nie. Wrz 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Alternatywne źródła energii – fotowoltaika, czyli jest powód aby w Tucholi palono na stosie czarownice…

4 min read

Jako pierwsi poinformowaliśmy o tym, że znalazł się inwestor, który ma zamiar w Tucholi wybudować elektrownię słoneczną. Ustaliliśmy dostępne informacje, przypuszczalne usytuowanie instalacji, a nawet dokonaliśmy wizji lokalnej tego miejsca. I rozpętało się piekło…

Swego czasu Tokis bardzo interesował się jedną z wież telefonii komórkowej, którą wybudowano w centrum dużego osiedla domów. Kiedy dotarł do właściciela działki na której ustawiano konstrukcję i próbował dociekać faktów, spotkał się ze zdecydowanym stanowiskiem graniczącym z agresją. Wieża stoi do dzisiaj i nikt z tego powodu nie wniósł pozwu, choć jest źródłem szkodliwego promieniowania, co nie podlega dyskusji. Innymi słowy, problem nie istnieje, uznany został na swoista normę. Kiedy na terenie powiatu zaczęły wyrastać wiatraki, było jeszcze gorzej, teraz nadszedł czas na obawy dotyczące elektrowni słonecznych.

Zjawisko potocznie nazywane jest smogiem elektromagnetycznym. Bardzo łatwo go rozpoznać, zwłaszcza w Tucholi. Wystarczy wystartować dronem. Na większości połaci terenów wokół miasta, loty są delikatnie mówiąc utrudnione z prostej przyczyny, są problemy ze sterowaniem na skutek nieoczekiwanych zakłóceń pomiędzy aparaturą sterująca bezzałogowcem, a nim samym. Przyczyną są wieże komunikacji komórkowej i inne lokalne „siewniki” i „ekrany” (metalowe płoty, zbrojenie budynków itd.). Należy współczuć tym wszystkim, którzy mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie podobnych urządzeń, a są ich tysiące. Nie inaczej jest z właścicielami budynków, którzy  w swoim sąsiedztwie mają linie przesyłowe i słupy energetyczne.

Argumentem przeciwko powstawaniu farm wiatrowych było zagrożenie dla ptaków, hałas i co? I nic, właściciele gruntów, którzy zdecydowali się wydzierżawić swoje pola pod zabudowę, będą kasowali stosowne kwoty od inwestorów przez jakieś 30 lat, później urządzenia te powinny zostać zdemontowane przez nich i utylizowane. Jednak doskonale wiemy, że po takim czasie w życiu firmy wiele się zmieni i wspomniani inwestorzy rozmyją się w innym biznesie, pozostawiając właścicieli gruntów przed faktem dokonanym – to oni na własny koszt będą musieli zdemontować całą instalację, co będzie kosztowało krocie ich samych lub potomków.

Teraz nadszedł czas na nową technologię – fotowoltaikę. Bez wątpienia w porównaniu ze wspomnianymi, jest praktycznie bezpieczną pomimo stwierdzeń, które płyną z lobby zajmującego się wytwarzaniem energii elektrycznej w sposób tradycyjny. Jak się robi ludziom budyń z mózgu?

Podobno Instytut Biologii Budowlanej (IBE) od pewnego czasu bada promieniowanie elektromagnetyczne oraz oferuje kompleksowe szkolenia w zakresie pomiarów podwyższonych częstotliwości. Swoje metody odniósł do ogniw produkujących prąd z energii słonecznej. Jakie wysnuł wnioski?

  • Inwertery, będące częścią przydomowych instalacji elektrycznych, powodują elektryczny „hałas” nazywany „brudną elektrycznością”. Niektóre osoby mogą z tego powodu odczuwać rozdrażnienie i dyskomfort. Zauważono takie symptomy, jak: nudności, bóle głowy i ogólne zmęczenie.
  • Prąd doziemny może wytwarzać pole magnetyczne, które zaburza rytm biologiczny. Niektóre z symptomów powiązanych z tymi polami to: zaburzenia snu oraz pogorszenie samopoczucia.
  • Sieci bezprzewodowe są źródłem promieniowania z zakresu mikrofal. Ta część spektrum fal jest wiązana z powstawaniem nowotworów. Objawy spowodowane ekspozycją na ten rodzaj promieniowania to m.in.: nudności, bóle i zawroty głowy, ogólne zmęczenie, zaburzenia snu, rozdrażnienie, dolegliwości skórne, zaburzenia słyszenia oraz widzenia.

Skoro fotowoltaika jest tak niebezpieczna, Tokis zrobił sobie wycieczkę do pewnego miasta, gdzie na jego peryferiach od jakiegoś czasu funkcjonuje wielka „farma słoneczna”. Bynajmniej nie oznacza to, że w pobliżu nie ma siedzib ludzkich.

Nikt nie protestuje, miasto zyskało prestiż, zainwestowano ponownie i już kończona jest budowa gigantycznej obwodnicy, o którą my w Tucholi, podobno staramy się od pół wieku. Im zajęło to niecałe 4 lata. Nie lubimy się wychylać? Każda inicjatywa musi zostać storpedowana?

Marzymy o taniej energii elektrycznej, ale ta może taką być, kiedy koszta wytworzenia energii spadną i oczywiście, o ile nikt z polityków nie weźmie łapówki za to, aby było „po staremu”.. Prócz tego zobligowani jesteśmy dyrektywami unijnymi. W Tucholi nie lubimy rewolucji technologicznych? Może to jest jeden z powodów stagnacji tego miasta, co nie do końca jest winą jego władz? Elektrownie słoneczne czy atomowe, węglowe i każde inne, co bardziej szkodzi, co jest bardziej niebezpieczne w użytkowaniu? Co nas truje, a co zabija? Głównie hipokryzja i brak elementarnej wiedzy. A jeżeli już się zdecydujemy dać komuś zielone światło do działalności, to jak najdalej od własnego „zamku” i życząc mu szybkiej plajty z zawiści, dodatkowo puszczając w eter krzywdzące plotki. Typowe…

Tucholska elektrownia słoneczna jeszcze nie istnieje, a już ją oprotestowano, choć jest równie niebezpieczna co… toster. Któryś z publicystów powiedział kiedyś, że gwarantem dobrobytu mieszkańców jest odblokowanie potencjału narodowego, wiemy, to kwestia sumienia polityków, ale kto odblokuje nas? I wychodzi brak elementarnej wiedzy fizyki, matematyki, biologii i chemii wprost ze szkół podstawowych, czy średnich, bo prąd elektryczny nie jest dla niektórych uporządkowanym ruchem elektronów, a kwestią czarów. Skoro tak, to kiśmy się przy świeczkach, które już wkrótce staną się luksusem? Kwestionujmy prace Tesli, Marconiego, Bella, Edisona i innych, a powrócimy do średniowiecza.

Niektórym tucholanom zdaje się świat uciekł dawno temu, wraz ze zlikwidowanymi liniami autobusowymi, kolejowymi i brakiem perspektyw na przyszłość, a alternatywne źródła energii są wynalazkiem szatana?


mrf.