2 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Dalekie od doskonałości – tucholskie myjnie samochodowe

4 min read

To właśnie ta pora roku, kiedy nasze auta wymagają specjalnej troski. Prócz tego, że nie oszczędzają ich braki umiejętności lokalnych „naprawiaczy”, kiedy jesteśmy w potrzebie, to jeszcze raz na jakiś czas trzeba z nich zmyć błoto pochodzące z dziurawych ulic i wszechobecną sól, która niszczy blachy naszych stalowych rumaków szybciej, niż termity lasy w Białostockiem.

Nie ma rady, czas umyć auto, wydaje się, że nie ma nic prostszego. Do dyspozycji mamy w Tucholi dwie myjnie „ręczne” – tradycyjne, oraz trzy myjnie ręczne – bezdotykowe.

Tradycyjne, znajdują się w dwóch oddalonych od siebie miejscach naszego miasteczka. Pierwsza, mieści się na terenie dawnych PGR-ów tuż obok stacji Orlenu przy Chojnickiej. Dobra myjnia z sumienną załogą, niestety, nie można w niej umyć auta bez wcześniejszego umówienia się na konkretny dzień i godzinę. Innymi słowy, to myjnia dla jasnowidzów i to w dodatku z dużą ilością wolnego czasu.

Druga „tradycyjna”, znajduje się tuż za przejazdem kolejowym przy Świeckiej. Dobry sprzęt, dobra załoga, niestety, umycie auta zajmuje firmie prawie 40 minut! Jeden z indagowanych pracowników myjni twierdzi, że się nie spieszy,bo… „nie robi na akord„. Cóż, to propozycja dla osób, które mają jeszcze więcej czasu. Długa kolejka, po takiej, słownej „reklamie” pracownika znika , jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Widocznie firmie nie zależy na klientach – ich problem.

Mamy też trzy myjnie bezdotykowe. Pierwsza, prawie zawsze nieczynna, z jednym stanowiskiem, znajduje się na terenie stacji Orlenu przy Chojnickiej, na samym wylocie z miasta. Nie ma najmniejszego sensu zawracanie sobie głowy tym „przybytkiem”.

Nowoczesna myjnie bezdotykowa przy Czarnej Drodze, to już inna baśń. Można w niej dokonać wszystkiego, no, może prawie wszystkiego, ponieważ strumień wody z lancy z powodzeniem umyje ręce, gorzej jest z brudem znajdującym się na karoserii. Nie pomagają detergenty, nic nie zastąpi gąbki i szamponu, ale tablice na terenie myjni informują kierowcę o tym, że… nie wolno mu tego robić.

W takim razie… może chociaż sprawdzimy ciśnienie w kołach? Jest trudno, zacisk na końcu węża jest już zużyty. Proponowane wypranie siedzeń, też jest sporą niewiadomą, ta funkcja działa, ale skutki tej usługi są… żadne.

W efekcie, samochód mamy ciągle brudny, inaczej, mamy rozmazany brud i jesteśmy „luźniejsi” o 15 złotych.

Pozostaje najlepsza do niedawna myjnie w stacji markowej BP w Rudzkim Moście. I co? I znowu rozczarowanie. To obecnie najbardziej zaniedbana myjnia w Tucholi – antyreklama stacji znanego koncernu.

Cztery boksy, wszędzie brud i stojąca woda, aż strach wyjść z auta. Komuś zdecydowanie nie udało się wypoziomowanie podłogi w niektórych boksach. Najgorszy jest skrajny, a zwykle tam miejscowi myją auta, bo wiedzą, że tam jest największe ciśnienie wody w lancy.  Niestety, to już historia, zanim cokolwiek z lancy wyleci, wpierw trzeba powalczyć z mechanizmem wrzutni monet. Reaguje na monety 5-cio złotowe, jednak nie wszystkie, trzeba wiedzieć z którego roku jest moneta, inaczej automat ją „wypluje”. Kiedy sztuka już się uda, warto zapomnieć o niższych nominałach, maszyna chętnie monety połknie, jednak licznik czasu pozostanie… „martwy”… jak głaz.

Jeżeli masz szczęście , to wypatrzysz pracownika, który z uporem maniaka „spycha” wodę z kałuż, ale tylko w obrębie dystrybutorów paliw. Kiedy go poprosisz o pomoc, zamiast niej usłyszysz… „ja mam inne zadanie„. W efekcie czujesz się jak głupek w dodatku…, wykorzystany. Zapomnij o możliwości kontaktu z właścicielem stacji, przy odrobinie szczęścia uda ci się rozmowa z „przedstawicielem” właściciela, zwykle jest to osoba, która nie ma pojęcia o złomie, który rzekomo myje samochody, ale z ochotą odda ci pieniądze, które ukradł ci wcześniej zepsuty automat.

Pracownik przekonuje, że myjnia jest sprawdzana przez jakąś enigmatyczną firmę, co z tego, jeżeli to tylko złom? Może chociaż uda się dopompować koła? Nic z tego, końcówka węża nie ma uszczelki… od dawna!

Po kilku godzinach nieudanych prób umycia samochodu, pozostają ci dwie możliwości:

– osobiście umyć auto przed domem i zanieczyścić środowisko,

– podróż do Chojnic, czyli do normalności, gdzie takich problemów jak w Tucholi, zwyczajnie nie ma.

My wybraliśmy drugą opcję, umycie aut naszej małej floty, kosztowało nas łącznie prawie 150 złotych. Kilka przejazdów po Tucholi i efekt jest taki, jak sprzed „wielkiego mycia”. Tucholskie ulice to koszmar i dramat, wypełnione wodą i błotem dziury, to taka nasza szara rzeczywistość, której nie widzą najbardziej „pyskaci” radni, a tym bardziej władze miasta.

____________________

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook