Folksdojcze w „szoku” i „oburzeniu” (felieton red. St. Michalkiewicza)

Po co martwić się na zapas? Po co martwić się w ogóle” – głosiły słowa piosenki popularnej jeszcze za pierwszej komuny – a pointa będąca zarazem uzasadnieniem, brzmiała następująco: „kiedy słońce patrzy na nas wyjątkowo czule!

Teraz jest inaczej; teraz trzeba martwić się na zapas, trzeba martwić się w ogóle, skoro Nasza Złota Pani tego oczekuje. Skoro Nasza Złota Pani oczekuje zarówno od funkcjonariuszy SB i i RAZWIEDUPR-a (Razwiedywatielnoje Uprawlienije, czyli polska ekspozytura sowieckiego wywiadu wojskowego), którzy jeszcze w latach 80-tych przewerbowali się na służbę do niemieckiej BND, od ich konfidentów, od folksdojczy i pożytecznych idiotów, że będą jej pomagać w tresowaniu mniej wartościowego narodu tubylczego w bezwzględnym posłuszeństwie wobec władz niemieckich i rozkazów wydawanych w ramach niemieckiego dzieła odbudowy?

Toteż zarówno funkcjonariusze i konfidenci, ulokowani na posadach w niezależnych mediach głównego nurtu, beneficjenci „grantów” rozdzielanych przez rozmaite niemieckie fundacje, które – jak np. Fundacja Adenauera – czerpią 95 proc. środków z subwencji rządu niemieckiego, autorytety moralne, no i pożyteczni idioci, doznali „szoku” i zapłonęli świętym „oburzeniem”, kiedy pani premier Beata Szydło, podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady powiedziała, że „Auschwitz, to w dzisiejszych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli.

Słowa te zostały powiedziane w podwójnym, a nawet – potrójnym kontekście i jestem przekonany, że właśnie dlatego u agentów, ich konfidentów, folksdojczów i pożytecznych idiotów wzbudziły „szok” i „oburzenie”. Po pierwsze – że zostały wygłoszone z okazji Narodowego Dnia Pamięci… – i tak dalej. Ustanowienie takiego Dnia jest absolutnie sprzeczne z niemiecką polityką historyczną, którego celem jest delikatne, ale cierpliwe i metodyczne zdejmowanie z Niemiec odpowiedzialności za II wojnę światową. Niemcy chciałyby, żeby świat zapomniał, że obozy były NIEMIECKIE, a tymczasem szefowa polskiego rządu bezczelnie o tym światu przypomina i to w dodatku – z Auschwitz. Już to wystarczy, by konfidenci i folksdojcze dostali rozkaz przeżycia „szoku” i „oburzenia”, ale na tym przecież nie koniec. Po drugie bowiem, słowa te zostały wypowiedziane w kontekście szantażu, jaki z inicjatywy Niemiec Komisja Europejska próbuje stosować wobec Polski i innych krajów Europy Środkowej, by bez sprzeciwu zastosowały się do rozkazów Naszej Złotej Pani, która postanowiła każdemu bantustanowi przydzielić kontyngenty „uchodźców”, których lekkomyślnie do Europy zaprosiła.

To ważny element tresury w posłuszeństwie i podporządkowaniu się pruskiej dyscyplinie, więc nic dziwnego, że wszelki sprzeciw musi być bezzwłocznie skarcony. Po trzecie – Niemcy wcale nie są zainteresowane, by bantustany troszczyły się „o bezpieczeństwo i życie swoich obywateli”. Przeciwnie – raczej wolałyby, żeby ich życiem i bezpieczeństwem szafowały w interesie Niemiec. Zatem nic dziwnego, że i z tego powodu konfidenci i folksdojcze doznają „szoku” i oburzenia”.


Stanisław Michalkiewicz  Stanisław Michalkiewicz