Czy władze powiatu znowu trwonią nasze pieniądze?

404592_284602088317806_734371599_nTo możliwe, zwłaszcza, że uwielbiają wszelkiego rodzaju zabawy i festyny. Ostatnio mieliśmy okazję podziwiać ich rozrywkową naturę w pięknym ośrodku pod Tucholą z okazji „Dnia Samorządowca Terytorialnego. Fakt, było lekkie opóźnienie, sięgało dwóch dni, jednak nie dziwota, 27 dzień maja przypadał bodaj w sobotę, przecież szkoda weekendu. Ostatecznie wszystko zorganizowano po cichu w Woziwodzie w poniedziałek, dwa dni później, po zakończeniu ich pracy.

Doszło z tego powodu nawet do lekkiej polemiki TOKiS-u z władzami obiektu, gdzie zarzucono nam stawianie instytucji w złym świetle. Cóż, mamy odmienne na ten temat zdanie, zwłaszcza w sytuacji, gdzie jej szef zasiada we władzach powiatu. Innymi słowy w interesie społecznym i w sytuacji zatrważającego stanu finansów powiatu, wszelkie imprezy organizowane z dowolnej puli pieniędzy, są nie na miejscu. Wspomniany już „gospodarz (radny) rozrywkowego obiektu” w społecznym rozumieniu sytuacji, powinien zrobić wszystko, aby podobne imprezy nie miały miejsca. Cóż, stało się inaczej, w uzasadnieniu usłyszeliśmy, że pomieszczenia wynająć może każdy, nawet my. Nie wykazaliśmy podobnego zainteresowani i nigdy nie wykażemy, dysponujemy swoimi.  Najmniejszego zrozumienia dla katastrofalnej sytuacji, którą pogłębiają podobne pomysły. Sytuacja moralnie naganna i jak się okazuje nie jest to wyjątek.

Jeszcze nie zniknęło złe odczucie tamtej chwili, a powiat już funduje sobie kolejną imprezę, ba, ma nawet współorganizatora w postaci jednego z banków! Genialne, to świetny wykręt i usprawiedliwienie!

Imprezę zaplanowano w egzotycznym miejscu, mianowicie na terenie starego tartaku w Rudzkim Moście. Dlaczego właśnie tam? Możemy się tylko domyślać. Wszystko odbędzie się 22 czerwca i jako żywo przypominać będzie „przedwyborczą parówę”. Kto pokryje koszty? Zapewne Duch Święty, choć ta impreza chyba nie zacznie się od Mszy Świętej.

Co na to ludzie? Zapewne świetnie będą się bawić… na kredyt, ale o tym przekonają się za rok, kiedy będzie już za późno.

 

(MRF)