22 października 2020

"Bo jadę dla Darii" – Mieczysław Koczorowski gościem Burmistrza Tucholi

3 min read

Uff, jak gorąco, temperatura wzrosła do 35 stopni. Zbliżają się godzina trzynasta i niezwykły gość, który przy pomocy roweru pokonuje kolejny etap podróży, ponad 160 kilometrów. Trzeba niezwykłego hartu ducha i motywacji, aby wyruszyć w tak gigantyczną podróż i to rowerem. Pan Mieczysław Koczorowski ma to wszystko, ponieważ jedzie… dla Darii. Taki właśnie napis widoczny jest na jego koszulce. Kierowcy machają do niego przyjaźnie, mieszkańcy miejscowości, które mija częstują go herbatą, dają nocleg. On ciągle prze do przodu w tropikalnej temperaturze. Jego dzienna dawka płynów, które wypija , to ponad siedem litrów!

Na podworzec Urzędu Miasta i Gminy w Tucholi dociera około piętnastej, za chwilę będzie gościem najważniejszych osób w  urzędzie.  Tego dnia nikt nie spogląda na zegarek, gość zmęczony, ale szczęśliwy, zbliża się do gabinetu pana Burmistrza Tucholi.

Trwa charytatywna wyprawa wrześnianina – Mieczysława Koczorowskiego. Aby pomóc 14-letniej Darii Ptaszyńskiej, w ciągu siedmiu dni przejedzie na rowerze przez Polskę, z południa na północ. W środę zgodnie z planem wjechał do Wielkopolski. Po małym kryzysie na górskich etapach, wrześnianin odzyskał siły i ruszył w dalszą drogę.

Przypomnijmy, trasa charytatywnej wyprawy „Jadę dla Darii” jest podzielona na siedem etapów. Cel jest jasny – w ciągu siedmiu dni dotrzeć z Zakopanego na Hel (około 900 km). Po drodze wrześnianin Mieczysław Koczorowski będzie odbierał od władz miast pamiątkowe gadżety, które po wyprawie zostaną zlicytowane. Okolicznościowe spotkania z burmistrzami i prezydentami są już umówione. Za zebrane z licytacji pieniądze organizatorzy kupią niezbędny sprzęt dla Darii Ptaszyńskiej, która choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Razem z rodziną mieszka w pobliskim Budziłowie (gmina Kołaczkowo).

Pan Mieczysław jest budowlańcem, ujmująco skromnym człowiekiem, który kompletnie nie dba o splendor. Ma jeden cel, pomóc dziewczynce. Jej rodzice o podróży dowiedzieli się dwa dni przed wyruszeniem  naszego cyklisty w drogę. To niezwykle budujące uczucie, kiedy wiesz, że są ludzie, których wrażliwość łamie wszelkie stereotypy. Mietek wpierw pokonał siebie, większą część zaplanowanej trasy, powoli dociera do celu, myślami będziemy z nim do końca.

Poznajmy przemiłego cyklistę, który choć głodny i spragniony ma siły, aby poświęcić je właśnie nam. A później? W myśl prastarych prawideł zostanie nakarmiony, napojony, otrzyma pokój w jednym z tucholskich hoteli i nieograniczoną ilość wody w łazience. Mietku, witamy w Tucholi!

Co najbardziej cenię w osobach pełniących fukcje publiczne? Klasę, a tę pokazali dzisiaj wszyscy urzędnicy, którzy w tak niezwykły sposób przywitali naszego gościa. Panowała niezwykła atmosfera, wszyscy na chwilę zapomnieliśmy o trudach dnia codziennego, by dosłownie „podryfować” wraz z Mieczysławem, który swoją pogodą ducha zaraża…, chyba każdego. Pan Burmistrz wraz ze współpracownikami wręczył dzielnemu cykliście mnóstwo drobiazgów, które przy odrobinie szczęścia można będzie spieniężyć, aby małej Darii kupić to najbardziej w tej chwili potrzebne. Co takiego? Zapytałem naszego gościa, Daria potrzebuje niezależności, a tę po części zapewnia specjalny wózek. To właśnie on będzie pierwszym zakupem. Niezwykle przyjemnym akcentem było wręczenie panu Burmistrzowi specjalnej koszulki, było mnóstwo śmiechu, ale i zrozumienia dla wyczynu dzielnego rowerzysty. To było przemiłe popołudnie. Pan Mieczysław odpoczywa obecnie w soim pokoju w znanym, tucholskim hotemu – „Olimpia”, za kilka godzin, około godziny czwartej, ruszy w dalszą drogę.

Kiedy zobaczycie go w podróży pomachajcie mu życzliwie, robi coś wspaniałego i całkowicie bezinteresownego. To wzruszające i ujmujące.

Mietku, powodzenia!

Mariusz R.Fryckowski

Materiał na podstawie: http://www.nowawrzesnia.pl

 Pełna galeria fotografii (91 ujęć).

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook