23 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Czarne chmury nad tucholskimi policjantami, czyli… łatwo jest skrzywdzić ludzi półprawdami (felieton autorski)

4 min read

Od kilkudziesięciu godzin w ogólnopolskich i regionalnych mediach wrze, dziennikarze prześcigają się w wymyślaniu sensacyjnych tytułów, które brzmią jednoznacznie: tucholscy policjanci toną w patologiach. Pytam, jakim prawem? Chyba kaduka.

Nie znam przypadku istnienia instytucji, w której wszystko jest „cacy”. Patologie są wszędzie, nie jest od nich wolny nawet Kościół, Znalezione obrazy dla zapytania policja tokisktóry w swojej dwutysięcznej historii miał swoje wzloty i upadki, tym bardziej, zanim komentator stanie się skrajnie krytyczny, powinien poznać fakty, a tych oficjalnie zwyczajnie nie ma! O, przepraszam, jest wypowiedź prokuratora, prowadzącego sprawę i ten fakt dziwi najbardziej.

Niepodważalnymi są informacje, że w 2013 i 2014 w tucholskiej komendzie doszło do sytuacji niesłychanej – dwaj funkcjonariusze złamali wszelkie zasady, dopuścili się czynu haniebnego w efekcie wylądowali w więzieniu. Obecnie sprawa nabrała tempa, zatrzymano kolejnych czterech funkcjonariuszy. Smród korupcji uniósł się niby radioaktywna chmura, jednak niesłusznie skazując na medialny niebyt pozostałych, uczciwych policjantów.

Hasło „afera”, niczym błyskawica, przemknęło nad tucholskim powiatem i powędrowało znacznie dalej. O ile czyny grupy zatrzymanych policjantów nie budzą wśród dziennikarzy wątpliwości, to już cała reszta zwyczajnie dziwi.

Gromy sypią się na przełożonych szukających łatwego zarobku przestępców, obecnie już bez mundurów. Czy słusznie? Oszustwa w służbach mundurowych mają to do siebie, że są świetnie zorganizowane i udział w nich biorą ludzie, doskonale znający procedury, w tym przypadku policyjne. Tym bardziej jest im łatwiej je obejść, pozostając niezauważonym. Czyja to wina? Bezpośrednich przełożonych, czy może ustawodawcy, lub Komendanta Głównego Policji?

Pomyślał ktoś w ten sposób? Raczej nie.

Poproszony o komentarz do sprawy, tucholski komendant odpowiada prosto i jasno – prócz doniesień medialnych, nie ma żadnych oficjalnych informacji w sprawie zatrzymanych. Innymi słowy, oficjalnie, tucholscy policjanci, nie mają najmniejszej wiedzy związanej z rozwojem całej afery! Za to formułujący zarzuty, bydgoski prokurator, nie ma już takich oporów i chętnie udziela wywiadów zainteresowanym mediom.

Oczywiście, można całą tę otoczkę zrzucić na karb regulaminu, procedur policyjnych i licho wie, czego jeszcze, wszak mundurowi mają wykonywać rozkazy, a nie udzielać wywiadów. Pytanie, kto w tej sprawie ma aż tak wielkie „parcie na szkło”, kosztem jednostki, która trwa w niepewności nie od miesięcy, a od lat?

W takiej atmosferze ciężko wykonywać zadania, a jeszcze ciężej odnosić sukcesy. Skoro zatrzymani, rzekomo nieuczciwi funkcjonariusze w swoich czynach, kierowali chęcią zysku i splendoru ( kwestia statystyk policyjnych), to ważnym staje się kolejne pytanie:, dlaczego policjanci poddawani są praniu mózgów przez przełożonych z „samej góry” w kwestii podwyższania swojej skuteczności?

Okazuje się, że przestępstwa można do pewnego stopnia „zaprogramować” i to właśnie stało się w Tucholi , podobno z udziałem osób trzecich, które już wcześniej wchodziły w kolizję z prawem.

Zamiast „OFIARNEGO KOZŁA” trafił się „KOŃ TROJAŃSKI”, który zrelacjonował to, co rzekomo ciągnęło się od dłuższego czasu w określonych, policyjnych wydziałach.

Przesłuchanie chętnego do współpracy świadka, spowodowało lawinę wydarzeń i teraz mamy tego pokłosie. A co, jeżeli skłamał?

Jednak, co dziwne, nikt z dziennikarzy nie zadał sobie trudu, aby zapytać wspomnianego komendanta tucholskich policjantów o to, kto wykrył tę aferę?

TOKiS, zwyczajnie zapytał i co usłyszał w odpowiedzi? To właśnie tucholska policja wykryła to draństwo i rozpoczęła właściwe procedury. Mało tego, potwierdza to nawet istniejący fizycznie, specjalny dokument.

Tucholski komendant, to wyjątkowy służbista i takim być powinien. Nie udziela wywiadów, nie spekuluje, a cierpliwe czeka na oficjalny komunikat ze strony swoich przełożonych.

Mając pojęcie o sytuacji, musi robić wszystko, aby podlegli mu funkcjonariusze działali skutecznie tak, jak oczekuje tego społeczeństwo. Czy ktoś wyobraża sobie fakt, pod jaką presją znajdują się ci ludzie, zwłaszcza teraz, kiedy w jednostkę zainwestowano miliony?

Stracić prestiż w oczach społeczeństwa to dramat, tylko czy ktoś pomyślał o tym, że w sprawach dotyczących uczciwości ludzi, ciężko być jasnowidzem, no może z jednym wyjątkiem, „czarnowidza” z Człuchowa, który zasłania się dziesiątkami policyjnych podziękowań w sprawach o ustalenie miejsc „pobytu” zwłok.

TOKiS – PRESS od lat przygląda się pracy tucholskich policjantów, zwłaszcza słynnej „drogówce”. Bywało różnie, ale to już przeszłość, obecnie Policja, to zupełnie inna baśń. Współcześni funkcjonariusze stają się specjalistami różnych branż, wymusza to na nich nie tylko regulamin, ale również życie. Zdarza się niestety, jak wszędzie, to, że zasady łamią pospolici idioci, wiedzeni chęcią zysku, ale czy za ich grzechy odpowiadać mają wszyscy?

Warto czasami pomyśleć i cierpliwie poczekać do chwili, gdy ślepa Temida oceni ludzi, którzy są winni, lub też nie.

Jeżeli ktoś wcześniej foruje wyroki skazujące, przed oficjalnym procesem, popełnia nadużycie i wprowadza do opinii publicznej wyłącznie… plotki.

To jak to z Wami jest Panie i Panowie dziennikarze, liczy się tylko sensacja, czy… prawda?

Cierpliwość, jest domeną królów, a nie… królików.

 ____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook