30 października 2020

Dzień, który podzielił Polskę

2 min read

537152_366958996748781_830938514_nDziś rocznica katastrofy smoleńskiej. Trzecia. 10 kwietnia 2010 roku wszyscy to przeżywaliśmy. Nie było żadnych podziałów. Teraz, z roku na rok, są one coraz większe. Pozornie zjawisko to jest  mniej odczuwalne w takim maleńkim miasteczku, jak Tuchola? Nic bardziej mylnego, podziały przelane zostały na każdy grunt, a powszechne próby zwalczania się poszczególnych ugrupowań, chyba na stałe wpisały się w polski, polityczny krajobraz.

Tak naprawdę w tym bardzo dobrze sterowanym konflikcie, każda partia ma swój udział i każda próbuje zbić na tragedii tamtych dni swój polityczny kapitał. Co gorsze, całość dokonywana jest w taki sposób, aby wywoływane również poprzez media emocje, ugruntowały się wśród społeczeństwa, inaczej, wśród wyborców i zaowocowały przewidywalnym wynikiem wyborczym. Kto wygra? Tego nie wiemy, jednak w tej chwili ważne jest, aby do wyborów w ogóle doszło. Czy może być inaczej? Ulica jest wściekła, wystarczy iskra, aby rozgorzał pożar, pomimo pozornego, społecznego zobojętnienia. Każda cierpliwość ma swoje granice, a i tak za wszystko zapłacimy my – podatnicy, wyborcy.

Polska sfera polityczna, to swoiste wynaturzenie tonące w oparach absurdu, tematów odwracających uwagę od spraw najważniejszych. Całość podszyta jest już nie tylko nienawiścią rasową, ale każdą odmiennością. Czy polskie społeczeństwo tak bardzo uległo głosom uzależnionych od obcych koncernów medialnych, że nie jest wstanie samodzielnie wykonać jakiegokolwiek kroku? Rządzący któregoś dnia mogą się obudzić w zupełnie innej rzeczywistości, która być może przerwana zostanie wystąpieniem już zupełnie innego… generała. A to zaledwie czubek góry lodowej, która powoli, acz skutecznie zamienia się w lądolód.

Potrzeba autorytetów, a tych mamy deficyt. Być może alternatywą byłby Kościół, gdyby nie mnogość afer umiejętnie podsycanych przez media. Czy kolejny już raz Rzeczpospolita musi uwalniać się z okowów w całkowitym osamotnieniu? Te są wyjątkowe, latami budowane na strachu i dzikim kapitalizmie, który wyeliminował z życia wielu ludzi, którzy do dzisiaj nie mogą uwierzyć w to, że podczas jednej „nocnej zmiany”, zniszczono dorobek milionów zwyczajnych ludzi. Proces destrukcji trwa nadal, a najbliższe perspektywy życia, jawią się w wyjątkowo ciemnych barwach. Czy ktoś odważy się przerwać ten zaklęty krąg? To możliwe, jednak wiemy już, że bez ofiar się nie obejdzie.

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook