Dziwna gra tucholskiego magistratu. Cz 2. Czy to już początek kampanii wyborczej? „LAS WAS POWITA…”, a miasto zasmrodzi!

Turyści w części zrezygnowali z pobytu w Tucholi, właściciele kwater prywatnych i małych pensjonatów liczą straty, mieszkańcy miasta są wkurzeni, a w Małym Mędromierzu ostrzą widły. To tylko wybrane odczucia, których powodem i skutkiem są: władze miasta, powiatu i okoliczny „smrodziarz” – nieszczęsna, tucholska, oczyszczalnia ścieków.

Tak właściwie, po wpadce takiego kalibru, zarówno pan Burmistrz, jak i cała Rada Miejska, powinni karnie podać się do dymisji. Społeczna miotła…, ta powinna skutecznie wymieść absolutnie wszystkich rajców z samorządowego, tucholskiego i powiatowego  firmamentu. Skąd tak radykalne stwierdzenie? Odpowiedź jest prosta – usłyszeliśmy sporo bzdur w każdym razie więcej, niż zwykle. Jednak, zachowajmy jakąś chronologię wydarzeń.

To, że samorządowcy traktują nas jak bezkształtną masę, wiemy nie od dzisiaj. Zabiegani mieszkańcy miasta i powiatu nie mają czasu śledzić posunięć swoich „wybrańców”. Powołując ich do godności społecznych w wyborach wypowiedzieli się jasno – ufamy Wam. Niestety, owo zaufanie, jak zawsze, trafił szlag. Nie jest to tylko kwestia zasmrodzonej fekaliami borowiackiej „metropolii”, tutaj chodzi już o całokształt działań. Oczywiście, są i zasługi, ale kto o nich pamięta, skoro regularnie zdarzają się rażące wpadki? Starostwo i Gmina mają sporo za uszami, od kwestii podwyższania podatków na sesjach nadzwyczajnych, ignorowania toksycznych działań nagrodzonych najwyższymi honorami śmieciarzy, którzy stoją ponad prawem, po sprzedaż społecznego majątku bez sensu i opamiętania. Wszystkie te zaniechania, przy odrobinie dobrej woli, możemy podziwiać na nagraniach dokonanych przez TOKiS- PRESS.

Kwestia odoru unoszącego się na miastem, nie jest jakimś szczególnym wyjątkiem. Ponownie możemy odwołać się do materiałów wideo redakcji i obejrzeć wypowiedzi radnych, którzy od lat poruszają kwestię „zasmrodzenia” tucholskich ulic i osiedli. Zdecydowanie, najwięcej protestów napływało od mieszkańców OSIEDLA LEŚNEGO. Jakie były odpowiedzi na interpelacje radnych poruszających ten temat? Zadziwiające, a nawet śmieszne. Zastanówmy się nad tym, czy w tej kwestii ktoś z nas ma jeszcze ochotę do żartów?

Problem trwa od lat, a co najbardziej zadziwia, skala „aromatów” w momentach krytycznych wzrastała ponad wszelką miarę  w… nocy. Czy starym, borowiackim zwyczajem jej osłona spowoduje, że oślepniemy i przestaniemy mówić? To jakby powrót do starego, lokalnego rzemiosła o którym annały milczą, gdzie przed wiekami „leśni ludzie” napadali i mordowali kupców i kłusowali, co nie przeszkadzało im później zajmować się zbieractwem,  bartnictwem i chodzeniem do kościoła.

Pan Burmistrz przeprasza za „niedogodności”, jakie niedogodności? Przecież to zwyczajny, legalny skandal w którym swój udział ma również tucholskie starostwo! Skoro tak dobrze układa się współpraca pomiędzy jednostkami, to dlaczego w kolejnych ekipach pokutuje „grzech zaniechania” w tej sprawie? Jest tego wyjaśnienie: byle do wyborów, wygramy je i… później, jakoś to będzie. I jest tak od lat, aż do chwili, gdy jedno z tradycyjnych mediów, sprawę pięknie opisało ustami „wkurzonych” mieszkańców.

Czy wyczulone zmysły mają wyłącznie mieszkańcy Rudzkiego Mostu i wspomnianego wcześniej osiedla? Nie, cuchnie wszędzie, zarówno w mieście, jak i w okolicach. Czy mieszkańcy skarżą się? Tak, w codziennych rozmowach między sobą, ponieważ boją się mówić głośno i oficjalnie ( są wyjątki!), aby nie rozjuszyć „słynnego układu”.

Zadziwiające jest również to, że pan Burmistrz podczas zwołanej przez siebie konferencji prasowej, nawet słowem się nie zająknął, ( a może coś nam umknęło? Winić wtedy należy realizatora nagrań wideo) o protestach mieszkańców uroczej wsi, leżącej w granicach gminy Tuchola – Małego Mędromierza. O sprawie pisaliśmy ponad dziesięć dni temu. Przypomnijmy ten materiał:

SKANDAL! Fetor stał się nie do wytrzymania, mieszkańcy Małego Mędromierza poprosili nas o pomoc

czytaj

*********************

TOKiS popełnił nietakt, poruszając sprawę w tak totalny sposób? Raczej nie, dlatego dziwi fakt, że podczas konferencji również poświęconej lokalnej oczyszczalni, która dla zysku odbiera dodatkowo nieczystości z gminy Gostycyn. I co? I następuje „stary trick podrzędnego polityka”, gdzie problem oczyszczalni zastępuje się sukcesem – udaną inwestycją firmy (RIPOK), która w sprawie smrodów…, ewidentnie dała ciała.

To już nawet nie jest śmieszne, to żenujące, a jeszcze bardziej fakt, że żadne z mediów (prócz naszego) sprawy nie przedstawiło taką, jaką jest!

Pomimo tego, że cuchnące osady z oczyszczalni wywozi się podobno dwa razy w roku, a punkt kulminacyjny „smrodliwej” sprawy osiągnął apogeum kilka tygodni temu, w ostatnią niedzielę, oczywiście wieczorem, kolejny już raz smród dotarł nawet do Bladowa. To jak to jest, czy tucholska oczyszczalnia jest otwartą kloaką, nad którą nikt nie panuje, czy zdarzyła się kolejna „awaria”?

Pan Burmistrz nie mówi też o tym, co dzieje się z osadami, które wydobyto z den zbiorników. I na to pytanie znamy odpowiedź – wywieziono je na pola, a przynajmniej na jedno, właśnie w Małym Mędromierzu. Przedsiębiorca z pewnością nie dostał tej „smrodliwej bomby” w prezencie. Rozumiemy, firma ma prawo zarabiać, ale chyba można było wyegzekwować oczywistość, aby ten „nawóz”, został natychmiast zakopany w ziemi, a nie składowany zasmradzał tygodniami okolicę? A może są to toksyczne odpady, które stanowią zagrożenie dla środowiska, zwłaszcza, że być może mamy do czynienia z terenami Natura 2000? Jeżeli tak, to sprawa staje się bardzo poważna.

I kwintesencja wszystkiego, rzekomy pas lasu do wycięcia, który będzie rósł jeszcze przez rok, stanowiąc naturalną barierę dla smrodu, a który złagodzi go w odniesieniu do mieszkańców Tucholi. Zasługa w niebie dla pana Burmistrza i zrozumienie problemu przez Lasy Państwowe? To też, ale popatrzmy na ten fakt z innej strony. Podobno jeszcze w 2017 (śmiem wątpić) obecna oczyszczalnia zostanie doprowadzona do standardów cywilizacyjnych, ale za kilka, kilkanaście lat znowu się zestarzeje. W międzyczasie zniknęła wspomniana wcześniej naturalna zapora – las. Zanim wyrośnie nowy (to po co wycinamy stary?), droga dla smrodu w razie „awarii”pozostanie otwartą. Wtedy mieszkańcy z pewnością zainwestują wpierw w maski p-gazowe, a następnie w widły. Co będzie później, łatwo sobie wyobrazić.

Jak sytuacja przedstawia się obecnie? Będzie śmierdziało jeszcze przez ponad rok i nic z tym nie możemy zrobić z wyjątkiem jednego – podziękowania obecnym ekipom za ich usługi. Ponieważ usunięcie ich ze stołków jest raczej mało prawdopodobne, powinni odczuć ten fakt finansowo, czyli…? Społeczeństwo powinno zmniejszyć ich diety i wynagrodzenia.

Będzie to swoisty test na lojalność radnych, którzy muszą wreszcie się zdeklarować, czy są ze swoimi wyborcami, czy też stali się bierną maszynką do głosowania w rękach innych?

Odpowiedź, za dwa lata.

__________________________

Mariusz R.Fryckowski