Czy burmistrz, starosta oraz wójtowie powinni być ochraniani?

Po gdańskiej tragedii, gdzie w finale WOŚP na scenie w zamachu, z rąk psychopaty zginął prezydent miasta, rozgorzała w Polsce dyskusja, czy najważniejsi przedstawiciele władz samorządowych powinni być ochraniani?

Dla jednych to oczywistość, dla innych zbędny wydatek, bo wychodzą z założenia, że w lokalnych społecznościach wszyscy się znają i nie ma podobnych, jak w wielkich miastach, skrajnych niebezpieczeństw. Czy na pewno?

Przypomnijmy, szaleniec z Gdańska tuż po tym, jak trzykrotnie ugodził prezydenta Adamowicza, krzyczał, że w więzieniu był torturowany przez Platformę Obywatelską. Pomińmy wątek, że morderca nie miał bladego pojęcia o tym, że w ostatnich wyborach PO nie postawiła na Adamowicza, a na syna Lecha Wałęsy, więc obarczanie wspomnianego, mija się z celem. Trudno, stało się, być może obecny, wyborczy rok będzie na tyle wyjątkowym, że deprecjonowanie polityków z lewa i prawa sięgnie zenitu. W takiej sytuacji rzeczywiście wydarzyć się może wszystko, a obarczenie winą wszystkich stron sięgnie zenitu. To oznaczać może spore wyzwanie dla tych, którzy choć nie są członkami partii ( lub są) otwarcie z nimi sympatyzują.

Już sam ten fakt, może obudzić obecnie uśpionych desperatów, którzy mogą działać nawet pod wpływem chwili, chorych psychicznie w tym kraju nigdy nie brakowało.

Czy ewentualna próba ochraniania lokalnych włodarzy / gospodarzy przez miejscowe firmy ochroniarskie ma sens? My już to wiemy że nie, od chwili, kiedy kozłem ofiarnym stał się właściciel firmy, która nie dopełniła obowiązków podczas finału fundacji Owsiaka. Lokalne firmy ochroniarskie stanowią spore ryzyko, zwłaszcza, że w ich szeregach znajduje się spora grupa (lub wszyscy) osób z nadanym stopniem niepełnosprawności, co jest wytworem polityki pracy i jej patologii.

Co w takim razie zrobić? To przecież oczywiste, najważniejsze osoby w  lokalnych samorządach powinny wystąpić z wnioskiem, o pozwolenie na broń.

To po części również patologia, ponieważ obecnie państwo, jako instytucja, nie jest wstanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom, czyli ci powinni zapewnić je sobie sami, czyli mieć konstytucyjne prawo do posiadania broni i to nie tylko palnej. Słabym, lewackim argumentem jest ten, że wzajemnie się powystrzelamy. Gdyby to była prawda, ta planeta już by się wyludniła, a Polacy mają długie tradycje posiadania broni, co czcimy i świętujemy kilka razy w roku (powstania).

Oczywistym powinno stać się również przywrócenie kary śmierci dla sprawców najcięższych przestępstw, jak również winnych narodowej zdrady.


Mariusz R.Fryckowski

RSS
Follow by Email
Facebook