Muchy w tucholskiej „Biedronce” to dyskontowy standard?

Słynna sieć „Biedronek”, która wzorem innych marketów rozpanoszyła się w Polsce, nabrała mocy sprawczej w chwili, gdy lider jednej z partii uznał, że to „…sklepy dla biedoty”. Cóż, miał rację, nasze umierające ekonomicznie miasteczko jest rzeczywiście biedne, jednak nie oznacza to, że  jego mieszkańcom zasady higieny są obce!

Ledwie miesiąc temu szeroko rozpisywaliśmy się o wręcz niespotykanym bałaganie wokół tego sklepu. Problem szybko rozwiązano, a temat stracił moc. Wszystko wróciło do normy. Jednak, jak się okazuje, to fasada,za którą ukryło się wnętrze sklepu, gdzie z higieną, przynajmniej w tucholskim wydaniu,  market ma poważne problemy.

Pozostawmy w spokoju jakość towarów, które są w nim oferowane, oczywiście, budzą jak zawsze uzasadnione wątpliwości, ale to można jakoś przeżyć, uwagę TOKiS-a przykuło coś zgoła innego…

Tucholska „Biedronka” podobnie jak wiele innych tego typu sklepów, ma dział z pieczywem. Określenie to jest użyte „mocno na wyrost”, ponieważ produkty te mają z nim tyle wspólnego, co margaryna z masłem. W dziale tym „smakosz” zmodyfikowanej pszenicy i wszelakich spulchniaczy, odnajdzie także słynne drożdżówki, osobliwie te nadziewane jagodami (jagodzianki) z… latającą „wkładką”.

Ową stanowi pospolita mucha plujka – wredny owad, który doskonale czuje się zarówno wśród wszelakich odchodów, jak również wykwintnych słodyczy.

Specjalne, pleksiglasowe pojemniki w których eksponowane są ciastka, owszem, mają pokrywy, jednak jak się okazuje jest to praktycznie żadna bariera dla pospolitego owada. Z lubością obsiada wypieki i nikomu z obsługi to nie przeszkadza, co gorsza, obojętne jest to także kupującym. Pytanie, dlaczego?

Skoro owad może być potencjalnym roznosicielem świństw przeróżnych, zasady higieny nakazywałyby wydać latającym paskudztwom bezpardonowa wojnę.

Nic bardziej mylnego, nikt nie reaguje. A co na to Sanepid? Zapewne o niczym nie wie, a może nie chce wiedzieć? Hmm, to możliwe, wszak w grę wchodzą interesy w które zaangażowany jest tzw. skarb państwa, a ten jak wiadomo, ma obowiązek pośredniego  łupienia obywatela, a nie „gości” zarabiających na naszej biedzie.

Znak naszych czasów? Oczywiście!

Smacznego!

_____________________

(red.)