37 mln 627 tys. 857 zł – tucholski dług nie do spłacenia?

Wreszcie policzono to, co wydawało się niemożliwe. Dług Powiatu szokuje i zapewne w takim stanie pozostanie on przez długie lata. Jak do tego doszło? Gdzie podziały się te środki? Odpowiedzi na te pytania są równie zagadkowe, jak stwierdzenie, że w przestrzeni kosmicznej czai się życie na poziomie, który znamy. Póki, co, nie grozi nam inwazja kosmitów, analogiczna do filmu Emmericha „Dzień Niepodległości”, w naszych warunkach bardziej niebezpieczną wydaje się być… głupota ludzka.

Jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że powinniśmy serdecznie współczuć obecnej Pani Starościnie, która przyjmując stanowisko, nie spodziewała się zapewne tego, że obejmie władze nad ekonomicznym trupem w stanie rozkładu ostatecznego. Pozostając praktycznie osamotnioną, bo Miasto już umyło ręce od problemu. To wyjątkowo zły omen, którego przeciwieństwo znajduje się zaledwie 25 kilometrów dalej, ściślej w Chojnicach. Przyjrzyjmy się temu, jak zmienia się na korzyść miasto, gdy dwaj włodarze współpracują ze sobą w każdej materii.

 

A u nas? Cóż, tradycyjnie, konkurencja od początku do końca. Jakieś głupawe pyskówki o własny status, podczas sesji, w których uczestniczą (lub tradycyjnie milczą) „bezradni” radni, biedny Pan Burmistrz, który miota się próbując zażegnać narastające konflikty.

Czasami trzeba walnąć pięścią w stół i wygonić, względnie pogonić do roboty rozleniwionych „współwładców – urzedników”, winnych zaś… rozliczyć z każdej decyzji i z każdej wydanej złotówki, wracając do czasów minionych.

 

Starostwo głowi się nad tym, jak wypełnić pustą kasę. Poprosili o pomoc fachowców, którzy podumali i…wymyślili coś tak bardzo głupiego, że wydaje się, że przenieśliśmy się do akcji filmów Barei. Padły jakieś rozbrajające propozycje, a to, że należy sprzedać ośrodek harcerski w Białej ( ciekawe, komu? Bo jak powszechnie wiadomo, harcerze klepią biedę, jak chyba nikt inny). Jednak kompletnie obezwładnia propozycja zmian czynszu, który płaci tucholski szpital. Nowa propozycja miesięcznej spłaty, przyprawia o zawrót głowy. Czy komuś zależy na tym, aby zniszczyć placówkę wyższej użyteczności , którą dopiero, co wyremontowano, przebudowano? O…, w niszczeniu, to nie mamy sobie równych.

 

A może pomysł polega na tym, aby szpital szybciutko zbankrutował, a chwilę później pojawi się spółka, która jeszcze szybciej całość wykupi i będzie dyktować swoje warunki nam, pacjentom? Wszak pieniądze podobno leżą na ulicy, o, przepraszam w Tucholi, to raczej na pol-bruku, za który płacić będziemy w myśl hasła Jurka Owsiaka: „100 lat i o jeden dzień dłużej”?

 

A może…, na tym etapie zamiast „zbawców”, warto byłoby zaprosić do oględzin sytuacji sztab prokuratorów, którzy poszukaliby winnych gigantycznego długu?

 

Tuchola traci swoje dawne, wypracowane przez mieszkańców znaczenie. Tracimy własny sąd, nie tworzymy nowych miejsc pracy, kolejne pokolenie młodych ludzi wyjeżdża stąd na zawsze, znika handel, znika wszystko, włącznie z Naszymi pieniędzmi. Wyszedł prawie cytat z klasyka – Kononowicza, choć do śmiechu nam daleko.

To, co? Może jednak zdecydujemy się na naszą dawną propozycję, aby na tucholskiej starówce postawić pręgierz – kalkę z Bystrzycy Kłodzkiej i wybatożyć winnych? Nie? Nie wypada? Cóż, w takim razie czas wysłać winnych do więzień, jednak przedtem przejąć ich majątki na poczet spłaty długów!

 

Miłych przemyśleń.

 

Mariusz R.Fryckowski

RSS
Follow by Email
Facebook