21 października 2020

Czy Tuchola stanie się zagłębiem produkującym „zieloną energię”?

4 min read

Jednym z naszych marzeń jest zapewnienie każdemu mieszkańcowi powiatu dobrej pracy za godziwe pieniądze. Dotychczas to utopia. Wielokrotnie wskazywaliśmy na kierunki, które mogą wiele zmienić w tej materii i pojawiło się wreszcie „zielone światełko” w tunelu niemożności.

Wykorzystanie komercyjne walorów turystycznych ciągle przed nami, domy spokojnej starości również, ale mamy szansę na zmiany z chwilą, gdy pozyskamy przedsiębiorców chcących produkować energię. Nie, nie musimy obawiać się dymiących kominów elektrowni, które wyrosną nam jak grzyby po deszczu, podobnie nie musimy obawiać się tego, że w naszym ogródku ktoś postawi reaktor atomowy istnieje inna szansa…

Podczas jednej z naszych podróży w biednej Serbii, dostrzegliśmy wielohektarowe  instalacje ogniw fotowoltaicznych. Działają świetnie i śledzą … słońce. Skoro im się opłaca…

Nie tak dawno mieliśmy okazję porozmawiać z dociekliwym mieszkańcem okolic Tucholi, który bardzo interesują się tą techniką pozyskiwania energii, bez wątpienia to entuzjasta, który kieruje się nie tylko zdrowym rozsądkiem, ale również ekonomią. O ile przekonany jest do wydajności „solarów”, tak w kwestach bilansu zysków i start, mieliśmy przed sobą wyjątkowego pesymistę. No, tak, ale od tamtej rozmowy minęło trochę czasu i polski rynek energetyczny znowu się zmienił, podobnie jak warunki polityczne na świecie. Oczywiście, miłośnicy gigantomanii marzą o tym, aby wybudować w Polsce siłownie jądrowe, kompletnie nie biorąc pod uwagę tego, że koszt budowy przyprawia o zawrót głowy, czas eksploatacji jest ściśle określony ( o czym prawie się nie mówi), a dodatkowym kosztem, często wyższym od samej budowy jest… zamknięcie siłowni. Skoro od tych technologii odchodzą zamożni Niemcy… . To jak z ze słynnymi pociągami z serii Pendolino, wpierw któryś z urzędników wydał zgodę na zakup nowoczesnych składów, by później przypomnieć sobie o tym, że przecież nie mamy odpowiednich szyn. Identycznie jest z siłowniami jądrowymi, po co nam coś takiego, skoro polskie linie przesyłowe to skansen na drewnianych słupach!

Alternatywa? Oczywiście nieśmiertelne wiatraki, których wszyscy się boją bo: hałasują, bezlitośnie podobno mordują ptaki pod ochroną i w ogóle działają jak środek antykoncepcyjny na każdy argument. Tak było jest i będzie z nowymi technologiami, dopóki przeciętny mieszkaniec nie przekona się na własnej skórze, że część z tych informacji, to zwyczajna bzdura, powielana przez tradycyjne lobby energetyczne. Na „zielonej energii” możemy zarobić i to sporo!

Tuchola i okolice ma sporo terenów inwestycyjnych i zwyczajnym marnotrawstwem jest to, że nie przynoszą zysków. To prawdopodobnie się zmieni. Władze miasta biorą pod uwagę przyciągnięcie przedsiębiorców, którzy na tych właśnie terenach wybudują baterie ogniw fotowoltaicznych, które idealnie wpisują się w specyfikę naszego regionu. Nikomu nie szkodzą, nikomu nie przeszkadzają, nie emitują hałasu i dodatkowo pracują bez najmniejszych szmerów produkując… prąd elektryczny.

Ktoś tego musi dokonać. Będą potrzebni pracownicy, specjaliści, konserwatorzy, ktoś musi to od czasu do czasu umyć, pilnować i dbać, by działały bezawaryjnie. Wielkie pole do popisu również dla informatyków i to na wiele lat. Pomyślmy perspektywicznie, jeżeli my będziemy prekursorami tych instalacji tutaj, to za chwilę dołączą ościenne gminy, osoby prywatne… czemu nie? Inni już to odkryli, instalacje świetnie się sprawdzają pod każdą szerokością geograficzną, Tuchola ma szanse być jednym z pierwszych miasteczek w Polsce, które skazane będzie na sukces! Nareszcie! Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że burmistrz wykorzysta tę szansę, zwłaszcza, że chętni już się pojawiają.

Swego czasu w przeszłości, Starostwo Powiatowe w Tucholi również rozważało wykorzystanie niekonwencjonalnych źródeł energii, jednak w tamtym przypadku chodziło o energię geotermalną. Według opracowań specjalistów Tuchola usytuowana jest na gorących źródłach, problemem jest tylko dowiercenie się do pokładów gorącej wody. Innymi słowy, potrzeba sporych pieniędzy, ale zysk będzie pewny, tradycyjny opał odszedłby do lamusa. Kto wie, może i tym rodzajem energii ktoś kiedyś się zainteresuje?

Podoba się nam, że urzędnicy zaczynają dostrzegać pewne szanse, ci najbardziej kreatywni, młodzi i myślą o przyszłości. Warto ten temat rozwijać, to wielka szansa dla nas i co najważniejsze, może być zrealizowana bardzo szybko.

Podoba nam się również to, że niektóre gminy w naszym powiecie, powoli przymierzają się do niemniej słynnych biogazowni. Teraz,

kiedy tkwimy w konflikcie z putinowską Rosją, ma to gigantyczne znaczenie. Takie urządzenie nie jest niczym innym jak swoistym , najbardziej bezpiecznym bio-reaktorem, którego paliwem nie jest uran, a… coś oczywistego, zwłaszcza w gospodarstwach rolnych nastawionych na hodowlę zwierząt. Oczywiście, to wiąże się z kosztami, ale one mają to do siebie, że produkt – gaz, tańszy od importowanego, trafiając do odbiorcy będzie równie dobrze działał, a instalacja zwróci się i to szybko. Ba, prócz tego, odpady nie będą musiały być składowane przez milion lat w jakimś polskim Onkalo, a wykorzystane zostaną jako świetny nawóz! Inni to mają i korzystają, dlaczego mamy być gorsi?

____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook