28 października 2020

„A, bo panie u nas, to nic się nie dzieje…”

3 min read

Nie przeczę, bywają chwile, kiedy człowiekowi opadają ręce w niemym geście rozpaczy. Jedna z tucholanek, którą na moje nieszczęście miałem okazję spotkać kilka dni temu, doprowadziła mnie do dwóch skrajnych odczuć. Pierwsze, to niema wściekłość, druga, to… litość. W przypływie szczerości podzieliła się ze mną chyba najbardziej skrytymi odczuciami na temat życia kulturalnego w Tucholi. Ilez to razy spotykałem się z podobnymi komentarzami?

Nie wiem, sto? Tysiąc razy? I zawsze ten zakichany marazm, bo to głosem objawionym dzielą się ludzie spostrzeżeniami, że oto „…w Tucholi nic się nie dzieje, że to miasto emerytów i rencistów, którzy mają jedną, jedyną perspektywę…śmierci z głodu i… nudy”.

 

Zapytałem dzisiaj kolegium o to, ile odbylismy wyjazdów na spotkania, sympozja i inne imprezy kulturalne?  Tych wyjazdów zarejestrowaliśmy w tym roku ponad sto, a to zaledwie maleńki wycinek większej całości. Według moich osobistych statystyk w Tucholi i najbliższych okolicach odbyło się grubo, ponad pół tysiąca imprez! Inaczej…, skąd u diabła ten wniosek, że w Naszym mieście i okolicach, codzienność tchnie nudą? Zaiste…, nie wiem, podobne poglądy wygłaszać może tylko osoba, której jedyną rozrywka jest telewizja, plotki, lub spacery na zakupy lub…cmentarz.

 

Czy tak ciężko zmusić się do kupienia jakiejś popołudniówki, przeczytania Tygodnika Tucholskiego, zajrzenia do naszego portalu, czy gdziekolwiek, aby dowiedzieć się, że Tuchola wręcz tętni życiem kulturalnym! No tak, ale do tego potrzeba:

 

– chęci

Wyzbycia się:

– marazmu,

– lenistwa

– chronicznego pociągu do butelki o znanych kształtach i zawartości sobie znanej marki, tandetnego producenta,

 

…i pozbycia się irracjonalnych stereotypów  z poprzedniego systemu… niby – komunistycznego.

 

Kiedy w natłoku zaproszeń wybieramy tylko niektóre, zawsze robimy to z bólem serca, chcielibyśmy uczestniczyć w każdej imprezie, każdym spotkaniu, jednak to fizycznie niemożliwe, TOKiS  – PRESS musiałby zatrudniać przynajmniej dwudziestu reporterów /  dziennikarzy i to na pełnym etacie, dyspozycyjnych we dnie i w nocy. A tak, bo również wieczorami i nocą bywają wspaniale imprezy, na których absencja, to zwykłe omijanie wspaniałej okazji do tego, aby poczuć to, czym zajmujemy się od ponad roku, a ja osobiście od ponad trzydziestu lat.

 

Odkąd pamiętam, zachęcamy wszystkich mieszkańców Tucholi, wspaniałych ludzi, często twórców z okolic, aby przełamali jakieś zupełnie absurdalne formy niechęci, strachu, fałszywej skromności, namawiamy do tego, aby wyszli z ukrycia, domowych pieleszy. Kochani, wyciągnijcie Wasze dzieła z szuflad, szaf, strychów. Pokażcie to światu! Zawsze chętnie przyjedziemy z kamerami, to nie tylko radość dla Was, ale również dla nas, garstki ludzi – wariatów, zapaleńców, którzy kosztem własnego czasu, własnych pieniędzy propagują polskość, poprzez ukazanie różnych oblicz swojej Małej Ojczyzny, którą hamują tak głupie i niekompetentne komentarze, że oto „… u nas panie, to się nic nie dzieje…”.

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook