29 października 2020

Chleba naszego, powszedniego…

2 min read

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów nieba… Tęskno mi, Panie…

 

Cyprian, Kamil Norwid

 

 

W polskiej rzeczywistości mentalność wobec szacunku do chleba, zmieniała się wprost proporcjonalnie do zawartości w nim, przeróżnych świństw. To przykre, ale tucholscy piekarze, od pewnego czasu dołączyli do klubu „poprawiaczy struktury chlebowego ciasta”. Pieczenie w przełyku, nadkwaśność, dziwny posmak w ustach, alergie, to codzienność u osób nadwrażliwych, na działanie modyfikowanego chleba.

Kiedyś chleb był tani, do tego stopnia, że niektórzy gospodarze kruszyli go i karmili nim inwentarz. Dzisiaj chleb jest drogi, a niektórych zwyczajnie nie stać na jego kupno w ilości, którą by chcieli. Jeżeli jednak już im się uda, chcieliby, aby był taki, jak drzewiej: pachnący, z chrupiącą skórką, wyprodukowany z tego, co daje nam natura.

 

Ta ostatnia chyba ewoluowała do tego stopnia, że w zasadzie można klonować nawet fragment ciała, a choćby kurze udko. To, dlaczego przeciętny piekarz ma być gorszy? Wielkość chleba w niektórych piekarniach tucholskich zmalała do objętości przerośniętej bułki. Co jest w tym chlebie? Czasami masz wrażenie, że wszystko z wyjątkiem… mąki, jeżeli już w cieście ona jest, to zdominowana ilością tzw. spulchniaczy. Wrażenie? Chleb jest lekki jak piórko, a bywało jeszcze nie tak dawno inaczej.

 

Ostatni raz dobry chleb jadłem bodaj w Wałczu, producentem był jakiś prywatny zakład, który za punkt honoru postawił sobie… jakość. Stałem w kolejce prawie dwadzieścia minut.

 

A w Tucholi? Policzmy piekarnie…,jedna, dwie, trzy, cztery, pieczywo supermarketowe – pięć. Jeżeli wzięlibyśmy z każdego z tych zakładów ( które mam na myśli, czyli absolutnie wszystkie), ich produkty (niby – chleby), położylibyśmy je na długiej ławie i dokonalibyśmy degustacji z zamkniętymi oczyma, pewnym jest, że producent pozostałby dla nas nieznanym, ponieważ każdy z tych „przetworów” smakuje dokładnie tak samo. No, może z jednym wyjątkiem – długoletniego „specjalisty”, który ostatnio zmodyfikował ciasto do tego stopnia, że można z niego lepić kartacze, pakować do lufy granatnika i burzyć budynek Komendy Policji w Tucholi.

 

Panowie piekarze, rachunek ekonomiczny, to jedna sprawa, zadowolony klient wydawałoby się, że jest dobrem nadrzędnym, więc jak? Zaczniecie piec chleb z mąki, czy pojawić się ma ktoś z zewnątrz, kto zaoferuje coś lepszego, za rozsądniejszą cenę? Ten rynek bez końca nie będzie przez Was zdominowany, poważnie!

 

Powróćmy na chwilę do słynnych spulchniaczy. Szkodzą, czy to wytwór wyobraźni chorego ekologa – konsumenta?

Mariusz R.Fryckowski
 

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook