sob. Lis 16th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Bezkosztowa, socjalistyczna reforma oświaty, cofa nas do epoki kamienia łupanego?

5 min read

Minęła 22:21, to wyjątkowo zła pora na pisanie felietonu na tak poważny temat. Zastanawiam się właśnie, co w tej chwili porabia była minister oświaty, pani Zalewska, która obecnie grzeje fotel w eurokołchozie. Czy wcina gumowate ośmiorniczki i popija je beaujolais nouveau, czy też zwyczajnie śpi. Jeżeli śpi snem sprawiedliwego, to trochę jej się dziwię, bo scheda, która pozostawiła od Bałtyku po Tatry, przez lata będzie się nam wszystkim odbijała czkawką. Chyba, że jakiś czerwony, komunistyczny anioł spłynie  z obłoków i w myśl powrotu z dłuższego urlopu, dobrze znanego nam socjalizmu spowoduje, że rząd sfinansuje to, co zwyczajnie spieprzył.

Związek Miast Polskich alarmuje, że gminy i powiaty w 2018 roku wydały na edukację 70,5 mld zł, a z budżetu państwa dostały tylko 47 mld zł. Nie starcza na inne potrzeby, inwestycje i rozwój. „Luka oświatowa” rośnie, bo rząd PiS-u odmawia finansowania wzrostu puli nauczycielskich płac, jakie wywołała reforma byłej ministry Zalewskiej. Wydatki na szkoły rosną po 3-4 mld rocznie.

Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego, która zebrała się 30 października br., na wniosek Związku Miast Polskich omówiła na początku (w pierwszym punkcie spraw różnych) kwestie finansów oświatowych. Samorządowcy mówili o tym, że pieniędzy z subwencji nie wystarczy na podstawowe wydatki. Wszystkie samorządy – małe i duże – będą miały problem ze znalezieniem pieniędzy na wypłatę podwyżek nauczycielom. A płace w strukturze wydatków oświatowych stanowią w ostatnich latach między 80 a 90% i to bez pochodnych. I co? I na gadaniu się skończyło, a potrzeba czynów i to na cito!

Informacyjna telewizja rządowa, niesłusznie nazywana publiczną, w osobie prezenterki, którą kiedyś lubiłem za rzetelność i wrażliwość w przekazywaniu informacji, zmieniła się, a właściwie przemieniła się w cyborga rodem z obrazów Jamesa Camerona i prompterową narracją przebiła bełkot telewizji Urbana sprzed lat. Nie wiem, kto jej pisze teksty, ale wiem, kto je zatwierdza, słowem, propaganda sukcesu leje się z telewizora całymi potokami. Osobnym ciekiem są informacje dotyczące polskiej oświaty, a te u zainteresowanych mogą spowodować dwa odruchy: głęboką depresję i chęć ucieczki z zawodu, najlepiej na wcześniejszą emeryturę. Kto ucierpi najbardziej? Nasze dzieci, które już pakują walizki, bo zmuszono je do szybkiego wydoroślenia.

To jedna strona medalu, drugą są samorządy, które w osobach gospodarzy miast i gmin razem ze mną, o tej porze, dopinają swoje nadwątlone budżety. Jak to będzie wyglądało w przyszłym roku? Możemy zapomnieć o inwestycjach, spodziewać się za to możemy masowych zamknięć szkół. Odbędzie się to przy ogólnym krzyku rodziców, będzie on uzasadniony, będą protesty, jednak daremne, finansowy nóż, niebezpiecznie zbliża się do naszych gardeł. Kto jest winny tej sytuacji? Była minister? Też, ale ktoś zatwierdził jej pomysł, a ona go wdrożyła. Nie czekając na skutki, poprzez idiotyczny system zliczania głosów w myśl zasad D’Hondta ewakuowała się na polityczną emeryturę, wprost do Brukseli. Kiedy stamtąd powróci, będzie miała zapewniony byt do końca życia, chyba, że unię trafi szlag, co nie jest wykluczone.

Zadałem sobie trud i zebrałem dane z poszczególnych gmin naszego powiatu. Oczywiście dotyczą one wydatków na oświatę. Liczby brzmią jak wyrok, sama Tuchola, mówiąc kolokwialnie jest 20 milionów „w plecy”, reszta gmin ma również ponad milionowy ból głowy. Nakazane podwyżki płac i inne wydatki przy szczątkowej, połowicznej subwencji (informacja w oparciu o konkretne źródło) spowoduje jedno, doprowadzi do ruiny moje miasto i gminy, które miały szansę rozwoju na niespotykaną skalę. Wzięcie pożyczek, sprzedaż nieruchomości, to prosta droga do programu naprawczego, albo… bankructwa.

Czy tego nikt nie zauważa? Premier każdego dnia bombardowany jest informacjami o skali finansowo – oświatowego szaleństwa, rozpoczęły się strajki, oczywiście symboliczne, ale donośne głosy dobiegają do Warszawy ze strony wszystkich samorządów. I co? I 500 plus.

Rząd nie ma swoich pieniędzy, dysponuje tylko naszymi. Nie tak dawno dokonano skoku na nasze oszczędności zebrane w OFE, coś jeszcze na tych kontach zostało. W ramach tzw. zrównoważonego rozwoju, za wątpliwe obietnice,  że z tych reszek będziemy coś mieli ale nie za darmo, zostanie pobrany podatek, który już państwo wliczyło w poczet nowego budżetu. Skutek, instytucja jakoś przetrwa kolejne lata i co dalej?

Tego nie wie nawet wzięty czarnowidz z Człuchowa.  Telewizornia w zależności od politycznego wyznania, każdego dnia, przekonuje nas do tego, że jest źle lub bardzo dobrze, możemy wybierać w zależności od skrzywienia. Skoro specjaliści od pozytywów mówią prawdę, to gdzie podziali się lekarze? Wyemigrowali na Marsa? Za chwilę powtórzy się scenariusz z nauczycielami, których zwyczajnie zabraknie. Skoro sprzątaczka ma podobną do nauczycielskiej pensję, to coś chyba jest nie tak? Państwo podwyższa średnią krajową, ale pobiera podatek nawet od emerytur! To przecież jest chore! Koszty pracy są nie do przyjęcia, jesteśmy karani za wydajną pracę! Jakie mamy motywacje, by trwać w tym obłędzie? Natychmiast opuścić ten opiekuńczy kraj, bo życie ma się tylko jedno.

A co na to społeczeństwo? Żyje w skorupie, która ma zasięg płotu własnej posesji. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że kupując najtańszy chleb w markecie, płacą głównie podatki. Ile ich można wcisnąć przeciętnemu Polakowi? Ile się tylko da, scenariusz jest zawsze ten sam, na pierwszy ogień idą kierowcy, później drożeje wszystko, a ten stan przekłada się pośrednio i bezpośrednio również na oświatę, która jest systemem naczyń połączonych, no chyba, że zamiarem rządzących jest utworzenie szkół liderów na „hamerykańską” modłę. Te zapewnią elity, które dobiją Naród do reszty, służąc obcym i bynajmniej nie tym z kosmosu.

Każde ugrupowanie polityczne składa się z ludzi mądrych i głupich, niestety, zrównanie poziomów zapewnia i to w każdym przypadku dyscyplina partyjna i lojalność wobec własnych liderów, wszak trzeba jakoś żyć, skoro większość to nieudacznicy. Również w kwestii dzieci, które, jak się okazuje, są własnością państwa, a które jest ich „właściwym rodzicem”, ci biologiczni, mają je tylko płodzić.

Pewnie wszyscy pamiętamy ten spot.

Mamy rozmnażać się jak króliki, ponieważ politycy doszli do wniosku, że populacja wymiera i nie będzie komu wyrabiać budżetu, innymi słowy, nie będzie kogo łupić podatkami.

Jest jednak w tym wszystkim i nieistniejąca, trzecia strona medalu (gładki brzeg), możemy oddać przysługę finansowemu trupowi o nazwie ZUS i odejść w zaświaty ze świadomością, że tam jednego nigdy nie będzie – reform i skandalicznie niskich emerytur.


Mariusz R.Fryckowski

Dodaj komentarz