I sesja nowej Rady Powiatu powinna zostać powtórzona!

To,co wydarzyło się dzisiaj podczas pierwszego posiedzenia konstytuującej się Rady Powiatu zaprzecza nie tylko zasadom demokracji, ale ustawie i zdrowemu rozsądkowi. Bezwzględnie, dzisiejsza sesja powinna zostać przerwana po pierwszych głosowaniach i powtórzona.

Wersja TOKiS-PRESS (odbiorcy)

Wersja powiatowa (nadawcy)

I sesja Rady Powiatu odbyła się w budynku książnicy. Dlaczego tam? Możemy się tylko domyślać. Załóżmy, że to miejsce jest wyłącznie zwyczajowym i nie ma niczego wspólnego z tym, co wydarzyło się później. Od dzisiaj każde posiedzenie odbywać się będzie pod czujnym okiem kamery, która poprzez światową sieć, ma dotrzeć do każdego zainteresowanego widza/wyborcy. Niestety, w naszym przypadku oglądalność sięgała niewielkiej widowni, do 60 osób w szczycie.

Szukając oszczędności miejscem docelowym był znany portal YouTube, który za chwilę zmieni swoją politykę i samorządowcy będą mieli poważny problem.

Ustawodawca rozkazał, jednostki muszą rozkaz wykonać, oczywiście za nasze pieniądze. Jak prawidłowo powinien działać ten mechanizm? W sposób bardzo prosty i transparentny, przekaz audio/wideo powinien trafić wprost do portalu jednostki, jednak tak się nie stało.

Starostwo przygotowując się do emisji stworzyło specjalne miejsce we wspomnianym YT, a następnie wyłączyło możliwość podlinkowania oraz możliwość komentowania „na żywo”. Potem było już tylko gorzej.

Posiedzenie rozpoczął radny senior,wieloletni,zasłużony samorządowiec, Pan Michał Skałecki, były wójt gm. Lubiewo. Wypadł świetnie, za to wysiadł cały system informatyczny, odpowiadający za zliczanie głosów poprzez zakupione tablety dla każdego członka rady. Być może to wina systemu, obsługujących, ale wszelkie gromy powinny posypać się na głowy informatyków,którzy źle przygotowali zarówno sprzęt, jak i użytkowników. W efekcie, odbyły się dopuszczalne głosowania imienne. Przedziwne, to po co ta cała technika?

Nie zadbano o nagłośnienie, w efekcie do każdego radnego docierał zwykły mikrofon, choć nie w każdej chwili i sytuacji, np. podczas wspomnianych głosowań. Widz / wyborca praktycznie niczego nie słyszał.

Jednak szczytem niefrasobliwości organizatora tego „programu” były zamierzone, wręcz ogłaszane przerwy, co skutkowało przerwaniem emisji i wyświetlaną planszą informacyjną. Brakowało tylko reklam. Co to za transparentność? Nawet w skompromitowanym Sejmie nikt nie podjąłby się podobnych działań! Przerwy trwały na tyle długo, że widz mógł odnieść wrażenie, że poza wizją dzieje się coś istotnego, czego nie kontroluje!

Ponowne „wejścia” obfitowały w zdarzenia formalne.

Kamerę marnej jakości ustawiono w taki sposób, że praktycznie wycinała kluczowy element scenerii – kabinę do głosowań. Widz miał możliwość podziwiania nóg pań radnych, co akurat nie stanowi problemu, gorzej z płcią przeciwną – zło konieczne.

Realizator obrazu i dźwięku prawdopodobnie nie miał zielonego pojęcia o swojej pracy, bo w pewnym momencie zaczął eksperymentować z zoomem, co powodowało rozmycie obrazu i utratę fonii w kluczowych momentach. Zanim opanował obsługę sprzętu minęły dwie godziny i wyszło, że kamera jest zwyczajnie do „kitu”.

Jednak hitem okazały się głosowania tajne, gdzie niektórzy radni zamiast w kabinie, swój głos na karcie do głosowania oddawali wprost na stole prezydialnym, tego już było za wiele! Prezydium wiedziało, że zostało złamane prawo i zareagowało… po niewczasie, oczywiście bagatelizując sprawę. Prawnik pilnujący formalizmów chyba w tym momencie myślami był bardzo daleko.

W efekcie tych przedziwnych ciągów zdarzeń, wyłoniono wreszcie przewodniczącą rady i jej zastępców. Oczywiście nie było jednomyślności wśród radnych, niemniej wyborów dokonano.

Przewodniczącą została była starosta, Pani Dorota Gromowska, która uzyskała wynik 15:2.

Jej zastępcami stali się: Pani Halina Janowska – Giłka oraz Pan Krzysztof Łukaszewicz*. Oczywiście wybór został poprzedzony stosowną, wyuczoną rekomendacją. Po wyborze, miejsce przy stole prezydialnym zajęli wybrani.

Bardzo uważnie wsłuchujący się w przebieg posiedzenia wspomniany już radny Pan Michał Skałecki zaproponował, aby porządek dnia poszerzyć o punkt dotyczący wyboru starosty, jego zastępcy oraz członka zarządu. Po głosowaniu  punkt przyjęto.

Kolejne zdarzenia były niejako potwierdzeniem naszych prognoz. Starosta został ten sam – pan Michał Mróz,który zarekomendował swojego zastępcę, oczywiście Pana Zenona Poturalskiego, którego kandydatura przeszła i pozostała już formalność, zatwierdzenie członka zarządu. Było dwóch kandydatów: panowie Kierzkowski i Urbański. Drugi przepadł z kretesem w głosowaniu. Oklaski otrzymał radny Waldemar Kierzkowski, stosunkiem głosów 10:7 wygrał,ale nie to w tej opowieści jest istotne. Układ sił jest oczywisty, czyli PiS będzie w opozycji.

Później była odrobina humoreski, ponieważ po latach, była Pani starosta ponownie użyła naszego ulubionego zwrotu „wszyscy bez wyjątku” w odniesieniu do jakiejś błahostki. Czas przypomnieć, aby nie robiła podobnych kalek, jak obecnie nam panujący prezydent, który jak mantrę powtarza „wierzę w to głęboko”, czyli jeżeli ma odrobinę oleju w głowie, nie wierzy w nic, co… podpisuje.

W całym tym nieudolnie wyreżyserowanym spektaklu, który trwał prawie cztery godziny zastanawia, po co te wszystkie formalne zasłony dymne, skoro wszystko już wcześniej zostało ustalone? Ok. procedury, ale te też zostały złamane, co omówiliśmy wcześniej.

Wreszcie ten ostatni głos, głos rozsądku, który należał do niezwykle zacnej osoby (ostatnia sekwencja nagrania, warto uważnie wysłuchać). Kapitalna przemowa,pełna taktu, troski,wsparcia, a jednocześnie wskazująca prosty przepis na samorządowy sukces. Słowa te w większości skierowane były do wybranego chwilę wcześniej  starosty,który chyba nie złapał sensu wypowiedzi będąc w wyborczej euforii. Oczywiście to wrażenie względne, które nie musi mieć pokrycia w rzeczywistości.

Co nas czeka w ciągu pięciu lat nowych  rządów kosmetycznie zmienionej rady i zarządu? Ocean zgryzot i festiwal wpadek, trzeba wierzyć, że nigdy nie pojawi się zarzut o niekompetencji, ale po to istnieje opozycja i doświadczenie wieloletnich radnych, którzy mogą dla społeczeństwa stanowić jedyną pociechę bufor przed walką z niekompetencją, a nawet z głupotą!

Powiat Tucholski jest zadłużony i realizowany jest ciągle antyludzki i antyspołeczny program naprawczy, są winni tego stanu, ale stoją ponad prawem. Lepiej zatuszować wszystko i pracować nad tym, by wyjść z impasu kosztem wszystkiego, co przynosi jakieś zyski. A tam, gdzie skarbczyk jest pusty, dokonuje się abordażu kas gminnych. Aż dziw bierze, że nikt z wójtów nie powiedział krótko  – basta!

Jesteśmy przekonani, że ten mechanizm będzie się powtarzał przez kolejne lata, jak również trwać nadal będzie wyprzedaż naszego majątku – nieruchomości, co kiedyś odbije nam się czkawką, kiedy do naszego powiatu wejdą inwestorzy.

Również urzędnicy starostwa nie mają przed sobą świetlanej przyszłości finansowej, zapewne ich podwyżki pozostaną w sferze marzeń, a jeżeli nawet się pojawią, będą symboliczne, a o awansach mogą tylko pomarzyć.

Oczywiście kwestie godziwych pensji nie dotyczą tych najważniejszych osób,  rzekomo naszych wybrańców, oni  nie dadzą się skrzywdzić, to pewne, bo tak naprawdę, nie mamy jako społeczeństwo żadnego wpływu na to, nawet rękoma podobno naszych… radnych. Takie są skutki durnej ordynacji wyborczej, którą należy wysadzić w powietrze!

Każdy z nich wygłosił rotę przysięgi, gdzie były słowa wielkie, pełne patriotyzmu, oddania krajowi , regionowi, ludziom, niektórzy dodawali: „tak mi dopomóż Bóg”, przykre, ale trudno w to wszystko uwierzyć, oglądając dzisiejszą sesję.

Powiat przez kolejne pięć lat pozostanie czarną plamą informacyjną, ale to już nie nasz problem, wiemy wszystko, co wiedzieć powinniśmy, dlatego tak ważną sprawą jest niezależność, co cieszy wyłącznie tokis.pl.

Panie, panowie nie ufamy Wam! Przekonajcie nas, że jest inaczej, macie na to 5 krótkich lat i alternatywę, wieczną PO banicję w razie niepowodzenia!


Mariusz R.Fryckowski

*Pan Urbański był kandydatem na wiceprzewodniczącego, ale kogo to obchodzi…