24 października 2020

Czy Tucholski Ośrodek Kultury stał się chwilowym azylem dla „dziwnych” firm?

2 min read

Ten scenariusz trwa od lat, sprawa powtarza się każdego weekendu i zaczyna się od telefonicznego… dzwonka. Rzut oka na ciekłokrystaliczny wyświetlacz, nie pozostawia złudzeń, połączenie bez wykrycia rozmówcy, numer anonimowy. Można tę rozmowę odbyć, można ją zignorować, jednak natarczywy sygnał, powtarza się wielokrotnie w ciągu zaledwie jednej godziny. Zdegustowany podnosisz słuchawkę, a tam, aksamitny głosik telemarketerki „wyśpiewuje” opracowaną przez zleceniodawcę formułkę. Rozmówczyni spoufala się, używając Twojego imienia, obiecuje złote góry i cuda na kiju oraz przewrotnie proponuje przysłanie zaproszenia. Na zakończenie dodaje, że „wielka gala handlowa” odbędzie się…, no właśnie, każda z tych rozmów zachęca nas do odwiedzin ni mniej, ni więcej, a tucholskiego TOK-u! Pytanie brzmi prosto i zrozumiale, czy instytucja, która ma służyć mieszkańcom, jako miejsce krzewienia kultury (również tej komercyjnej, nad czym bolejemy), ma się też nam kojarzyć z kombinatorami, którzy pięknymi słówkami wciskają nam, swój szmatławy, drogi towar, pochodzenia iście kosmicznego?

Proszę zapytać w sąsiedztwie, ile starszych i naiwnych osób, dzisiaj, spłaca dług komornikowi w wyniku kupna np. garnków za 5 tysięcy złotych, mając emeryturę w wysokości… 1000 zlotych? Zapewniam, jest ich spora gromadka, choć niechętnie się do tego przyznają. Może to staroświeckie, ale miejsce, gdzie kwitnąć ma kultura, nie powinno umożliwiać podobnego procederu. Ani to moralne, a tym bardziej uczciwe. Oczywiście TOK potrzebuje pieniędzy, ale czy za każdą cenę? A może od razu zmieńmy mu nazwę na „wynajem pomieszczeń dla firm” i to na godziny?

 

Polecamy pod ocenę tych, którzy kontrolują podobne placówki.

 

(red)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook