Samorządowcy i „Deklaracja przeciw mowie nienawiści”, czyli… kto nie jest z nami, ten jest…?

Namnożyło się ataków na biura posłów Prawa i Sprawiedliwości, poprawność polityczna wymusza powoli i u nas „odpowiednie” zachowania wobec obcokrajowców, którzy ratują naszą gospodarkę wobec braku polskich rąk do pracy, a które wybrały inne kraje, gdzie płacą za to samo znacznie godziwiej. Słowem, nowa moda przypełzła również do nas.

Powoli przestajemy mówić, że czarne jest czarne bardziej, a białe wredne, ot, taka luźna parafraza słów Pana Janusza Korwina – Mikkego, który odrobinę inaczej dobrał kolory, słowa i tylko słowa.

Partia wodzowska znajduje się pod obstrzałem kompletnie rozwalonej „totalnej opozycji”, która rękoma swoich bojówkarzy o „wolność i demokrację”, rozwala posłom PiS-u zamki w drzwiach i usilnie próbuje przemalować na czerwono elewacje budynków i okna. Problem w tym, że robią to nie przy pomocy pędzla, czy wałka, a baloników takich, czy siakich, względnie benzyny i zapałek.

Może dlatego z inicjatywy dwóch posłów PiS-u, panów: Łukasza Schreibera i europosła Kosmy Złotowskiego doprowadzono dzisiaj do podpisania przez samorządowców regionu, ‚Deklaracji przeciw mowie nienawiści’, cokolwiek ten dokument oznacza i jak w pełni go zrozumieć. Mało tego, do podobnego kroku parlamentarzyści zachęcają również dziennikarzy. Ten ostatni krok można zrozumieć na kilka sposobów i oby to były tylko nasze domysły.

Przybyło około 50-ciu samorządowców z regionu, a wśród nich ci z naszego powiatu. Do tej chwili wiemy, że pomimo akceptacji i podpisania treści deklaracji, do Bydgoszczy nie pojechał Pan Burmistrz Tucholi, który podziela poglądy innych, podpisał deklarację, ale nie mógł uczestniczyć w spotkaniu z powodów służbowych, cóż, bywa.

Posłowie, panowie: Schreiber i Złotowski w sformułowanej deklaracji, mówią NIE  wyzwiskom i poniżeniom, mówią NIE kłamstwu i manipulacji, apelując również o poszanowanie życia prywatnego i piętnowanie wszelkich przejawów agresji w przestrzeni publicznej, jakoś nie wspominając słowem, o przypisanym prawie obywatela, do posiadania broni w celu obrony siebie, rodziny własnego domu i dobytku.

Jeżeli te słowa przyjęli do siebie również dziennikarze, to pewnie obudziły na ustach tych ostatnich lekki uśmieszek, powszechnie wiadomo, że to właśnie rasowi politycy mają to do siebie, że często mijają się z prawdą, a podczas kampanii wyborczej gotowi są do wielu „dziwnych”działań. Inicjatorzy pomysłu trzymają się dzielnie i jak do tej chwili, jeszcze się nie potknęli, ale… łaska pańska, a czasami i wodzów, na pstrym koniu jeździ, jeden SMS i dyscyplina partyjna, zmienią wszystko.

Wszystkiego zabronić się nie da, również myślenia, jesteśmy u siebie, oznacza to, że powinniśmy zachowywać się jak prawdziwy gospodarz we własnym domu, a goście powinni zdawać sobie sprawę z tego, że pewnych norm się nie przekracza. Tam gdzie pojawiają się patologie i to po każdej ze stron, wejść powinna niezależna Temida i wagą utrącić niegodziwcom… uszy, również polityczne. Póki co, stała się narzędziem w rękach aparatczyków każdej dominującej opcji, często działającej na szkodę właśnie gospodarza.


(mrf.)

Ilustracja