Harveya Keitela.

3.06 – Na scenie pojawiła się Sandra Bullock, która wręczy nagrodę dla twórcy najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Na ten moment czekamy… Będzie polski Oscar? Niestety, sprawdziły się przedoscarowe prognozy… „Rozstanie” Asghara Farhadiego zgarnia w tym sezonie wszystkie możliwe nagrody. To pierwszy irański film, który zdobył Oscara. – Z duma dedykuję tą nagrodę Irańczykom, którzy szanują inne kultury i gardzą przemocą – powiedział reżyser „Rozstania”.

 

Reżyser „‚Rozstania”, Asghar Farhadi, dziękuje Irańczykom – fot. Kevin Winter
Getty Images/Flash Press Media

3.11 – Christian Bale wręczy Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Laureatką zostaje…Octavia Spencer, pokonując m.in. koleżankę z planu „Służących” – Jessikę Chastain. Dziękując rodzinie i „osobom, które odmieniły jej życie”, aktorka nie wytrzymała napięcia i w klasycznym hollywoodzkim stylu „rozkleiła się”.

3.18 – „O to właśnie chodzi, w ten sposób powinni reagować zdobywcy Oscarów” – pochwałę łzawej spontaniczności wygłosił Billy Crystal. Zanim poznamy kolejnych laureatów – kolejny materiał filmowy. Tym razem organizatorzy gali postanowili przyjrzeć się, jak wyglądałaby rozmowa z „grupą fokusową”, która obejrzała „Czarnoksiężnika z krainy Oz”.

3.22 – „Bardzo zabawna para” – Tina Fey i Bradley Cooper (z wąsem!) – zaprezentują nominowanych w kategorii „najlepszy montaż”. Techniczny Oscar wędruje do… montażystów filmu „Dziewczyna z tatuażem” – Kirka Baxtera i Angusa Walla. Panowie podziękowali „wszystkim członkom ekipy”, dodając, że „nie mogą w to uwierzyć”.

3.25 – Kolejny Oscar – tym razem za „montaż dźwięku” – i kolejna, trzecia już statuetka dla „Huga i jego wynalazku”. To oznacza… kolejny duet na scenie. Philip Stockton i Eugene Gearty nie przekroczyli przeznaczonego na wypowiedzi laureatów czasu. Nie powiedzieli też niczego, co warte byłoby zapamiętania.

3.28 – Kolejna techniczna nominacja – „montaż efektów dźwiękowych” – i kolejny Oscar dla „Huga…”. Tym razem na scenie para Tom Fleischman oraz John Midgley. Bez historii…

3.37 – „Naciągnąłem sobie mięsień tylko obserwując” – tak Billy Crystal skomentował występ grupy Cirque du Soleil. Za chwilę zaprezentował jednak próbkę swego humoru, wspominając nominowanego do Oscara Christophera Plummera. „Być może zobaczymy go dzisiaj na scenie, zwłaszcza, że nie zawsze wie, dokąd idzie” – wreszcie „błysnął” Crystal.

3.41 – Nagrodę dla najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego zaprezentują Gwyneth Paltrow i Robert Downey Jr, odgrywając wcześniej średnio zabawną scenkę między domniemanymi twórcami kina dokumentalnego. Oscar goes to… „Undefeated” w reżyserii TJ Martina, Dana Lindsaya i Richa Middlemasa. Niespodzianką jest pominięcie Wima Wendersa i jego trójwymiarowej „Piny”.

3.44 – „Jeśli jesteś gruba kobietą, możesz grać chudą księżniczkę; jeśli jesteś czarny, możesz grac osła, albo zebrę” – kolejny z prezenterów – Chris Rock – wygłosił zabawną pochwałę animacji. Za chwilę wręczy Oscara twórcy najlepszego pełnometrażowego filmu animowanego. Statuetką wędruje do rąk… Gore’a Verbinskiego za „Rango”. – Ten film stworzyła grupa dorosłych, którzy czuli się jak dzieci – powiedział reżyser, dziękując przy okazji Johnny’emu Deppowi, który użyczył głosu tytułowemu bohaterowi.

3.52 Nagrodę za najlepsze efekty specjalne wręczają: Ben Stiller i Emma Stone. „Dzieciaku, uspokój się, jesteś tu nowa” – Stiller przywołał do porządku próbującą ożywić show Emmę Stone. „Szaleństwo” aktorki sprawia jednak wrażenie starannie wyreżyserowanego, przejdźmy do laureatów, którymi zostają… Rob Legato, Joss Williams, Ben Grossmann i Alex Henning, czyli spece od efektów filmu „Hugo i jego wynalazek”. To piąta statuetka dla filmu Martina Scorsese!

3.59 – Na scenie Highland Center pojawiła się aktorka Melissa Leo, która wręczy Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Walka weteranów? Christopher Plummer („Debiutanci”) czy Max von Sydow („Strasznie głośno, niesamowicie blisko”)? Oscar trafia do rąk… Christophera Plummera, który w wieku 82 lat staje się najstarszym aktorem otrzymującym statuetkę Akademii. – „Jesteś tylko o dwa lata starszy ode mnie, skarbie!” – zwrócił się do Oscara laureat. „Max, cieszę się, że mogłem być nominowany w tej samej kategorii, co ty” – Plummer złożył również hołd Maxowi von Sydowowi, dziękując też swojemu partnerowi z filmu ‚Debiutanci” – Ewanowi McGregorowi.

 

Najstarszy aktor z Oscarem: Christopher Plummer! – fot. Kevin Winter
Getty Images/Flash Press Media

4.08 – Zanim poznamy kolejnych laureatów, Billy Crystal popisał się umiejętnością czytania w myślach zebranych w Highland Center gwiazd. Do Ricky’ego Gervaisa trochę mu jednak brakuje. Za chwilę głos zabrał dyrektor Akademii, Tom Sherak, przypominając o celu Akademii, czyli kinematograficznemu „dążeniu do doskonałości”. „Dzięki Tom, naprawdę rozgrzałeś nam publiczność” – zażartował Crystal.

4.12 – Penelope Cruz i Owen Wilson wręczą nagrodę dla autora najlepszej muzyki. Pierwsza nominacja i… pierwszy Oscar! Statuetka wędruje do twórcy muzyki do filmu „Artysta” – Ludovika Bource’a. Dzień wcześniej artysta odebrał też Cezara. Przemowę rozpoczął po francusku, jednak w kieszeni marynarki przygotowane miał wystąpienie w języku angielskim.

4.16 – O tytuł najlepszej piosenki walczą w tym roku tylko dwie kompozycje. „Man or Muppet” z „Muppetów” oraz „Real in Rio” z animacji „Rio”. Will Ferrel i Zach Galifianakis, szczerze rozśmieszając publiczność, ogłosili werdykt. Oscar wędruje do Bret McKenzie, autora piosenki „Man or Muppet”, który podziękował ze sceny m.in. Jimowi Hensonowi.

4.24 – Nagrodę dla najlepszego scenariusza adaptowanego wręczy Angelina Jolie – „prawdziwa dziewczyna z tatuażem” – jak zapowiedział ją Billy Crystal. W tej doborowo obsadzonej kategorii zwyciężają… Alexander Payne, Nat Faxon i Jim Ras – scenarzyści filmu „Spadkobiercy”, którzy podziękowali ze sceny m.in. odtwórcy głównej roli – George’owi Clooneyowi. „Mamo, dziękuję, że mogłem chodzić do kina zamiast do przedszkola” – na odrobinę prywaty pozwolił sobie Alexander Payne.

4.29 – W kategorii najlepszy scenariusz oryginalny zwycięża… Woody Allen, autor „O północy w Paryżu”. „Akademia gratuluje Woody’emu Allenowi i przyjmuję nagrodę w jego imieniu” – ogłosiła ze sceny Angelina Jolie. Mieszkający w Nowym Jorku twórca znany jest z niechęci do Los Angeles.

 4.39 – Statuetke dla najlepszego filmu krótkometrażowego wręczyło… 6 aktorek występujących w filmie „Druhny”. Zwycięzcami zostali twórcy obrazu „The Shore” – Terry George i jego córka Oorlagh George.

4.42 – Kolejną w kolejce do Oscarów kategorią był „najlepszy krótkometrażowy dokument”. Laureatami zostali… twórcy filmu „Saving Face” – Daniel Junge oraz Sharmeen Obaid-Chinoy. „Chciałabym zadedykować tę nagrodę wszystkim bohaterkom, które pracują w Pakistanie i próbują przeprowadzić zmiany w tym kraju. Ta nagroda jest dla was” – powiedziała urodzona w Pakistanie reżyserka.

4.45 – W kategorii krótkometrażowej animacji zwycięża „The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore” reżyserskiego duetu: William Joyce i Brandon Oldenburg. „Jesteśmy dwoma facetami z bagien Luizjany. Kochamy kino od dziecka. Dziękujemy naszym rodzinom oraz Akademii” – powiedzieli uradowani laureaci.

4.51 – Wkraczamy w decydującą fazę 84. gali Oscarów. Michael Douglas pojawił się na scenie, by zaprezentować „wizjonerów” nominowanych w kategorii „najlepszy reżyser”.

5.03 Zanim poznamy zdobywcę nagrody Akademii dla najlepszego aktora, najlepszej aktorki oraz najlepszego filmu, organizatorzy gali przygotowali materiał wspominający „tych, co odeszli”. Czarno-białym portretom zmarłych w ciągu ostatniego roku artystów towarzyszy muzyczny podkład utworu „What a Wonderful Life”.

5.09 Czy Oscara dla najlepszego aktora zgarnie pieszczoch Hollywoodu – George Clooney („Spadkobiercy”), czy francuski debiutant Jean Dujardin („Artysta”)? Według bukmacherów to między nimi rozegra się w tym roku walka o statuetkę Akademii. Warto odnotować, że pierwszą (!) nominację w historii otrzymał Gary Oldman („Szpieg”), jednak to wszystko na co może dzisiaj liczyć doświadczony aktor. Na scenie pojawiła się ubiegłoroczna laureatka – Natalie Portman, która osobiście zwróciła się do każdego z nominowanych aktorów, opisując ich kreacje.Oscara otrzymuje jednak tylko jeden z nich. Jean Dujardin! „Kocham wasz kraj. Dziękuje Akademii” – rozpoczął przemowę francuski aktor, wspominając postać gwiazdora kina niemego Douglasa Fairbanksa, który poprowadził pierwszą oscarową galę. Emocje wzięły jednak górę nad wyuczonymi formułkami i na koniec Dujardin już po francusku wykrzyczał swą radość.

5.30 wszystko jest już jasne! STATUETKA TRAFIA DO…Maryl Streep, mogę iść wreszcie spać.

Prawdę mówią psychologowie zwracając uwagę na to, że u widza znużenie jest wprostproporcjonalne do wypitej kawy, a tej nocy pochłonąłem jej chyba… wiadro, aby zachować kondycję do ostatniej chwili. Proszę zwrócić uwagę na to, że owa 5: 30 nie oznaczała zakończenia uroczystości, to raczej kres możliwości autora w komentowaniu, a pozostała jeszcze kwestia finalna, wspomniany wcześniej „Artysta” – w kategorii najlepszy film. Dlaczego nie doczekałem tej chwili? Tak, było to celowe posunięcie, raczej oczywistość, wiedziałem pół roku wcześniej o tym, że ten film będzie najważniejszym, odniesie sukces, obok kreacji „Żelaznej Damy” z M. Streep w roli głównej.

Nie pomyliłem się.

Ogólnie, czy tegoroczna gala podobała mi się? Cóż, pamiętajmy o tym, że mamy do czynienia ze specyficzną produkcją, swoistym programem rozrywkowym o globalnych skutkach. Czy taka impreza jest rzeczywistym odzwierciedleniem światowych trendów w sztuce filmowej? ABSOLUTNIE NIE! Czego więc brakowało? Być może zaskoczę Państwa, brakuje mi znakomitych filmów ze znienawidzonej przez Polaków Rosji. Proszę tym razem zaufać mi na słowo, filmy naszego wschodniego sąsiada, są obecnie czymś znakomitym. To całkowite zaprzeczenie tego, co mieliśmy okazję oglądać drzewiej, a do czego często nas zmuszano. Jeżeli miałbym się dzisiaj zamienić w proroka dla potrzeb tej witryny, powiem krótko… rewolucja w kinie nadejdzie właśnie ze Wschodu. Nie, nie wśród widzów świata, ciągle spragnionych rozrywki, to raczej raj dla nas…krytyków, którzy są śmiertelnie znudzeni kinem amerykańskim, angielskim, francuskim i…polskim.

A skoro doszliśmy do kwestii polskich, kilka cierpkich słów. Film Agnieszki Holland przyjęty został niezwykle ciepło, miał pecha, wobec silnej konkurencji. Przegrał, jednak tylko kosztem pozłacanej statuetki, znalazł się jednak w pierwszej piątce najlepszych filmów świata, przynajmniej w 2012 roku. Czy mi się podobał? Powiem szczerze…, był przeciętny tak, jak przeciętna była obsada i talent aktorów. Pani Agnieszka zabrała w podróż przez ocean odtwórcę głównej roli – Pana Więckiewicza. Niestety, rzecz niewyobrażalna u tak popularnego aktora, ale zjadła go trema podczas rozmów w kuluarach. Pojawił się brak ogłady, to przeklęte żucie gumy podczas prezentacji, której dokonywała jakby z wymuszenia Holland. Wyszliśmy jak „dzicy” w drodze do hollywoodzkiej toalety.

Czy nie możemy wreszcie wyzbyć się prowincjonalizmu? Z łezką w oku wspominać będę tytanów polskiego kina, którzy…odeszli, a najbardziej bez wątpienia brak mi Gustawa Holoubka, którego  żonę mieliśmy wielką przyjemność gościć w naszym mieście.

Do zobaczenia za rok!

m.

admin

Next Post

Świt o świcie

pt Mar 2 , 2012
Kończy się zima, temperatury wahają się, jednak ostatnie dni upewniają nas w tym, że wiosna jest tuż, tuż. Tylko patrzeć, jak pojawią się turyści. Może dlatego dwa dni temu, wcześnie rano, odwiedziliśmy Świt, aby przekonać się jak przetrwało odremontowane pole namiotowe. Niestety, ucierpiało, a to za sprawą wysokiego stanu wody […]

SPOŁECZNOŚCI

Lokalnie

Globalnie

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook