nie. Wrz 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

BOROWIACKIE SKRZATY z Teologa, czyli o tym, jak 67000 złotych poszło w krowią kupę! (TV)

2 min read

Jak to było? 10 000 złotych dała gmina Lubiewo, 50 000 sprezentował bodaj pan Marszałek, koniec końców inwestycja kosztowała 67000 złotych i dopełniła się!

Osada Borowiackich Skrzatów wreszcie powstała, przy szumie medialnym i zachwytach twórców pomysłu, ale ten piekielny tokis, czas jakiś temu przyczepił się i skrytykował budowle z dykty, pogrążone w krowich odchodach. Od tamtej pory minęło kilka lat i znienawidzony przez patentowanych leni ten sam tokis, ponownie udał się do słynnej osady, co tam zastał? Można to określić kilkoma wyrazami: obraz nędzy i rozpaczy z wyczerpanymi znamionami skandalu.

Zielsko zarosło zgliszcza siedliska skrzatów z dykty, a wiatr dopełnił reszty. Trawę „koszą” okoliczne prawdopodobnie krowy albo konie, pozostawiając po sobie „ekologiczne ślady”. Dawni entuzjaści z lokalnego stowarzyszenia mają swój obiekt w nosie, a okoliczni mieszkańcy chyba raczej nie korzystają z tego miejsca. Najlepiej byłoby je spalić tak, aby nie pozostał kamień na kamieniu, bo jak się na to wszystko patrzy, to człowieka cholera bierze.

Zapewne, gdyby sprawą zainteresował się główny sponsor – wspomniany pan Marszałek, to ta grupa, a właściwie trupa, która to coś wybudowała, powinna otrzymać trwały „szlaban”, na każdy projekt do czasu, kiedy nie zrozumie, że o swoje obiekty trzeba dbać. Do sprawy powrócimy, zadając kłopotliwe pytania osobie najbardziej zaangażowanej w ten niedorzeczny projekt, a która podobno cieszy się społecznym zaufaniem, zwłaszcza teraz.

67 000 złotych utopiono w krowim łajnie i nic się nie dzieje? Tak być nie może…


(MRF.)