Krater, czyli… czy w gminie Gostycyn spadł meteoryt?

Sądząc po rozmiarach śladu, to chyba zdecydowanie musiał być nie meteoryt, a meteor, lub wzorem Tunguskiej, eksplodował kawał antymaterii, lub przelatywało UFO, które miało kłopoty. W ostatniej kwestii, to sugestia jednego z Czytelników TOKiS-a.

Tak, czy inaczej, sądząc po rozmiarach, trzęsienie ziemi powinno wywołać lokalne zniszczenia i tutaj mamy problem, urząd gminny stoi, kościół też, nie przewróciła się żadna z wież telefonii komórkowej, a pani Magdzie – gospodyni domowej,  nawet nie spłoszyły się kury. Więc co u licha spowodowało wielgachny krater pośrodku niczego, czyli… drogi gruntowej? Tak właściwie trudno powiedzieć, czyja ona jest, czy to zwyczajna droga polna, czy gminna, czy eksterytorialna, przygotowana do przemieszczania się wrażych wojsk, ale dziura jest i to od chwili, gdy poinformowali nas lokalni mieszkańcy w dodatku-  „robiąca wrażenie”.

Oczywiście, zmuszając do inwencji twórczej lokalne władze, nie podamy miejsca, niech się samorządowcy pofatygują i dokonają ponownego, samodzielnego odkrycia. Być może, będzie ono kolejną inspiracją do tego, aby napisać nowy projekt, by zdobyć jakieś fundusze.

W naszej ocenie, wystarczy wziąć porządną łopatę i zasypać „to coś”, a chwilę później głęboko się zastanowić nad tym, jak zapobiegać podobnym zdarzeniom. Jest o czym myśleć, bo przecież już wkrótce polityka rozdawnictwa obecnej władzy ma przybrać kolosalne, bo aż 5 miliardowe skutki, bo właśnie tyle pieniędzy ma rzekomo trafić do rąk samorządowców, którzy mają wreszcie wyremontować swoje drogi, lub może lepiej użyć tego wojennego określenia – czołgowiska.

Ponownie, tak, czy inaczej, trochę wstyd, że tak prężna gmina „wykłada się” na pospolitej dziurze w niczym. Może zamiast wysyłać „kohorty” zastępców, warto zbadać sprawę osobiście? To dobra metoda, zarówno w terenie, jak i podczas oficjalnych spotkań, na których zwyczajnie wypada być osobiście.


(mrf.)

Materiały nadesłane.