CHOCHOLI TANIEC CZAS ZACZĄĆ, czyli… „na dzień dzisiejszy” i przedwyborcza „nawalanka”, podczas ostatniej sesji Rady Miasta Tuchola

Gdyby to była zwyczajna relacja z obrad Wielkiej Rady, zapewne byłoby merytorycznie (ulubione słowo Pana Burmistrza), od początku do końca na temat, ale ponieważ to kolejny przydługi felieton, mogę sobie pozwolić na więcej,bo to ja, a nie Wy, Drodzy Czytelnicy,  byliście na tej konkretnej sesji i nie Wy jesteście „panem z TOKiS-u”, jak oczywiście błędnie, choć barwnie, opowiada mój ulubiony radny, który ponownie ma zaniki pamięci. Tym razem zapomniał mojego nazwiska.

Nie mam mu tego za złe w jakiś sposób szczególny, choć kolejne dwa błędy językowe w jego ustach, piekielnie mnie rażą: nie TOKiS-u, a TOKiS-a i nie ma czegoś takiego, jak „dzień dzisiejszy”, bo to nic innego, jak „mało maślane” – zwrot bez znaczenia, podobnie jak „włanczać” ( czy w ścianie jest włącznik, czy włancznik?), czy też „latać na koszulce lub na gaciach, zapewniam, lepsze są skrzydła, a trochę się na tym znam”.

Jestem też niezmiernie wdzięczny jednej z pań radnych za to, że z takim uporem, przez tyle lat, wyparła u radnego zwrot „uczni”. Teraz brzmi to godnie, zgodnie i miło : „uczniów„. O kim mowa? Oczywiście o Czcigodnym Panu Radnym Andrzeju Jerosławskim, którego wszyscy cenią, a zwłaszcza ja, który po wielu latach obserwacji zastanawiam się na tym, na czym polega fenomen radnego.

I stało się! Na koniec jego kadencji jak Duch Święty,spłynęło na mnie oświecenie. Kiedy wyciągam kamerę, pan radny niczym UBOOT zaczyna…pływać, a właściwie dryfować.

To zawsze kończyło się w ten sam sposób, z impetem wpada na rafy, a te stanowi dobitny głos Przewodniczącego Wielkiej Rady, który niczym Wielki Brat, stawia radnego do pionu, celując wirtualnym kuksańcem tam, skąd  Czcigodnemu Panu Radnemu wyrastają nogi.

Pan Radny od lat utrzymuje, że nie jest naszym czytelnikiem, ale jakimś tajemniczym zrządzeniem, zapewne losu, ma niezwykle szeroką wiedzę o tym, jak komentowane są jego poczynania nie tylko w naszym cyfrowym piśmie, ale i w sieci. Przecież mógłby grać w Tetrisa, oglądać gołe baby lub filmy sensacyjne, ale nie, On wybrał treści, które uważa za ważne. Jestem zachwycony, zaszczycony i jak mówił jeden z bohaterów kina klasycznego „wicie, rozumicie”.

Nie do końca wiadomo było czym został spowodowany wściekły atak w stronę „TOKiS-u”, ups, przepraszam, udzieliło mi się, TOKiS-a. Uważny widz już to wie, kiedy obejrzał naszą relację z konferencji prasowej tucholskiego kółka PiS-u, kiedy zadałem w tej sprawie pytanie i przez przypadek wykazałem, że prawie wszystkie kandydatury są równie kompetentne w objęciu władzy w samorządach, co unijny… banan .

Okazało się też, że jednak to my mamy rację w sprawie słynnych rowerów, które Pan Radny po wyborze na fotel zastępcy burmistrza, zamierza kupić biednym murzynkom z Senegalu, którzy kochają piłkę nożną. Gdybym mógłbym coś zasugerować Czcigodnemu Panu Radnemu, to może warto namówić ich na kolarstwo, będzie… praktyczniej i bardziej jasno dla podatnika. A tak, młodzi ludzie, używając ich słownictwa, mają z Pana Radnego Mega BEKĘ.

Niestety, później było tylko gorzej, a ja straciłem swój obiektywizm, dlatego nawet nie ośmielam się komentować tego, co trwało nieprzerwanie przez ponad dwadzieścia minut,  a może i dłużej.

Ponieważ było zaskakująco i scena zmieniała się w oka mgnieniu, pewne ujęcie są wręcz niedopuszczalne, jednak zdecydowałem o tym, że warto je pokazać ludziom, którzy dosyć mają oglądania głupich, tureckich seriali, a które mają nas przygotować do nieuchronnego,  z czym Czcigodny Pan Radny się solidaryzuje, po nieoczekiwanej zmianie barw partyjnych z zielonej na jakąś taką… nie naszą. Nasza jest piękna, to flaga mojego ukochanego miasta – Tucholi, którego nikomu skrzywdzić nie pozwolę!

Może to tylko chwilowe zauroczenie Pana Radnego…, jeżeli tak, to opamiętanie nadejdzie wkrótce, jak po słynnym smrodzie gnojówki wylanej z oczyszczalni ścieków z Tucholi na lokalne  mędromierskie pola, kiedy bezsilni mieszkańcy tej uroczej wioski, zamiast prosić o interwencję swojego sołtysa, również radnego, poprosili nas. Nie zawiedliśmy, jak zawsze, sprawę załatwiliśmy w dziesięć minut. Panie Radny, może jakieś dobre słowo dla odmiany, zamiast bury?

Podobno każda praca jest ważna i każda uszlachetnia, no chyba, że to służba obywatelowi, a wtedy budzą się demony. Ten konkretny, jest jakiś taki, niezdecydowany i fruwa sobie po sesyjnej sali jakby coś wąchał albo pił, obijając się niemiłosiernie o ściany, aż te popękały, nawiedza na zmianę, to tego radnego, to tamtego, ale Czcigodną Panią Radną Madej omija, bo ta przez ostatnie, zdaje się osiem lat, ogranicza swoje publiczne, sesyjne wystąpienia, do kręcenia głową, na znak braku aprobaty dla monologów Czcigodnego Pana Radnego i zaczepia na ulicy ludzi, prosząc o głos w kolejnych wyborach, czego doświadczyłem osobiście. Może czas już odpocząć i dać odpocząć innym? 

Wiele trzeba będzie zmienić w tej radzie, oczywiście, gdy tak zdecydują wyborcy, o ile zamiast urny nie wybiorą kiełbasy z grilla albo transmisji Bundesligi w zadłużonej po uszy TVPiS Kurskiego.

Właściwie… to ja im się nie dziwię, po co się wysilać, skoro i tak „wybiorą swoich”, a TOKiS te „jaja” pokazywał będzie przez kolejne…, aż pięć lat? Olaboga, czas wystąpić do ZUS-u o przyznanie honorowej renty, bo do innych zaszczytów z wyrazem „honorowy” wybierane są osoby, które tak naprawdę, powinny być przymusowo urlopowane, a może nawet… izolowane. Cóż, taki sznyt.  My nie odpuszczamy, o czym wielu boleśnie się przekonało, a całe legiony już czekają w kolejce! Spokojnie, „obsłużymy” wszystkich i to po chrześcijańsku, w/g zasług.

To co? Zaczynamy! Tego inne media nigdy Wam nie pokażą, bo mają pełne portki, pewnie dlatego ja preferują szorty, aż do późnej jesieni:)

Ukłony!


Mariusz R.Fryckowski