30 października 2020

Bioroboty z Metropolis o nazwie… Polska

3 min read

Oryginał filmu uległ zniszczeniu, obecnie, dzięki staraniom filmowych historyków udało się odnaleźć część z usuniętego materiału pochodzącego z wersji oryginalnej. Na podstawie licznych ocalałych dokumentów oraz kopii scenariusza udało się odtworzyć dzieło w wersji bliskiej oryginałowi. Scenariusz powstał na podstawie powieści Thei von Harbou, napisanej w 1926 r. – METROPOLIS.

Monumentalne dzieło opowiada historię miasta przyszłości, w którym rządzi wąska i uprzywilejowana kasta (rozum), zaś robotnicy utrzymujący miasto przy życiu (ręce) mieszkają w podziemnych osiedlach. Film zaliczany jest do klasyki kinematografii. W pewnym momencie zespół Queen wykorzystał kilkanaście scen z dawnej wersji filmu, tworząc jeden ze swoich przebojów „Radio GAGA”.

Genialny scenariusz, kapitalne sceny, perfekcyjne odtworzenie sytuacji z wykorzystaniem gigantycznej grupy aktorów. O tym filmie informacji jest niewiele, jednak przy odrobinie wyobraźni,  przepięknie odzwierciedla polską rzeczywistość.

 

Kiedy wielokrotnie oglądałem strzępy tego filmu, jedna myśl nie dawała mi spokoju. Teraźniejszość powoduje, że bardzo powoli, acz sukcesywnie, stajemy się bezwolnymi biorobotami, które będąc ściśle zaprogramowanymi, (aby przeżyć) wykonują powtarzalne czynności. Cykl jest identyczny każdego dnia. Budzimy się, korzystamy z toalety, ubieramy się, zjadamy śniadanie i wyruszamy do pracy. W niej spędzamy od ośmiu do 14 godzin każdej doby. Wycieńczeni wracamy do domów, zjadamy kolację, poddajemy się gotowym przekazom medialnym i idziemy spać.

W tym szaleństwie na dalszy plan odchodzą działania związane z podtrzymywaniem rodzinnych więzi. Luksusem jest posiadanie dzieci. Kiedy jednak pojawiają się, nie mamy dla nich czasu, jesteśmy przecież biorobotami, które muszą pracować. Ten niby – proces twórczy wmówił nam system, że oto praca jest najważniejszą, że jest miarą wartości człowieka. Nie masz pracy, stajesz się wyrzutkiem, niewiarygodnym dla banków, dla otoczenia. Nie oczekuj wsparcia, nawet od najbliższych, oni również zostali ściśle zaprogramowani, więc o współczuciu mowy być nie może.

Z biegiem czasu stajesz przed wyborem, albo wyrwiesz się z tego kręgu niemożności, stając się życiowym kloszardem, albo umierasz jak pszczoła robotnica, o której nikt nie pamięta.

Podobne schematy funkcjonują na całym świecie, jednak, co jakiś czas dochodzi do buntów. Ich przyczyn jest wiele. Podobnie jak skomplikowane układy mechniczne lub elektroniczne mają tendencje do wyrywania się spod kontroli, tak biorobot – człowiek wyrywa się z otępiania, jak z matrixa i na wpół nieprzytomnym wzrokiem rozgląda się wokół siebie. Zaczyna dostrzegać nie tylko mierny efekt przychodów, które zapewnia mu praca, ale również dochodzi do głosu fakt, że ma prawo do czegoś więcej. W najgorszym razie do zwyczajnego odpoczynku.

Sędziwe konie w cywilizowanym świecie trafiają do miejsc, gdzie w spokoju i na wolności doczekują swoich dni. Ludzie również mają prawo do wypoczynku, po dziesiątkach lat pracy. Emerytura, proste słowo, a niesie za sobą wielki ładunek emocjonalny, staje czymś oczekiwanym przez pracownika, który z biegiem lat „wypala się”.

Szczytem marzeń „sterowni” biorobotów jest doprowadzić do stanu, gdzie emerytura może zostać wykluczona, zastępuje ją pospolita… śmierć.

Taki fenomen zatwierdzono dzisiaj w Metropolis o nazwie… Polska.

 

Godzicie się z tym wszystkim? Tak? Tylko…, po co?

Dzisiaj, wyjątkowo, zapraszam do obejrzenia jednego z moich ulubionych filmów.

Panie, Panowie…”METROPOLIS”  FRITZA LANGA

m.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook