pt. Gru 13th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Dzisiaj mija 52 rocznica śmierci ks. ppłka Józefa Wryczy

8 min read

Tamta niedziela była wyjątkowa, było wietrznie, chłodno, w pewnym momencie doszło do całkowitego załamania pogody, lejące się z nieba kaskady wody, gradu i śniegu przeplatane były grzmotami.  Czwarty dzień grudnia 2011 roku przeszedł do najnowszej historii Tucholi.

Urodził się czwartego grudnia 1884 roku w Zblewie, zmarł w Tucholi czwartego grudnia 1961 roku. Zbieżność dat w odniesieniu do współczesności, którą powiązano z odsłoną pomnika nie jest, więc przypadkową – Józef Wrycza – jak o nim mówiono… ksiądz generał.

W świadomości najstarszych mieszkańców Tucholi, ksiądz Wrycza pozostał symbolem wiary i walki. W nieodległej przeszłości Polski, postać tę do ostatnich chwil życia, otaczał woal tajemnicy.

Ze wspomnień śp. Walerii Marczyńskiej – długoletniego, tucholskiego pedagoga dowiadujemy się, że codziennie o północy, kiedy miasto pogrążone było we śnie, ksiądz – bohater ze zgrzytem i łoskotem klucza w zamku otwierał furtę kościelną, wchodził do świątyni po to, aby w samotności pomodlić się za…
Wojna zakończyła się, jednak wspomnienia minionych lat w Jego świadomości były ciągle żywe.

W czasach Polski Ludowej był nękany przez Urząd Bezpieczeństwa. Jedna z opowieści traktuje o chwili, gdy do drzwi plebani zapukali funkcjonariusze UB, byli umundurowani. Po chwili otworzyły się drzwi, a w nich stanął ksiądz Józef. Chcieli wręczyć mu „pismo urzędowe” i zabrać na kolejne przesłuchanie. Poprosił o chwilę zwłoki, aby się ubrać. Ubecy zgodzili się, po chwili drzwi znowu się otworzyły, a w nich stanął ksiądz Wrycza w pełnym umundurowaniu z przypiętymi odznaczeniami. Padło tylko jedno zdanie: „i czego ode mnie chcecie chłopaki?”. UB-owcy pobledli, stanęli na baczność i oddali honory…

W świadomości osób, które znały księdza Wryczę w sposób szczególny zachowało się wspomnienie czasów istnienia Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”. Wokół niej przez lata narastało wiele mitów, celowo podsycanych wpierw przez wojska okupacyjne, a później przez SB. To chyba najbarwniejszy okres życia księdza Wryczy.

Przypomnijmy go sobie…

Regionalną organizacją konspiracyjną funkcjonującą na terenie Pomorza była Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Kaszubski”. Trudno jest jednoznacznie ustalić datę utworzenia tej organizacji. Funkcjonują dwie hipotezy: wg pierwszej geneza organizacji wiąże się z połączeniem kilku organizacji konspiracyjnych, natomiast wg drugiej działała tu dyspozycja odgórna jeszcze z okresu przedwojennego, aby na terenie Pomorza utworzyć konspirację.

Najczęściej wskazuje się 1940 rok, bądź sierpień 1941 roku, jako moment jej powstania. Główni założyciele byli związani z dywersją pozafrontową. W początkowym okresie główną osobą werbującą ochotników w struktury organizacji był Józef Dambek. Nawiązał on w 1940 roku łączność z J. Wryczą, który posiadał szerokie kontakty m.in. z Organizacją Młodzieży Kaszubskiej, organizacją „Grunwald”, a także sam był założycielem grupy konspiracyjnej „Koral”.

Na cmentarzu w Tucholi znaleźć można skromny grobowiec, w którym spoczywają doczesne szczątki jednej z ciekawszych postaci, jakie żyły w ostatnim stuleciu na terenie Kujaw i Pomorza. Postacią tą jest ks. Józef Wrycza. Osoba dziś nieco zapomniana, jednak przed laty wzbudzająca wielkie emocje i kontrowersje. Przez jednych podziwiany i wychwalany, przez innych potępiany i zwalczany. Bez wątpienia należy do grona tych osób, obok których nie można przejść obojętnie.

Po wkroczeniu Niemców w 1939 r. musiał się ukrywać, ponieważ hitlerowcy wydali na niego wyrok śmierci. Mimo to prowadził działania konspiracyjne, przyjmując pseudonim „Rawycz”. Patronował konspiracyjnej organizacji „Gryf Kaszubski”, która przekształciła się później w Tajną Organizację Wojskową „Gryf Pomorski”. Z dziejami tej organizacji wiąże się wiele kontrowersji. Uznawała ona zwierzchność rządu emigracyjnego, ale jednocześnie krytycznie podchodziła do Polskiego Państwa Podziemnego.

Cieniem na dziejach „Gryfa Pomorskiego” położyła się również sprawa konfliktu pomiędzy przywódcami tej organizacji. Doprowadził on do tragedii, ponieważ w niewyjaśnionych do dnia dzisiejszego okolicznościach doszło do zamordowania jednego z jej liderów, Józefa Gierszewskiego. Mocodawcami morderców byli inni przywódcy „Gryfa”. Na skutek tych wydarzeń Wrycza wycofał się z czynnej działalności politycznej i dalszy okres okupacji spędził w ukryciu.

Ukrywał się w wielu miejscach Pomorza. Pomimo nieprzestrzegania przez wielu członków „Gryfa Pomorskiego” zasad konspiracji, nasyłania przez gestapo konfidentów, którzy mieli dotrzeć do Wryczy i namierzyć jego kryjówkę oraz tego, że Niemcy wyznaczyli za informacje na temat Wryczy wysoką nagrodę, nigdy nie został zadenuncjowany. Świadczy to o ogromnym autorytecie duchownego i szacunku, jakim darzony był przez Pomorzan.

Z inicjatywy tucholskiego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego powstał pomnik księdza Józefa Wryczy, który następnie został uroczyście przekazany parafii Bożego Ciała w Tucholi. Zanim to jednak nastąpiło, nie obyło się bez perturbacji związanych z umiejscowieniem monumentu. Klimat przedsięwzięcia stał się kontrowersyjny, pojawiły się pierwsze wzmianki prasowe, które aż nazbyt dobitnie ukazywały klimat i sytuację, która niechybnie zbliżała się ku powszechnemu referendum wśród mieszkańców w sprawie umiejscowienia figury. Ksiądz Wrycza od zawsze był wśród ludzi, pierwotnym zamysłem twórcy pomnika i fundatorów, było ustawienie figury w pobliżu plebanii na deptaku, jak zwykłego przechodnia. Pomysł zaiste dobry i oryginalny, jednak u części radnych nie znalazł aprobaty, wybrano kompromis, figura stoi tuż przy wejściu do kościoła pw Bożego Ciała.

Pomnik wykonany został przez Czesława Dźwigaja – profesora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Niezwykłość utrzymania właściwych proporcji, staranność wykonania rysów twarzy, to tylko niektóre spostrzeżenia, z którymi styka się postronny odbiorca, patrzący na figurę przedstawiającą księdza Józefa. Starsi mieszkańcy, którzy przybyli na uroczystość odsłonięcia pomnika, mają łzy w oczach. W ich pamięci dawne czasy odżyły współcześnie.

Uroczystość odsłonięcia pomnika poprzedziła msza święta, koncelebrowali ją księża z parafii, które są związane z życiem zmarłego dokładnie 50 lat temu znanego i cenionego kapłana i patrioty. Witając wiernych, ks. Ireneusz Kalf, proboszcz parafii Bożego Ciała przypomniał, że pogrzeb ks. Wryczy w 1961 r. stał się „manifestacją religijności i patriotyzmu ludu pomorskiego, a szczególnie kaszubskiego”. Nawiązując do współczesności, duszpasterz zachęcał, żeby „tak krwawo i tak trudno wywalczona wolność naszej Ojczyzny, której symbolem jest ks. Wrycza, stała się dla każdego z nas obowiązkiem i zadaniem”. Ks. ppłk Piotr Gibasiewicz w homilii przypomniał, że „miłość do Ojczyzny wyraża się słowami, ale żyje czynem”.
W Eucharystii uczestniczyły liczne delegacje władz państwowych, samorządowych, organizacji patriotycznych, mieszkańców Kaszub i Borów Tucholskich.

Bez wątpienia, kluczowym momentem tamtej uroczystości, stał się list od rodziny Wryczów…

W imieniu własnym i członków rodziny Wryczów chciałabym serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się w jakkolwiek sposób do erygowania pomnika upamiętniającego osobę ks. ppłk Józefa Wryczy.

Z Tucholą związał się w 1948 roku dożywotnio, a i dalej tu pozostał… tu od swych Parafian doznał wiele dobrego, ale i spotkał się z wnikliwa inwigilacją służb bezpieczeństwa ingerujących w jego posłannictwo, służbę, pracę, jak i życie prywatne.
Kochał swoich Parafian, a teraz Oni wyrazili swoje, nadal trwające uczucia, stawiając mu po pięćdziesięciu latach od jego śmierci, ten wspaniały pomnik.
Naszym zdaniem dowodem na trwałość tych uczuć i trwanie pamięci o Nim jest to, że ilekroć jesteśmy w Tucholi (a jest to dość często), na jego grobie zawsze zastajemy świeże kwiaty i znicze – to świadczy o tym, że jest nadal w Waszej , Tuchola pamięci.
Pamiętajcie o tym nader skromnym człowieku, który godnie i z elegancją nosił mundur, ale na co dzień równie godnie- zwyczajną, nierzadko „wyświechtaną”, czarną marynarkę lub pocerowaną sutannę.
„Biednemu dał, wszystkich traktował równo” – powiedziała o Nim jedna z mieszkanek Tucholi.
Sam mawiał, że dwóch rzeczy w życiu nie posiadał – strachu i pieniędzy, a to, co posiadał na tym łez padole, w testamencie przekazał ubogim. Nam jako rodzinie pozostawił swoje rzeczy osobiste: fotografie, albumy z licznymi zdjęciami, medale i miniaturki swych odznaczeń, legitymacje, notatki, krzyż, lampę ze swojego biurka, krzyż ze ściany swojej sypialni, klęcznik, przy którym się modlił i różaniec wiszący na ścianie oraz medalion przedstawiający jego portret, wykonany przez Plińskiego. Służby bezpieczeństwa pozwoliły mojemu ojci zabrać te pamiątki z jego pokoju, wpuszczając go tam na 15 minut. Pieczołowicie były przechowywane w moim domu. Niestety pamiętników ani wspomnień nie spisał, przekazał je jedynie memu ojcu ustnie, a on z kolei nam.
Takiemu to człowiekowi wystawiliście świadectwo Waszego wielkiego uznania, poważania, szacunku i pamięci.
Dziękujemy wam za to.
Osobiście dziękuję również za zaszczyt, jaki mnie spotkał, że mogłam dokonać wspólnego odsłonięcia tegoż pomnika.

W imieniu rodziny

Aleksandra Wrycza – Zdrojewska

 

W tucholskim muzeum czas jakiś temu otwarto niezwykłą wystawę, którą całkowicie poświęcono księdzu Wryczy. Profesjonalnie wykonana ekspozycja starych fotografii i przedmiotów osobistych bohatera naszej opowieści budzi niezwykłe uczucia i skojarzenia. Obowiązki duszpasterza i patrioty epatują z każdego wyeksponowanego dokumentu, zdjęcia, reprodukcji, przedmiotu. Wystawa w sposób niezwykły, oddaje klimat tamtych czasów. Każdy mieszkaniec Tucholi, powinien ją obejrzeć i oddać się zadumie, zwłaszcza teraz, gdzie patriotyzm współczesnych, poprzez sprymitywizowane media, staje się nic nie znaczącym sloganem. W czasach, gdzie cierpimy na brak autorytetów, powrót do chlubnych kart historii Polski i Polaków, daje poczucie przynależności i dumy z rzetelnie wypełnionego obowiązku wobec Boga i Ojczyzny w każdych czasach i za wszelką cenę.

________________________

Mariusz R.Fryckowski

(Uwaga! Pełna galeria fotografii z uroczystości, znajduje się w naszym fotoblogu – http://tokisfotoblog.wordpress.com/2011/12/08/uroczystosc-odsloniecia-pomnika-ks-jozefa-wryczy/ serdecznie zapraszamy do dowiedzin!)

Materiał opracowany na podstawie

Fot. K. Osińskiego

Fot. archiwalnych IPN – Delegatura w Bydgoszcz

Wybrana bibliografia

L. Lubecki, Refleksje o tragicznych dziejach Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”,[w:] Pomorskie organizacje konspiracyjne poza AK, 1939 – 1945, pod. red. St. Salmonowicza i J. Szilinga, Toruń 1994, ss. 51- 81.

K. Steyer, Zarys działalności Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” 1939 – 1945,[w:] Pomorskie organizacje konspiracyjne poza AK, 1939 – 1945, pod. red. St. Salmonowicza i J. Szilinga, Toruń 1994, ss. 83 – 95.
K. Steyer, IV Dywizja Pomorska AK, Prawda czy fikcja?, [w:] Powojenne losy konspiracji pomorskiej, pod red. E. Zawackiej, R. Kozłowskiego, Toruń 1995, ss. 167 – 170.

K. Steyer, Józef Wrycza, [w:] Słownik Biograficzny Konspiracji Pomorskiej 1939 – 1945, części 3, Toruń 1997. ss. 184 – 187.

Polskie Państwo Podziemne na Pomorzu, pod. Red. G. Górskiego, Toruń 1999

Wykorzystano fragment tekstu „Odsłonięto pomnik ks. Józefa Wryczy” -http://ekai.pl/wydarzenia/polska/x48867/odslonieto-pomnik-ks-plk-jozefa-wryczy/

Mat. TOKiS