Czy Pani Poseł jest wyrazicielką zdania swojej partii o tym, że dla niej ”jesteśmy patologią”? (felieton)

Patrząc na to, co wyrabiają nasi politycy, możemy dojść do wielu wniosków, niestety, wyłącznie negatywnych.

Partia „Razem” – właśnie weszła w mezalians z popłuczynami dawnego PZPR-u, jednocześnie promując zachowania o zabarwieniu różowym. Nowoczesna, zachowuje się agent obcego wywiadu, we własnym domu. Kukiz’15, stowarzyszenie, które zachowuje się jak ogolony na łyso Faryzeusz. Dawnemu racjonaliście i logikowi – Korwinowi, pomieszały się klepki, nawet w tak fundamentalnej sprawie, jak dostęp wolnego obywatela do broni w obronie siebie i własnej rodziny. PSL, praktycznie zaniemówił i do dzisiaj pozostaje w stanie szoku, po ostatnich wyborach. Totalna opozycja i jej lider – PO, zapewne zasługują solidarnie na 25 lat ciężkich robót w kamieniołomach za złodziejstwo, zaprzaństwo i totalną głupotę. I na zakończenie wybrańcy: PiS – partia, której, jak się okazuje, zbyt wielu zaufało.

Politykom nie wolno wierzyć! Ich lwia część to zwyczajne, moralne karły, które za stołek i godziwe wynagrodzenie sprzedadzą każdego. Tych uczciwych albo już przejechały ciężarówki z piaskiem, albo właśnie popełnili samobójstwa.

Nic się nie zmienia, ba, jest nawet gorzej, niż za czasów komunistów, którzy jeszcze w jakiś sposób tuszowali swoje posunięcia, mordując i kolaborując z Sowietami.

Od ponad roku mamy tzw. „dobrą zmianę”, jej skutki odczuwamy na każdym kroku. Ta linia działania spowoduje wyłącznie to, że pogłębi się zapaść finansowa odziedziczona po poprzednikach, wzmocniona dodatkowo sloganem 500+, a za chwilę 1000+.

Kupowanie poparcia ludzi i rozbudzanie postaw patriotycznych, już za chwilę okaże się zwyczajnym oszustwem, skoro padają podobne stwierdzenia, jak to, podczas jednego ze spotkań w nieodległej od Tucholi miejscowości – Chojnice.

Właśnie tam w ubiegłym tygodniu, pojawiła się Wielce Czcigodna Pani Poseł na Sejm RP – Jolanta Szczypińska, znana z tego, że jest znana. Pomińmy wątki, które rzekomo miały ją wiązać z Prezesem swojej umiłowanej partii. Zawodowo, Pani Poseł jest pielęgniarką, piękny to i bardzo pożyteczny zawód. Jednak postanowiła poświecić się służbie suwerenowi. Niestety, marnie jej to wychodzi, skoro podczas spotkania, właśnie w Chojnicach, „chlapnęła” coś tak głupiego, że dziennikarzom opadły już nie tylko ręce…

Poszło jak zawsze o temat, który robi obecnie zawrotną karierę nie wśród mediów, a wśród samorządowców, których PiS ma ochotę wysłać zdaje się na Plutona, tylko po to, aby zastąpić ich swoimi ludźmi. Nihil novi sub sole – nic nowego pod słońcem, jak za czasów komuny, kluczowe urzędy przejmują właśnie „oficerowie z nadania”, tym razem z  PiS-u. Tak w Tucholi zdarzyło się w słynnym US, być może podobnie będzie z lokalnym ZUS-em itd., itd.

Teraz najważniejszą jest kwestia przejęcia władzy na szczeblu samorządowym, poprzez wprowadzenie dwukadencyjności, która ma działać wstecz. Co do drugiego członu jeszcze toczą się rozmowy, ale każdy wie, że wszystko zależy od jednego gestu właściwiej osoby, na niewłaściwym miejscu.

Na Prezydenta liczyć nie można, bo albo kłamie (stosowny dowód – film, umieszczamy niżej), albo zachowuje się jak komputerowa drukarka atramentowa, podpisując wszystko, co podsuną mu pod nos.

Wspomniana posłanka Szczypińska, rozwiała wszelkie wątpliwości, bo stwierdziła, że obecne samorządy są patologią. Skoro samorządy są patologią, to również elektorat, który demokratycznie dokonał wyborów swoich przedstawicieli, jest patologiczny. Słowem, pani posłanka jednym głupim zdaniem obraziła nas wszystkich.

Skoro nasze samorządy są patologią, to warto sprawdzić ile osób w nich pracujących, zostało zatrzymanych przez policjantów, oskarżonych i osadzonych w więzieniach? Dopatrzyliśmy się jednego przypadku i to daleko od nas, w skali kraju, to jedno wielkie nic.

Jakim prawem posłanka Szczypińska śmiała użyć takich słów wobec demokratycznie wybranych władz samorządowych i tym samym wyborców? Prawem kaduka, innego wytłumaczenia nie ma.

Również w ubiegłym tygodniu, tym razem w Warszawie, odbyło się Forum Samorządowe, w którym udział wzięło ponad 1600 włodarzy z całej Polski. Zapadły na nim decyzje – samorządowcy wyruszą na wojnę z PiS-em! Czy to próba obrony stołków? Może to jedna z motywacji, choć oficjalnie padają bardziej wiarygodne zapewnienia. Otóż, włodarze żądają sprawiedliwości, jeżeli dwukadencyjność, to solidarnie działająca wobec senatorów, posłów, starostów, burmistrzów, wójtów, radnych itd.

Posłanka Szczypińska podobne fanaberie kwituje na spotkaniu w Chojnicach stwierdzeniem, że… i teraz najlepsze: „nie ma uzasadnienia dla wprowadzenia dwukadencyjności również w Sejmie”.

Ciekawa polityka, prowadząca w efekcie do konfliktu, tym samym protest pokrzywdzonych jest pewny. Zanim jednak panią posłankę samorządowcy wytarzają w smole i w pierzu i wyślą w takim stanie na Wiejską, warto zapytać zainteresowanych, co o tej sytuacji myślą.

Do głowy wpadły nam dwie osoby: Starosta Tucholski i Burmistrz Tucholi. Jednak po chwili zastanowienia, zrezygnowaliśmy z wykonania telefonu do pierwszego, z naszej krótkiej listy włodarza. Dlaczego? Powód jest prosty, nie zauważyliśmy jego obecności podczas bardzo ważnego forum w Warszawie. Innymi słowy, albo mu nie zależy na ponownym kandydowaniu do godności starosty, albo uległ urokom obecnej współpracy z Wojewodą Kujawsko – Pomorskiego, który jest z nadania PiS-u. Czyżby czuł obecność ochronnego parasola? Przypomnijmy, Pan Starosta jest wyznania PO. Ciekawy mariaż, w dodatku bardzo niebezpieczny dla włodarza naszego powiatu.

Rozmowa z Panem Burmistrzem ma większy sens, ponieważ jest on jednym z tych, którzy nie godzą się na to, aby obrażano lokalnych samorządowców i ich elektorat. We wcześniejszej  rozmowie telefonicznej, w sposób oficjalny, zaprotestował przeciwko podobnym praktykom.

Pojawił się na wspomnianym spotkaniu w Warszawie, biorąc dzień urlopu, jadąc tam własnym autem i płacąc za przejazd własnymi pieniędzmi.

Panu Burmistrzowi zadajemy proste pytanie: jak skomentuje „występ” posłanki Szczypińskiej w Chojnicach? Oburzenie Pana Burmistrza sięga zenitu, na poczekaniu podaje pięć argumentów, które nieodpowiedzialną posłankę powinny, przynajmniej zawstydzić.

Właśnie, a PiS zna to uczucie? Wątpliwe, skoro każdego dnia bardziej i bardziej ingeruje w nasze już nie tylko społeczne, ale i prywatne życie, a do tego nie ma prawa.

Idiotycznie wprowadzana reforma oświaty, to chyba największy skandal od ponad roku, kompromitacja Polski na skalę świata po serii niezrozumiałych decyzji, ważnych dla rozwoju rodzimego biznesu, pacyfikowanie nastrojów poprzez własne media, w których dokonano czystek kadrowych z powodów ideologicznych, a nie biznesowych. Wyczyny słynnego szkodnika środowiska – ministra Szyszki, który wspólnie z „ministrem wojny” – Macierewiczem powinni zostać obwołani „końmi trojańskimi” polskiej, wyimaginowanej racji stanu.

Właśnie, zatrzymajmy się przez chwilę przy ministrze środowiska Szyszce, (to ten specjalista od pacyfikacji drzew i zwierząt). Kilka dni temu jego kolega, minister rolnictwa i rozwoju wsi, Pan Krzysztof Jurgiel w glorii i chwale przyjechał do Bydgoszczy i raczył się spotkać ze swoimi współwyznawcami jedynie słuszne linii partyjnej. Na to spotkanie trafił również reprezentant naszego starostwa. I tutaj zaskoczenie, wbrew oczekiwaniom w spotkaniu nie wziął udziału nasz starosta, a członek zarządu (również członek PiS, ale z polotem).

O czym „międlił” Jurgiel? Tego nie chcemy wiedzieć, ale mamy nadzieję, że nie była to jakaś forpoczta w sprawie naszych Borów i zwierząt w nich mieszkających.

Polskie realia są takie, w dalszym ciągu są równi i równiejsi. Równi mają kręgosłupy z gumy i padają plackiem przed posłami, marszałkami, wojewodami, przewodniczącymi sejmików województwa, również  „Naczelnikiem”, a ci równiejsi, próbują wprowadzać swoje prawa i to za wszelką cenę. Tylko, że… to specjaliści od wykrywania patologii.

Na szczęście jest jeszcze jedna grupa, do tej chwili nieformalna, to ludzie, którzy sprzeciwiają się dyktatowi i mówią „NIE” w imię zasad. Nie boją się taczek, którymi rzekomo mają zostać wywiezieni, przynajmniej według wirtualnych zapewnień ze strony niektórych działaczy „jedynie słusznej linii partyjnej”. Żądają dotrzymania fundamentalnych zasad demokracji, a nie naginania do własnych celów KONSTYTUCJI, nawet tej, obecnej, napisanej w części, przez sowieckiego aparatczyka, który, o dziwo, pobory pobiera w złotówkach, a nie w rublach.

Pokrzywdzeni zbiorą się i zaprotestują, a ten, być może 100 tysięczny tłum, zostanie wreszcie dostrzeżony przez nieprzychylne, rządowe media i ludzi, którzy żywią się wyłącznie chęcią przejęcia władzy w sposób całkowity. Stanowcze „NIE” samorządowców wydaje się być powoli wcielane w życie, wbrew bzdurom, które wygadywała posłanka Szczypińska, a która jest li tylko polityczny amatorem, nadużywającym słowa (patologia), którego znaczenia, być może, zwyczajnie nie rozumie.


Mariusz R.Fryckowski