25 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

DWA DNI ŚWIĘTOWANIA

4 min read

Przed nami czas świąteczny, rodzinny, nastrojowy, pełen elegancji i uroku. Bo jak tu nie powiedzieć, że Święta Bożego Narodzenia są niezwykle eleganckie, kolorowe i nadzwyczaj urokliwe. I w tym właśnie tkwi cały szyk i elegancja. Kupując różnorodne ozdoby kierujemy się zazwyczaj gustem, albo coś nam się podoba, albo nie. Rzadziej poddajemy się euforii modowej, bo ta z roku na rok się zmienia, a i nie zawsze na wszystko nas zwyczajnie stać.

Boże Narodzenie, obok Wielkanocy jest bardzo uroczyście obchodzonym świętem, w pełni rodzinnie, w gronie najbliższych, z poszanowaniem wszelkich jego tradycji, czy nawet obrzędów z czasów słowiańskich.

 

Najważniejszym punktem  jest wieczerza wigilijna, do której zasiada się z chwilą zapadnięcia zmroku, gdy na niebie zaświeci pierwsza gwiazdka, której pilnie wypatrują dzieci. Głowa rodziny bierze do ręki Biblię i odczytuje fragment o narodzinach Jezusa. Potem jest czas na życzenia, dzielenie się opłatkiem.

 

Nazwa „opłatek” pochodzi od łacińskiego słowa „oblatum”, czyli dar ofiarny. Dawniej człowiek składał ofiary nieznanym siłom – wodzie, piorunom, wiatrom, trzęsieniom ziemi, by ustrzec się od tego wszystkiego, co mogło mu zagrażać. Opłatki, jakie my dziś znamy (nebula – mgiełka) pierwsi zaczęli wypiekać zakonnicy z klasztoru benedyktyńskiego we Francji. Stamtąd zwyczaj ten rozpowszechnił się na całą Europę i wraz z chrześcijaństwem przybył także do Polski. Opłatek używany był jednak wyłącznie do Mszy św. i do konsekracji komunikantów dla wiernych. Dopiero od XV wieku stał się bardziej popularny, kiedy nastąpił jego masowy wypiek. Był przekąską do wina, środkiem do pieczętowania listów, smarowany miodem był przysmakiem dzieci.

 

Puste miejsce przy wigilijnym stole jest głęboko związane z kultem zmarłych. Niegdyś rezerwowane dla duchów zmarłych członków rodziny. Niekiedy szykowano oddzielny stół, na którym ustawiano talerze z jedzeniem oraz napoje i pozostawiano do następnego dnia. Wierzono, bowiem, że duchy zmarłych odwiedzą swoich najbliższych.

Dzisiaj to puste miejsce jest dla nieprzewidzianego gościa lub żebraka, których w takim dniu należy przyjąć i nakarmić.

 

Zwyczaj, który tylko w nielicznych rodzinach się zachował, to rozściełanie podczas wieczerzy wigilijnej na podłodze lub pod obrusem słomy lub siana, który związany jest z nadzieją na dobry urodzaj w następnym roku.

 

Oczywiście nie bez znaczenia jest też na stole pojawienie się dwunastu potraw, symbolizujące dwunastu apostołów. Powinny one składać się z tego, co zbierzemy z pola, sadu, ogrodu, lasu i wody.

 

Pięknym staropolskim zwyczajem jest zapraszanie na Wigilie ludzi samotnych, aby w ten wieczór nikt nie czuł się opuszczony i smutny.

Nierozłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia jest kolęda. Nazwa ta wywodzi się od słowa „calendae”, tak, bowiem Rzymianie nazywali początek każdego miesiąca. Owe kalendy, szczególnie styczniowe, czyli noworoczne, obchodzili bardzo radośnie, bawili się, śpiewali, składali sobie życzenia i obdarowywali prezentami.

 

W Polsce tradycja śpiewania kolęd nastąpiła prawdopodobnie już w XIII wieku, kiedy to przybyli do nas ojcowie franciszkanie. Wzorem założyciela swego Zakonu, św. Franciszka z Asyżu, który pierwszy urządził żłóbek wyobrażający Boże Narodzenie, propagowali kult Dzieciątka Jezus. Oni to zaczęli urządzać po kościołach szopki, oni też pierwsi organizowali jasełka – ruchome przedstawienia scen Bożego Narodzenia. Przy takich widowiskach śpiewano też i stosowne pieśni, jednak z tego czasu nie zachowała się ani jedna kolęda.

 

Najdawniejsze kolędy, które znamy, pochodzą z wieku XV, a najpopularniejsza z nich to kolęda „Anioł pasterzom mówił”. Kolędy nigdy nie poszły w zapomnienie, bo śpiewali je z ochotą wszyscy, młodzi i starzy, przekazywano je z pokolenia na pokolenie, a gdy wynaleziono druk, drukowano je i zbiory takich kolęd i pastorałek nazwano „kantyczkami”. Kolejne wieki przyniosły nowe kolędy, a największy ich rozkwit datuje się na wiek XVII i XVIII. Wówczas powstały znane do dziś kolędy, jak: „Wśród nocnej ciszy”, „Lulajże Jezuniu’, „Bóg się rodzi” i inne.
Na wigilie Bożego Narodzenia niemal każda rodzina umieszcza w swoim mieszkaniu, bądź domu i dekoruje choinkę. Jest to jedna z najmłodszych tradycji wigilijnych. Początkowo, popularna była „jodłka”, czyli wierzchołek sosny, jodły lub świerku, zawieszony za belkę u pułapu izby. Drzewko to miało chronić dom i jego mieszkańców od złych mocy.
Choinka w obecnej formie przyjęła się w Polsce dopiero w XVIII w. i zwyczaj ten przeniósł się z Niemiec. Wnosi się ją do domu w dniu, w którym wspominamy pierwszych ludzi – Adama i Ewę. Na choince nie może zabraknąć jabłek, bo właśnie te owoce były na owym biblijnym drzewie, a ponadto jabłko symbolizuje zdrowie.

 

Wśród iglastych gałązek wiją się łańcuchy, lekkie, słomkowe i bibułkowe, jako pamiątka po wężu-kusicielu. Gwiazda na szczycie drzewka symbolizuje gwiazdę betlejemską, która wiodła Trzech Króli do Dzieciątka Jezus. Świeczki na gałązkach, to jak okruchy ognia, który dawniej płonął w izbie przez całą noc wigilijną, aby przychodzące na ten czas dusze przodków mogły się ogrzać. Choinki ubiera się także w piernikowe figurki ludzi i zwierząt, lukrowane kolorowo, posypane makiem. Tak ustrojona choinka stoi w domu do Trzech Króli.

Pod choinką nie może zabraknąć w ten wigilijny wieczór prezentów, które przynosi Święty Mikołaj, tyle, że na tę okoliczność nazwany Gwiazdorem.

 

Ciekawe, ile tak naprawdę z tych wszystkich tradycji, zostają przez nas dalej kultywowane.

 

Agnieszka Krizel

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook