nie. Maj 31st, 2020

Brzmi jak dywersja – wojsko marnuje sprzęt do testów

2 min read
Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii ma dwa aparaty do badań koronawirusa. Jeden w laboratorium w Puławach pracuje pełną parą, drugi w Warszawie stoi nieużywany. Kiedy wojskowi z Puław chcieli go wypożyczyć, weto postawiła była wiceszefowa warszawskiego instytutu. MON nie widzi problemu, lecz nasi rozmówcy mówią o prywacie, skandalu i dywersji.

  • Wojskowe laboratorium w Puławach może przebadać dziennie ok. 100 próbek. Ma takie zdolności, ponieważ na jego wyposażeniu znajduje się tzw. termocykler firmy BIORAD, który pozwala na badanie materiału genetycznego wirusa SARS-Cov-2
  • Dokładnie taki sam ma warszawska centrala ośrodka. Tam jednak sprzęt stoi nieużywany. W ubiegłym tygodniu dyrektor ośrodka w Puławach poprosił dyrektora WIHiE o wypożyczenie. – Dzięki temu możliwości robienia testów w Puławach zwiększyłby się o sto procent – mówi nasz rozmówca
  • Początkowo płk Ziemba wyraził zgodę na przewiezienie aparatu z Warszawy do Puław. Sprzęt został nawet spakowany. Do Puław jednak nigdy nie dojechał
  • Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprzeciwiła się temu była zastępczyni szefa WIHiE, ponieważ na tym sprzęcie robi własne badania naukowe i obawiała się, że z Puław może wrócić zepsuty lub zużyty
  • Teraz ośrodek w Puławach zamówił za ok. 100 tys. zł drugi aparat do robienia testów na koronawirusa. -To bez sensu, skoro nasz stoi nieużywany – mówi pracownik WIHiE
  • Zablokowanie tego przez byłą wicedyrektor WIHiE jest działaniem absolutnie dywersyjnym – ocenia płk prof. Krzysztof Chomiczewski, były komendant WIHiE

Więcej o tej sprawie przeczytamy tutaj.


(red.)