wt. Paź 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Co z tym tucholskim KINEM? Burmistrz znowu obiecuje?

4 min read

Zadanie dla dociekliwych. Drogi Czytelniku jeszcze droższy Widzu naszego portalu, po prawej stronie witryny znajduje się ikona lupy, to wyszukiwarka. Kliknij ją i wpisz w pole sentencję: KINO W TUCHOLI. Kiedy już odnajdziesz interesujący cię zestaw tytułów temat pt. Kino, sprawdź daty, kiedy zostały napisane, a dowiesz się od kiedy i ile razy mówiliśmy o placówce kulturalno – rozrywkowej, którą jest właśnie kino. Daty artykułów będą kluczem do weryfikacji informacji, które usłyszysz i obejrzysz, o ile będziesz miał na to ochotę.

TOKiS – PRESS jest jedynym medium na tej planecie, które poświęciło sprawie nieistniejącego, TUCHOLSKIEGO  kina tyle prądu, atramentu i… czasu. Każda informacja lub nawet cień nadziei z ust wieloletniego Gospodarza i pretendenta do tej godności – Burmistrza w trakcie kadencji i tuż przed ponownym jej przejęciem jest z automatu traktowana, jak deklaracja przedwyborcza.

Obowiązkiem Gospodarza miasta jest informowanie mieszkańców o swoich dalekosiężnych planach, które ich dotyczą. Temu służą media wewnętrzne (urzędowe – BiP) i zewnętrzne w tym prywatne i w pełni niezależne.

Społeczeństwo szanuje takiego Gospodarza, który mówi prawdę, tylko prawdę i całą prawdę oraz każdą decyzję konsultuje nie ze swoją „grupą wyborczą”, a z przedstawicielami społecznymi, których wybrano w wyborach, to nasi radni, a spotkania z nimi , to komisje i sesje. Tylko my decydujemy o tym, co jest dla nas dobre, a co nie. Burmistrz i jego współpracownicy mają wykonywać wyłącznie nasze polecenia. Jeżeli nie robi tego lub działa bez naszego mandatu, należy go zwolnić z obowiązków w trybie natychmiastowym, tak, jak postępuje się z nielojalnym pracownikiem!

Tak brzmi prosta recepta na demokrację, nie tę robioną w kuluarach, a tę rzeczywistą, patrząc prosto w oczy swoim pracodawcom, czyli nam.

Społeczeństwo już się w tej kwestii wypowiedziało, Burmistrz miasta ma nam zapewnić kino, koniec, kropka. Jednak to, co słyszymy w wypowiedzi, przechodzi już ludzkie pojęcie. Tuchola umiera stojąc, dokładnie tak, jak drzewa zainfekowane jemiołą przy tucholskiej, dawnej zawodówce.

Miasta nie stać na kino w formie, jakiej wszyscy byśmy sobie życzyli. Pomysł kina w tucholskiej książnicy w porozumieniu ze starostwem był słuszny, wystarczyło tylko dokonać zmian kosmetycznych. Jak wynika z naszych materiałów , przynajmniej w tej materii była nić porozumienia. Okazuje się, że bez naszej wiedzy i naszych decyzji (radni miejscy, gdzie byliście…, w toalecie?) projekt i wstępne porozumienia, zgodnie z naszymi sugestiami były tyle warte, co papier, na którym umieszczono nieznaną nam treść. Papier trafił do pieca i nastąpiły zmiany, pojawiła się nawet hecna historyjka o 100-leciu odzyskania niepodległości, którą powiązano z kinem. Kiedy do wypowiedzi dołączymy tryb przypuszczający, otrzymujemy jasny przekaz : obiecanki, cacanki, a głupim miłośnikom X Muzy… radość.

W oceanie zaniedbań drogowych, oświetleniowych w otoczeniu śmieci, które walają się w każdym zaułku i przy kredytach, które za chwilę zostaną zaciągnięte, mamy zaryzykować wybudowanie kina i to w najbardziej niedorzecznym miejscu w mieście? Budowa budynku, wykończenie, go, akustyka, sprzęt, widownia, ekran, klimatyzacja, projektor…, to szaleństwo!!!!!

Przestrzeń po starym kinie MiR / Sokół przepadła bezpowrotnie, pewnie i po firmie Neptun, dzięki której kino w Tucholi wegetowało po latach wzlotów, też pewnie ślad zaginął, ale wybór tucholskiego TOK-u i jego zaplecza? Czy to próba ratowania istniejącej tam restauracji, jakaś transakcja wiązana? Spokojnie, to tylko figura słowna…

Patrząc na mapę miasta jedynym miejscem, gdzie kino miałoby rację bytu, jest wyremontowany fragment parkingu przy Nowodworskiego, dokładnie tam, gdzie wzniesiono kramy handlowców. Trzeba trochę pomyśleć i zakodować sobie, że jeżeli kino ma prosperować, musi mieć zaplecze (parking, i „coś jeszcze…” – styl) To miasto ma prawo dołączyć grupy równie dobrze rozwiniętego, jak np. Chojnice, o zgrozo – Sępólno, Czersk, czy Świecie. W tej chwili jesteśmy prowincją w dodatku, chyba celowo, zabijaną dechami przez władze własnej gminy!

Doprawdy, trudno zrozumieć, co się dzieje z tucholskim magistratem, może warto wreszcie trzasnąć ręką w blat stołu i wziąć się do roboty? Jeżeli są z tym problemy, zamiast w nowe kino, lepiej zainwestować w sztab specjalistów, którzy odnajdą wreszcie receptę na rozwój Mojego Miasteczka! Jasełka w ringu, podbite oczy zawodników i zawodniczek, są dość miałką rozrywką, która nie wszystkim odpowiada.

Mam nadzieję, że radni miejscy oprotestują ten pomysł i kiedy podjęta zostanie próba przeforsowania go, zagłosują na „NIE”! Do tego czasu wszystkich kinomaniaków zapraszam do Chojnic, bo w kwestiach kultury, nawet masowej, tam oddycha się lżej!


Mariusz R.Fryckowski