Nie chcieliście słuchać? Teraz będziecie oglądać! Tomek Kaźmierczak walczy o swój dom – marzeń.

Mija właśnie ponad sześć miesięcy od chwili, gdy Tomasz Kaźmierczak rozbił sobie głowę o urzędniczy beton, a ten wymusza na nim decyzje, których nie powinien. Uzasadnienie? Podobno żyjemy w przyjaznym inwestorom kraju. Nic bardziej mylnego.

Nie potrzebuje kwesty, za wszystko chce zapłacić z własnych pieniędzy, za zamiany idiotycznych planów również. Cóż, jego inwestycję wstrzymują papierki, decyzje i paragrafy. A może warto je wszystkie zebrać, wrzucić do niszczarki i robić swoje?

Dlaczego urzędnicy tak bardzo zabraniają mu budowy domu marzeń? Bo dom jest nietypowy, a to, co w Tucholi jest nietypowe, racji bytu mieć nie może, to powód pierwszy. Drugi, to zmiana warunków zabudowy, a odkąd stanowi to jakiś problem? Trzeci, to upór „fachowców od lasów” – nie, bo nie, a w odwodzie milion papierów i przepisów.

W normalnym kraju, wzięło by się tęgi, legislacyjny kij i obiło łydki wszystkim decydentom, aż do kości, a kto byłby przeciwko obywatelowi, który im płaci,  wyleciałby z roboty z hukiem na bruk, bez prawa powrotu. A tak d… i papierów kupa, również w umierającej cywilizacyjnie Tucholi.

Dom kopułowy rodem z kreskówki o rodzinie Jetsonów? A dlaczego nie? Ze słynną wieżą Eiffela było tak samo, teraz stała się symbolem nie Paryża, a całej Francji. Szkoda, że multi kulturalnej, czyli nijakiej. Pierwszy dom kopułowy Tomka w POWIECIE TUCHOLSKIM,  to również symbol, swoista jego wizytówka. Oczywiście, nikt jej nie chce, z wyjątkiem Tomka i Jego rodziny.

Uparł się, postanowił nagłośnić sytuację, wybudował stosowną makietę, zakupił megafon i dalej w miasto swoim różowym,klasycznym  „Dżagiem”. Przez pewien czas był spokój, było zainteresowanie, ale megafon zrobił swoje, zwłaszcza ustawiony w ruchliwym i akustycznym miejscu przy największym osiedlu mieszkaniowym w Tucholi. Mieszkańcy podnieśli larum i ściągnęli policjantów. Ci zachowali się taktownie i wytłumaczyli protestującemu w czym tkwi problem.

Pełne zrozumienie, skoro ludziom przeszkadza hałas, urodził się innym pomysł – stworzenie gigantycznego obrazu, który dodatkowo będzie mobilny. Uparciuch z Tucholi kupił kilkadziesiąt ołówków i zrobił,to, co zrobił. Przy okazji okazało się,że ma talent i zmysł artystyczny.

Obraz to drugi etap protestu przeciwko bezduszności sytemu, ostatnim będzie protest permanentny, ale nie uprzedzajmy wypadków, lepiej rozmawiać, niż być okupowanym.

 


(red.)

(mrf.)

Fot. T-P -TV