21 października 2020

Fanów „klubu” uspokoiło kilkudziesięciu policjantów

4 min read

Ironia losu, jeszcze kilka dni temu cieszyliśmy się z tego, że Tuchola jest wyjątkowo spokojną i bezpieczną miejscowością, niestety, ów spokój runął w niedzielę około 19-stej. Zakłóciły go wydarzenia w jednej z popularnych tucholskich pizzeri.

Trudno jest powiedzieć, czy przyczyną tych wydarzeń była źle wypieczona pizza, czy też plamy na Słońcu, koniec końców i to wbrew grawitacji ziemskiej, odfrunęło we wszystkich kierunkach sporo krzeseł, szklanek butelek, a nawet opakowań z keczupem. Prawdziwa jatka, choć ze „sztuczną, pomidorową krwią” w roli głównej. Co się wydarzyło? Przenieśmy się o dzień wcześniej.

Jak się okazuje, tucholski OSiR słynie nie tylko z lodowiska, które funkcjonuje również wieczorem, o ile jesteśmy zaopatrzeni w noktowizor, ale także z tego, że w zacnym ośrodku może wynająć piękną halę każdy. Pomimo tego, że jesteśmy podatnikami, jakoś nie otrzymujemy z tego biznesu dywidend, a szkoda, uzbierałaby się niezła sumka, prawda?

Propozycja nadeszła od grupy około stu „zawodników”, którzy postanowili sobie pograć w piłkę. Nikt jednak z gospodarzy obiektu nie zadał sobie trudu, aby zorientować się w tym, kim są klienci? Pieniądz nie śmierdzi, ważne, że jest, wydatków jest sporo, jakoś to będzie…

Niestety, od tej chwili było tylko gorzej.

Klientami OSiR-u byli powiedzmy… miłośnicy znanego klubu z Bydgoszczy, którzy przyjechali do Tucholi na gościnne występy, pewnie  po to, aby poćwiczyć „kibicowanie”. Już podczas rozgrywek pomiędzy sobą, (a warto wspomnieć o tym, że podzielili się na kilka drużyn) poszły w ruch materiały pirotechniczne i transparenty. Sytuacja zdawała się być jeszcze pod kontrolą, a to dzięki policjantom, którzy zadziałali prewencyjnie.

Cóż, trening „kibiców” zakończył się, choć tylko ten „oficjalny”, bo rozgrywki, choć głęboko utajnione, kontynuowano już we wspomnianej pizzerii.

Kiedy w lokalu przestała działać grawitacja, a mecz piłki zamienił się w starcie „tytanów bez ringu”, wezwano policję. Według naszych ustaleń w oparciu o informacje uzyskane od oficera prasowego tucholskiej policji, ( dziękujemy) na miejsce dotarło kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Prawdą jest również, że wezwano posiłki z Sępólna i Świecia, tj. około ośmiu mundurowych.

W wyniku interwencji zatrzymano łącznie 18 – stu „silnie nawódnionych” mężczyzn.

Ach ta cena sportu i miłości do klubu…, niestety, tym razem chyba się nie opłaciło, władze miasta dofinansowały naszych szeryfów w porę, a ci odwdzięczyli się dobrą akcją w wyniku której zaprowadzono ład, bo porządek zdecydowanie spadł na głowy personelu nieszczęsnej pizzerii.

W zasadzie większości „wojowników” upiekło się, odpowiedzą za zakłócenie porządku, jednak jednemu coś zdecydowanie się pomyliło, ponieważ uznał, że budynek komendy jest filią pizzerii w efekcie również tam zniszczył kolejne krzesło. Gdyby tylko chodziło o mebel, to pół biedy, ale zapewne będąc dalej w amoku, pomylił jednego z policjantów z personelem pizzerii i… nie dość, że znieważył go, to chciał „ręcznie” przekonać do swoich racji. Gorąca, 19-sto letnia głowa, wkrótce schłodzi ją wyrok sądu. Zakładając, że nie wchodził wcześniej w konflikt z prawem, grozi mu raczej symboliczna kara i „zapaprane” papiery.

Patrząc na sprawę troszeczkę poważniej, warto zdawać sobie sprawę z tego, że zagrożenie ze strony ludzi, którym się wydaje, że są kibicami staje się realne już nie tylko w dużych miastach, ale często przenoszone będą na prowincję, gdzie możliwości bezkarnej rozróby są znacznie większe. Ta sztuczka nie do końca udała się w Tucholi, dzięki dobrej interwencji policji, tym samym idiotycznie brzmią komentarze oponentów, którzy twierdzą, że dofinansowywanie policjantów jest wyrzucaniem pieniędzy. Oby nigdy nie znaleźli się w okolicznościach takich, jak niewinni goście pechowej pizzerii.

Swoją drogą, podziwiamy żelazne nerwy funkcjonariuszy, użycie środków przymusu bezpośredniego w takim wypadku, miałoby prawne uzasadnienie.

W niedzielę ofiarą stał się konkretny lokal i to w centrum Tucholi, podobne zdarzenie  mogło mieć miejsce w każdym z innych i trzeba to sobie jasno uświadomić. Taka sytuacja z pewnością się kiedyś powtórzy, warto już dzisiaj zastanowić się nad tym, jak ustrzec się na przyszłość przed podobnymi zdarzeniami.

TOKiS – PRESS rozmawiał dzisiaj z jednym z tucholskich restauratorów (pozdrawiamy). Właściciel lokalu był bardzo zaniepokojony całym zdarzeniem. To oczywiste, dlatego na chwilę odeszliśmy od jednej z naszych żelaznych zasad.

Może warto doprowadzić do spotkania wszystkich tucholskich restauratorów i na to spotkanie zaprosić policjantów, aby wspólnie wypracować metody „wczesnego powiadamiania” w sytuacjach kryzysowych? Będzie to z korzyścią dla trzech stron, bo nie wolno zapominać nam o zwykłym kliencie, dla którego przyjście do pubu, czy restauracji ma być przyjemnością, a nie zdarzeniem wysokiego ryzyka. TOKiS – PRESS jest wielkim zwolennikiem zasad samoobrony z wykorzystaniem wszystkich dostępnych prawem środków przymusu bezpośredniego w obronie własnej i najbliższych. Jednak w takich przypadkach jak opisana,  agresja w miejscach publicznych potęguje agresję napastników, może z tego wyniknąć  wyłącznie jedno – tragedia, ale w żadnym razie nie wolno pozostawać biernym.

 

Poddajemy pod przemyślenia

_______________________

(red.)

Ilustracje przedstawione w tekście, to kolejne skandaliczne zachowania ludzi, których postępowania nie sposób zrozumieć.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook