pon. Wrz 16th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Czy wyślemy tucholskich drogowców na… Marsa?

4 min read

Sytuacja pogodowa gwałtownie się zmieniła w niedzielę nad ranem. Obfite opady śniegu, zawieje, stały się rzeczywistością, na którą użytkownicy dróg nie mają większego wpływu. Naturalnym wydaje się pytanie…:”a kto u diabła go ma?”. Odpowiedź jest banalna, oczywista, wynikająca z mechanizmu, który regulują: władze miasta i… zwycięzca przetargu, na sprzątanie ulic.

Minęła doba, jest poniedziałek, jedenasty dzień marca, godzina 04:37, jak zawsze w drogę wyjeżdża nasz patrolowiec – „Jedynka”. Śniegu przybyło, nieodzownym sprzętem każdego kierowcy stały się specjalne maty antypoślizgowe i najprostsze urządzenie świata – łopata.

Drogowy horror zaczyna się już na ulicy Świeckiej, która jest zwyczajnie niesprzątnięta. Ślizgawica jest tak wielka, że nasz krążownik, niczym baletnica, na dobry początek dnia „wykręca” zgrabnego hołupca w rytmie dźwięków Stinga. O ile nasz kierowca potrafi zapanować nad pojazdem w każdej sytuacji, tak jeden z samochodów dostawczych, dowożących o tej porze towar, do okolicznych sklepów ma znacznie większe kłopoty. Wyciągamy go z rowu (pozdrawiamy). Rondo, szumnie nazwaliśmy je „Samobójców”, przypomina ślizgawkę, tę z najlepszych czasów Szkoły Podstawowej nr 3. Każde, nawet najłagodniejsze naciśnięcie pedału gazu wyprowadzi pojazd na orbitę.

Jedziemy dalej, jest wyłącznie gorzej, żadnych piaskarek, pługów, nawet pijanego dozorcy z miotłą i łopatą w dłoniach. Uogólniając…, wszyscy wszystko mają tam, gdzie kończy się szlachetna nazwa pleców i nie bynajmniej nie mamy tutaj na myśli głowy.

Kto odpowiada za stan tucholskich ulic? Kto odpowiada za to, że drogi te są w tak złym stanie? Dlaczego nikt się nimi nie przejmuje, zwłaszcza zimą? Czy to stały trend utrzymujący się od czasów rządów Gierka? Nic bardziej mylnego, ponieważ wtedy jedynym problemem było wyłącznie opuszczenie łyżki pługa na tyle nisko, aby zbierał tę najbardziej cienką warstwę „białego świństwa” lub pozostałości po nim.

Kilka godzin później niewiele się zmienia. Naszą wesołość budzi patrol policyjny (słynne UFO – kombi z poprzepalanymi żarówkami w „kogucie”), który dokonuje pięciominutowego „objazdu” kilkoma ulicami. Sytuacja oderwana od rzeczywistości równie mocno, co mianowanie Jasia fasoli tajnym agentem Jej Wysokości. Granatowe, policyjne kombi mijamy wpierw na Świeckiej, następnie na warszawskiej, kiedy wracało do komendy. Po co ten kurs? Komu służył? A może mylimy się i dokonano raportu, który miał przyspieszyć posprzątanie miasta przez firmę, która wygrała przetarg, na sprzątanie Tucholi zimą?

Ponury żart! Za spowodowanie sytuacji niebezpiecznych z udziałem kierowców, którzy nie mają większego wpływu na porządek w mieście, odpowiedzieć powinni wpierw właściciele firmy, która wedle naszej opinii powinna zająć się pasaniem kóz, a nie udrażnianiem miejskich „arterii”.

Kiedy w Tucholi pojawia się zima, obywatele szukają rakiet śnieżnych, albo przerabiają te, które zwykle służą im do gry w tenisa, na pretensjonalnych obiektach, deficytowego OSiR-u, który również od kilku miesięcy, bacznie obserwujemy.

Nie ma siły na drogowców, są niczym święte krowy, jednak…, czy naszym obowiązkiem jest się do nich modlić, czy podziękować za usługi? Póki, co firm świadczących podobne usługi w tym kraju nie brakuje. W ostateczności z pomocą powinien przyjść deficytowy od powstania życia na Ziemi – PUP i jego armia „pensjonariuszy”, chociaż i dla przeprowadzających przetargi wyłaniające firmy sprzątające Nasze miasto znajdzie się jakaś łopata, względnie miotła.

_____________________________

Obywatele – kierowcy, zdaje się otrzymali kolejny argument na to, kogo podczas wyborów samorządowych wysłać na… Marsa wraz z firmą ,która miast odśnieżać miasto, robi sobie z jego mieszkańców, kolokwialnie mówiąc…jaja!

Musztarda po obiedzie. O godzinie 09:30 odśnieżenie miasta nie jest możliwe, dzięki idiotycznym parkingom wzdłuż Świeckiej.

Stan chodników? Tragedia! Piesi wybierają… ulice!!!

Kiedy ten nawis śnieżny spadnie komuś na głowę, do szpitala będzie bardzo blisko. Bezcenne!

Starzy znajomi…

Najszybszy patrol świata ulicami Tucholi! Trwał około pięciu minut i nikomu i niczemu nie służył! Paliwo bierzemy jak zawsze… na siebie.

Nasz kierowca wprowadza nasze auto w kontrolowany uślizg, policjanci oczywiście nie reagują, albo… nie mają wstecznego lusterka? Nie ma śliskiej nawierzchni, to i nie ma pisemnego raportu, wezwania do odpowiedzialnego za stan tej ulicy. Problem z głowy?

Gratulujemy radnemu Jeżewskiemu! Panie Prezesie, meldujemy, że zamiast ulic osiedlowych przy LOP, ma pan czołgowisko i zupełnie niezły traktorek z łyżką spychającą! Jest jeszcze drobiazg…, proponujemy jego kierowcę wysłać na jakiś kurs obsługi tego sprzętu!

Parking przy ulicy Aleja LOP. Na miejscu prezesa spółdzielni autor tej relacji podałby się do natychmiastowej decyzji i ukarałby się karą miesięcznego klęczenia na grochu w kościelnej kruchcie.

Horror z podjazdem do ulicy Chojnickiej. Może kupić Wam piasek, podkreślamy… piasek, a nie żwir?!

Nie ma to jak zajechać komuś drogę. Pozdrawiamy pana, który wyjeżdża z parkingu przy TOK-u. Proponujemy wykupienie kilku lekcji jazdy. Przy osobistym z nami kontakcie polecimy niezłą szkołę jazdy.

Panie Burmistrzu! Ulica Ogrodowa również należy do Tucholi! Kurczę…, a może te informacje są już nieaktualne?

Mieszkańcy okolicznych domów torują sobie drogę przy pomocy…, my użylibyśmy… dynamitu!

To również fragment ulicy Ogrodowej!

„Róbta co chceta”. Policja nie będzie odśnieżała swojej posesji. I kto im wlepi mandat? Pewnie my.

Mariusz R.Fryckowski