20 października 2020

Dożynki Tucholskie 2013 (felieton autorski)

2 min read

Niestety, sobotnie popołudnie było wyjątkowo paskudne, a deszcz wisiał na przysłowiowym włosku. Jednak nie przeszkadzało to zbytnio tym wszystkim, którzy wzięli udział w kolejnych dożynkach.

Wesołe chwile w  Parku Zamkowym poprzedziła uroczysta Msza św.w kościele pw. Bożego Ciała, oczywiście w naszym mieście. Po jej zakończeniu kolorowy korowód ruszył przez miasto. Piękne wieńce przykuwały uwagę przechodniów. Na wszystkich twarzach pojawiały się uśmiechy i trudno się dziwić, przecież to tradycja, „część naszego dziedzictwa narodowego”, jak chwilę później w swoim wystąpieniu powiedział  Burmistrz Tucholi pan Tadeusz Kowalski.

Pochód dociera do parku za UMiG. Przygotowane wcześniej dożynkowe stoły uginają się pod ciężarem wszelakiego jadła. Czegóż tam nie ma…, oczywiście królują serniki, a ich zapach przyprawia o zawrót głowy. Nie ukrywajmy tego nigdy więcej, nasze gospodynie są jedynymi na świecie, które potrafią w swoich kuchniach czynić prawdziwe cuda.

Podczas tak wyjątkowego, rolniczego święta cichną wszelkie pretensje wobec władz, niesprawiedliwości systemów, procesów gospodarczych, liczy się radość i zabawa oraz nadzieja, że nasze stoły zawsze będą tak suto zastawione.

Oczywiście to lekka przenośnia, wszyscy wiemy o tym, że nasze życie uzależnione jest od zasobności portfela, a tutaj cudów przez najbliższe kilka lat nie będzie.

Pan Burmistrz odbiera piękny bochen chleba, jakże symboliczna chwila, wszyscy mamy nadzieję, że nigdy nikomu go nie zabraknie. Bochen wędruje do rąk Przewodniczącego Rady Miasta.

Na scenę wkraczają zaproszeni goście, jest ich mnóstwo, jednak głos zabierają nieliczni. Są też podziękowania dla lokalnych mediów. Nie zapomniano o redakcjach: Tygodnika Tucholskiego, Reportera 24, o naszej redakcji, jednak jakoś umknął wszystkim portal Tucholanin.pl, nam nie.

Przepięknie przemawiali włodarze miasta, w ich wypowiedzi zawarte były troska, nadzieja i radość. Wyjątkową była wypowiedź „gościa z województwa„,  trochę przypominała „agitkę” z dawnych lat, nawet nieźle  wyszłaby mu samokrytyka, gdyby nie to, że epatował brakiem wiarygodności, zapominając o drobiazgu – wyjęciu ręki z kieszeni. Styl, sztampa, czy brak szacunku? Chcemy myśleć, że zwyczajnie był stremowany, ha! Stremowany…

 

Stremowany radny wojewódzki.

Po części oficjalnej zaczęło się to, co wszyscy lubią najbardziej…, prawdziwe dożynki, czas radości. Składamy głęboki ukłon w stronę osób, które karmią nas, bronią i chronią, to Wasze święto!

 

 Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook