2 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Czy tak do końca stać nas na szpital? Historia bez końca… (felieton)

6 min read

Tucholski szpital – podmiot, który wielu osobom spędza sen z oczu. Gdyby policzyć wszystkie krytyczne listy, które wpływają do TOKiS-a pod adresem tej instytucji, to z pewnością w skali roku byłby to temat numer jeden i opasły tom historii pacjentów ze wznowieniami. Co ciekawe, owa krytyka w niewielkim stopniu dotyczy opieki medycznej, a… sfery organizacyjnej, prościej – administracji.

Dziwna sprawa, onegdaj, kiedy na stanowisku prezesa spółki była inna persona, placówka działała bez większych zgrzytów. Kiedy zmieniono ponownie prezesa, coś w machinie eksplodowało, jak w starej, automatycznej skrzyni biegów bez oleju.

Powiat tucholski realizuje program naprawczy, zupełnie nieźle mu idzie, ale na przestrzeni lat zatraciła się w jakiś cudowny sposób, przyczyna jego kłopotów finansowych. Było ich kilka i zapewne w tej chwili kilku osobom jeży się grzywa, że nastąpi powrót do przeszłości i padną nazwiska oraz przyczyny. Spokojnie, nie padną, są powszechnie znane tym, którzy choć trochę interesują się życiem społecznym miasta i powiatu.

Trudno sobie wyobrazić miasto, które nie ma kina, teatru, basenu, a tym bardziej szpitala. Tuchola jest miejscem specyficznym, zepchniętym do głębokiej defensywy turystycznej i kulturalnej ale postanowiła, że szpital pozostanie, ku radości osób w podeszłym wieku i ludzi, którzy będą potrzebowali pomocy medycznej. Trzeba jednak zapytać o koszty, zwłaszcza teraz, kiedy w czasie głębokiej zapaści politycznej, gospodarczej, społecznej i moralnej cały system wali się jak domek z kart. Kochamy „dobrą zmianę”.

Przez ostatnie miesiące wbijano nam do głów, że w tucholskim szpitalu brakuje lekarzy, że brakuje pielęgniarek, że praktycznie żadne pieniądze nie potrafią zachęcić lekarzy do pracy w Tucholi. Czy zadał sobie ktoś pytanie dlaczego? Świetną wymówką dla dziennikarzy były osławione teksty polityków, którzy ze łzami w oczach twierdzili, że kadry medyczne wyjechały z Polski w świat.

Jednak sytuacja nie przeszkadzała w tym, aby tucholską placówkę sukcesywnie remontować, doposażać, modernizować. Szkopuł w tym, że ciągle słyszymy ze strony szpitala słowa kierowane w stronę samorządowców gminnych – dajcie kasę na to, na tamto. I dają! W jakiś kolejny cudowny sposób gminy pomimo kłopotów dają pieniądze na tucholski szpital, ale… jedna gmina się wyłamała i trudno jej się dziwić, kiedy położona jest geograficznie w taki sposób, że może obyć się bez placówki medycznej w Tucholi. Spora grupa mieszkańców wybiera Chojnice, ze względu na jakość usług, ich dostępność oraz dobre drogi dojazdowe. Z filmu, który za chwilę obejrzymy dowiemy się, że niezależność wspomnianej gminy postanowiono złamać.

Szpital tucholski będzie wymieniał instalację elektryczną, ta informacja dopiero zaczyna docierać do mediów. Ta, która tkwi w ścianach jest stara, zniszczona i nadaje się do wymiany? Może tak, a może nie, ale jedno jest pewne, zmodernizowana zostanie szpitalna kotłownia. Piece tradycyjne zastąpią inne, nowoczesne źródło ciepła, a to niestety będzie pracowało w oparciu o zwiększony pobór energii elektrycznej. Cóż to za cudo chce sprawić sobie szpital? Pompę ciepła. Pomysł przedni, będzie lepsze powietrze do oddychania w w okolicy. Najważniejsze jednak jest to, że koszta inwestycji poniesie szpital. Ale to zaledwie jedna strona medalu, bo drugą jest już legendarny ZOL, pod budowę którego, działkę przekazała gmina Tuchola czas jakiś temu.

Oczywiście była konferencja prasowa, na którą przybyli wszyscy zainteresowani, łącznie z dobroczyńcą, kolegą – samorządowcem prezesa szpitala – marszałkiem województwa. Można sobie wyobrazić, jaki był to wysiłek emocjonalny dla imć marszałka, który zapewne doskonale pamięta o tym, jak został kiedyś potraktowany przez jedną z tucholskich organizacji w sprawie obwodnicy. W zasadzie od tamtej pory, zainteresowanie głowy województwa kończy się na… Świeciu.

Szumnie zapowiadana budowa ZOL-u została wstrzymana, jednym z powodów było przejęcie władzy przez ukochany PiS, który dokonał „dobrej zmiany”, aż niektórym pospadały kapcie, a teraz przez morderczego wirusa, którego władza zwalcza w sklepach, kościołach i lokalnych toaletach. Ale w sprawie ZOL-u nagle coś drgnęło, okazuje się, że są pieniądze, pan marszałek spojrzał przychylnym okiem na szpital i powiada ok., dostaniecie kasę, ale wpierw potrzeba wkładu własnego. I co się okazało? Szpital poszedł na żebry, konkretnie gdzie? Oczywiście ponownie do starostwa tucholskiego, które ma najwięcej udziałów, a będzie ich miało za chwilę jeszcze więcej. Udziały zaczęły się mnożyć jak króliki? Nie do końca.

Potrzeba miliona złotych w transzach po 500 000 złotych. Kto by nie chciał zobaczyć miny skarbnika powiatowego, kiedy dowiedział się, że musi wykombinować w obecnym budżecie 500 tysi. Udało się, uchwała rady zapadła i szpital dostanie kasę. Jednak to nie wszytko, bo szpital już wyciąga rękę po następne pieniądze, najlepiej w tej samej kwocie z tym, że w przyszłym roku. I tutaj zaczynają się schody, bo powiat musi zabezpieczyć środki i na inne zadania, czy odważy się powiedzieć „NIE”? Oczywiście pół miliona to kropla w oceanie potrzeb, bo ambitny plan prezesa szpitala wywoła cały wodospad wydarzeń, bo trzeba się będzie zapożyczyć na kolejne miliony (5),a  później je spłacić i co? I znowu żebry u gmin? Wygląda na to, że tak. Dochodzimy teraz do udziałów, bo owe 500 000 nie weźmie się z powietrza. Jeden udział kosztować będzie 500 złotych, ale nie może tych udziałów wykupić np. autor tych słów, czy inny Kowalski lub Braun, udziały dotyczą starostwa. Paradne:):):)

Trudno się temu dziwić, bo gdyby się okazało, że udziały mają osoby prywatne ( a takie obecnie również są udziałowcami spółki szpitalnej w Tucholi), to zapewne pan prezes obudziłby się któregoś pięknego dnia z wciśniętą do dłoni… dymą (cyt. „Kariera Nikodema Dyzmy) i to w trybie natychmiastowym.

Obniżone,symboliczne czy wręcz zawieszone obecnie opłaty stałe szpitala w stosunku do powiatu, ciągłe żebractwo po gminach, o co tutaj chodzi? Czy ten „folwark” nie przynosi dochodów? Przynosi, przynosi i to jakie! Wystarczy zajrzeć do szpitalnej witryny internetowej (z której pod żadnym pozorem nie wolno kopiować treści) i zobaczyć, które działania medyczne są płatne. Przeciętny mieszkaniec drapiąc się w głowę zapyta, „to po jaką cholerę płacę składkę zdrowotną ZUS-owi„? Łatwo odpowiedzieć, bo wszyscy jesteśmy durniami. Może być?

Jeszcze ciekawiej zrobiło się kilka miesięcy temu, kiedy administrator szpitala wpadł na kolejny dochodowy pomysł, który łupi kierowców – założono parkometr, tak właściwie to drugi automat na terenie szpitala, który bezideowo kroi nas na kasę, aż miło. Takiego urządzenia nie kupuje się w sklepie medycznym i nie jest ono tanie, ale zdecydowano, że ten zakup jest wskazany. Najlepsze tłumaczenie tej sytuacji obejrzymy w materiale filmowym. Odpowiedzi na pytanie dokonał sam pan starosta i zrobił to z rozbrajającą szczerością:):):)

Bo tak naprawdę, to nasz szpital, podkreślam słowo NASZ i starostwo stać na to, co przedstawiono w ilustracji wstępnej i ewentualnie na krzesła dla pacjentów, bo ciągle ich brakuje. Kto myśli inaczej – zapłaci.

Oglądamy?


Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook