nie. Maj 31st, 2020

Czy to we dnie, czy w nocy…

2 min read

Tucholska „Biedra” osiąga szczyty popularności, ludzie garną się do marketu ze wszystkich stron i nie ma znaczenia, czy to noc, czy dzień.

O ile w ciągu dnia wszystko jest jasne, czyli tasiemcowe kolejki, blokada kas , bo ktoś dłubie w portfelu w poszukiwaniu groszy, a to liczba wózków musi się zgadzać, tak wydawałoby się, że w nocy będzie spokojniej, zwłaszcza, że market pracuje przez 24 godziny na dobę. Nic z tego, jest godzina 00:25, stoi spory tłumek, samochodów na parkingu też nie brakuje. Ciekawe, na zakupy wybrały się całe rodziny, łącznie z dziećmi, spore osiągnięcie, zwłaszcza zdrowotne, a co tam, niech się brzdące hartują.

Zaopatrzenie, zupełnie przyzwoite, jak zawsze potknąć się można o towary w alejkach, te rozwożone i układanie na półkach nie stanowią problemu, czyli można i z tym się uporać. Braki są, nie ma drożdży, wiśni w syropie, brakuje galaretek wiśniowych, innych smaków jest pod dostatkiem, chemia poczyniła spore postępy. Są problemy nawet z… kisielem. Nie brakuje za to alkoholu, spirytus uśmiecha się z półek równie szeroko, jak obsługa, jak oni to wytrzymują? W naszym profilu FB, trwa krytyka zmiany przepisów w „Biedrze”, że oto załoga musi pracować w systemie non-stop. Przepisy, jak przepisy, rozporządzenia też, ale klientów nie brakuje i to o każdej porze. Niezłe zamieszanie robią babcie i dziadkowie, pomimo wyznaczonych godzin, dzielnie przybywają do sklepów i umilają wszystkim czas w kolejce wyzywając się, złorzecząc całemu światu itd. ZUS z rządem wiedzieli, co robią, wyznaczając dla nich czas na sklepowy piknik w godzinach od 10 – 12, ale część emerytów się scwaniła i przewidzieli

A gdzie ten róż?

, że ubezpieczyciele społeczni chcą na ich zgubie zaoszczędzić. Pewnie stąd aktywność o każdej porze, a może to wina pełni Księżyca?

O! Jest pani, która już 4 razy przychodzi tej doby do nas! – półgłosem mówi jedna z ekspedientek. Znak to nieomylny, że bez „Biedry” żyć nie można, a i umierać jakoś łatwiej, nawet na „kolanowirusa”.

O godzinie 01:00 na parkingu robi się pusto, zaparkowane są auta tylko pracowników „Biedronki”, pewnie dla nich to ta  chwila, aby zjeść późną kolację, lub wczesne śniadanie, za kilka minut ponownie może być tłoczno i tak aż do świąt.

Koszmar.


(mrf.)