21 października 2020

Dziś Światowy Dzień Walki z Rakiem? Ochrona zdrowia w Polsce, to fikcja!

4 min read

Dziś przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem i tegoż dnia NFZ oraz organizacje pozarządowe w całym kraju zorganizowało wiele akcji promujących profilaktykę nowotworów.


W siedzibach oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia oraz delegaturach będą działały specjalne punkty informacyjne, w których będzie można uzyskać informacje na temat zasad funkcjonowania pakietu onkologicznego na którym zarówno Lekarze, jak i społeczeństwo nie pozostawia suchej nitki.

Trudno nie popaść w przygnębienie

511 punktów na tysiąc możliwych. Trzydzieste pierwsze miejsce – szóste od końca, choć prawdę mówiąc – piąte, bo Litwa przegrała z nami o jeden punkt. Na tysiąc możliwych do zdobycia. Zajmujemy miejsce za Albanią i Bułgarią, oczywiście między innymi. Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia AD 2014 nie pozostawia wątpliwości: polska ochrona zdrowia znajduje się bardzo blisko europejskiego dna.

Chyba po raz pierwszy autorzy raportu tak przejrzyście postawili kropkę nad i: „Od wielu lat dziwi nas brak skupienia polskiej polityki na opiece zdrowotnej i ewidentna bezradność w kwestii poprawy fatalnych warunków”. Ten komentarz dr. Arne Björnberga, kierownika badań, na których metodologii zamierza się oprzeć Komisja Europejska, przygotowująca się do systematycznego oceniania systemów ochrony zdrowia w krajach członkowskich, powinien być dla polityków jak wycie syren alarmowych.

Nie tylko dla tych z partii rządzących, ze szczególnym uwzględnieniem premier Ewy Kopacz (cztery lata zaniechań) oraz Bartosza Arłukowicza (trzy lata bez żadnych działań zmieniających system i chaotyczne wprowadzanie zmian w newralgicznym obszarze na koniec urzędowania). Wnioski płynące z raportu są oskarżeniem wobec wszystkich polityków tych partii, które w ostatnich kilkunastu latach rządziły Polską. Nikt nie jest bez winy.

Ale bez wątpienia niemal dwie pełne kadencje rządów PO i PSL sprawia, że trudno skupiać się na zaniechaniach i błędach PiS czy nawet SLD. Siedem lat to dość czasu, by skorygować błędy, wprowadzić reformy, zaprojektować i wdrożyć system. Oczywiście pod warunkiem, że widzi się taką potrzebę. I że dysponuje się odpowiednim zapleczem – merytorycznym i politycznym, by zmiany przeprowadzić. „Ewidentna bezradność” to naprawdę dyplomatyczne określenie na dokonania polskich polityków w obszarze zdrowia.

Jak na ironię, wśród grzechów głównych polskiego systemu autorzy badania wymieniają przede wszystkim monstrualnie długie kolejki do leczenia onkologicznego oraz brak sprawiedliwości. Inne kwestie – zakażenia wewnątrzszpitalne, zaniedbania w profilaktyce uzależnień, też świadczą o zapaści systemowej, ale dwa pierwsze zarzuty obrazują nie tylko to, jak głęboki jest kryzys systemu, ale również – że wprowadzane właśnie rozwiązania naprawcze niekoniecznie muszą przełożyć się zarówno na poprawę sytuacji pacjentów, jak i – pośrednio – na lepszą pozycję Polski w kolejnym badaniu. Bo nawet jeśli optymistycznie założyć, że pakiet onkologiczny ministra Bartosza Arłukowicza skróci czas oczekiwania pacjentów na diagnozę i rozpoczęcie leczenia – to będą to jedynie pacjenci onkologiczni. Czy nie pogłębi to niesprawiedliwości i nierówności w dostępie do świadczeń?

Jedynym obszarem w ochronie zdrowia, w którym Polska została wyróżniona na plus, jest kardiologia. O tym właśnie pisałam pod koniec listopada w tekście „Papiery zamiast pieniędzy”: zmiany, jakie zaszły w dostępie do leczenia kardiologicznego na przestrzeni ostatniej dekady najlepiej pokazują skuteczną drogę. Kardiologa inwazyjna przestała być medycyną dla wybranych przede wszystkim dlatego, że procedury kardiologiczne zostały wycenione w sposób godziwy. Pakiet onkologiczny oznacza zmianę finansowania, ale już nie – poprawę warunków finansowych.

Abstrahując przez chwilę od polskiego podwórka, badanie EICH potwierdza wcześniejsze diagnozy – formułowane m.in. przez WHO. Lata kryzysu finansowego, przez który przechodziła Europa, również Unia Europejska, pogłębiły nierówności w dostępie do świadczeń zdrowotnych. Państwa najzamożniejsze – w tym przodująca w rankingu Holandia – mimo kryzysu są w stanie zapewniać swoim obywatelom coraz lepszą opiekę medyczną, odpowiadającą potrzebom starzejących się społeczeństw. Siedem, osiem lat temu wynikiem powyżej 800 punktów mogło się pochwalić tylko jedno państwo, dziś jest ich dziewięć. Oprócz Holandii: cała Skandynawia, Szwajcaria, Belgia, Islandia, Luksemburg i Niemcy.

Południe Europy i kraje byłego bloku wschodniego zamykają stawkę. Ale są wyjątki. Czechy przebojem wdarły się do peletonu, osiągając wynik o dwieście punktów lepszy niż Polska, zostawiając w tyle Hiszpanię, Irlandię czy Włochy. Tylko dwa miejsca za Czechami znalazła się nieduża i niezbyt zamożna Macedonia, która doczekała się od autorów wyróżnienia za skuteczną likwidację kolejek do specjalistów dzięki udanej cyfryzacji w ochronie zdrowia.

Tak! Macedonii udało się przeprowadzić to, z czym Polska zmaga się od ponad dziesięciu lat – i końca nie widać. Oczywiście, skala przedsięwzięcia w przypadku 38-milionowego państwa jest większa. Ale dla autorów badania fakt, że Polska jest krajem dużym, jednym z większych w Europie, że od dziesięciu lat jest członkiem Unii Europejskiej, a kryzysu ekonomicznego niemal nie doświadczyła (w każdym razie w porównaniu z innym krajami kontynentu) to okoliczność obciążająca, potęgująca ów „brak zrozumienia” dla „ewidentnej bezradności”.

Po lekturze raportu trudno nie popaść w przygnębienie. Można się oczywiście spierać, czy jego autorzy mieli rację, dając Polsce rekomendacje zmiany „anachronicznych przepisów antyaborcyjnych”. Jednak w pozostałych kwestiach diagnoza jest boleśnie trafna. Po raz kolejny – bo poprzednie EICH były dla naszego systemu ochrony zdrowia równie niekorzystne. I nie wywołały żadnej refleksji, nie stały się impulsem do zmian. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?

_______________________

Małgorzata Solecka

http://www.mp.pl/

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook