pon. Maj 25th, 2020

Cenzura i wyborcza kiełbasa

2 min read

Wyborczego cyrku ciąg dalszy.

Sobotni wieczór dla najważniejszych polityków partii rządzącej właśnie się zakończył. Przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie odbyła się pilna narada z udziałem m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Jarosława Gowina i marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Czy PiS gotowe jest przenieść wybory prezydenckie na 23 maja, łamiąc tym samym umowę z Jarosławem Gowinem? W tym cyrku możliwe jest wszystko. Spotkanie dobiegło końca około godziny 19.

Jeżeli rzeczywiście marszałkini Witek  ogłosi wybory na 23 dzień maja, to łagodzenie skutków pandemii w trzeciej odsłonie 18 maja ma sens. Dobry ruch, aby ponownie zjednać sobie wyznawców jedynie słusznych, po wpadce z 10 maja, a może i pojawi elektorat dodatkowy.

Trzeci etap odmrażania gospodarki i życia społecznego zakłada :

  • Otwarcie zakładów fryzjerskich i kosmetyczek
  • Otwarcie sklepów w galeriach handlowych z istotnymi ograniczeniami
  • Gastronomia – umożliwienie działalności stacjonarnej z ograniczeniami
  • Wydarzenia sportowe do 50 osób (w otwartej przestrzeni, bez udziału publiczności)
  • Organizacja opieki nad dziećmi w żłobkach, przedszkolach i w klasach szkolnych 1-3.

Sprawa jednak ulec może komplikacji, przez rozwijająca się obecnie bezobjawową zarazę wśród górników. Jaką decyzję podejmie minister Szumowski? Trudno powiedzieć i w tej niepewności tkwi właśnie siła zamordyzmu obecnej władzy wobec społeczeństwa, które tkwi w błogiej nieświadomości.

Istnieją źródła, które twierdzą, że szczyt zachorowalności w Polsce dopiero postępuje, a wszystko przez niedostateczną ilość przeprowadzanych testów. Istnieją statystyki, które mówią nam, że nasz kraj pod względem wykrywalności Covid – 19 znajduje się obecnie na poziomie krajów trzeciego świata, choć media rządowe sączą słodycz wobec działań służb i mówią, że to kłamstwo.

Sytuację dodatkowo przykrywa fakt, że wszelkie próby opisania problemu obejmowane są cenzurą administratorów( tzw. fejki), zwłaszcza w najpopularniejszych mediach społecznościowych, co dobitnie sugeruje, że istnieje ciche przyzwolenie ministerstwa cyfryzacji na podobne praktyki. Takie postępowanie  może też tłumaczyć fakt, że właśnie dlatego obecny rząd nie objął nowymi podatkami amerykańskich  molochów takich jak: Google, czy Facebook.

Sytuacja cuchnie na kilometr, a publicyści unikają tematu, jak ognia.


(mrf.)