ICH NOWY, PIĘKNY, DOM

Nieoczekiwanie zaproszono mnie do wzięcia udziału w niezwykle radosnej chwili. Niedaleko Tucholi, dokładniej w Małym Mędromierzu, oddano do użytku wyremontowany obiekt, który od dzisiaj stał się domem wielu osób.

Doskonale pamiętamy czasy, kiedy marzeniem ściętej głowy było „wychodzenie lub wystanie” mieszkania socjalnego. Były jakieś kolejki, dziesiątki pism, a później odmowy urzędników, do których pisma były kierowane. Powodów było sporo, a to ktoś miał jeszcze gorszą sytuację materialną i domową, a to odczuwalny był brak mieszkań z takim statusem. Winą za wszystko jak zawsze obarczano tucholski magistrat. Być może psim obowiązkiem burmistrza jest zapewnienie lokum swoim mieszkańcom, którzy znajdują się w potrzebie, ale trzeba wziąć pod uwagę realia.

Minęły lata, zmieniły się czasy, a i burmistrzów przewinęło od tamtej pory całkiem sporo. Tym bardziej cennym wydarzeniem jest to, że obecnie nam panujący burmistrz, pan Tadeusz Kowalski, ponownie zakasał rękawy i w porozumieniu z sołtysem Małego Mędromierza, przy akceptacji społecznej (radnych miejskich) i zaangażowaniu swoich podwładnych, wykonali wspólnie kawał pracy.

Bo oto we wspomnianej wiosce, stary budynek szkoły nie został sprzedany, wyburzony, czy obrócony w ruinę, a… wyremontowany w konkretnym celu. To właśnie tam swój dom odnajdzie jedenaście rodzin.

Budynek jest stary, wybudowano go w 1864 roku, tak właściwie nie powinien istnieć, ale pomyślano, policzono i stoi przed nami obiekt godny XXI wieku. Ładne otoczenie w pobliżu kościół ze służącym wsparciem przemiłym proboszczem, kilka kroków dalej lokalny sklepik i przystanek autobusowy, do miasta blisko, cicho, miło i ciepło, czegóż chcieć więcej?

W budynku znajduje się jedenaście mieszkań, zasiedlonych do tej chwili zostanie siedem. Pierwszy lokator wprowadzi się do swojego „M” już w najbliższą sobotę, to przemiła rodzina ze ślicznym brzdącem, który nie lubi być fotografowanym (śmiech).

Budynkiem zarządza pani Bernadeta  Ossowska i z pewnością będzie dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków. Do głównego wejścia prowadzi obszerny chodnik, a tuż obok niego znajduje się specjalny podjazd dla osób w wózkach. Przed wejściem znajduje się domofon. W wizytówce pod nim widnieje biała kartka, nie ma tam jeszcze wypisanych nazwisk lokatorów, ale to zmieni się już wkrótce.

Po wejściu do budynku witają nas obszerne korytarze, z wyjściem ewakuacyjnym, po lewej i po prawej stronie znajdują się drzwi do mieszkań.

Na korytarzu elektryk – monter, właśnie kończy podłączanie mieszkań. Na tablicy rozdzielczej wisi siedem zegarów, są w niej jeszcze wolne miejsca, lokatorów przybędzie.

Mieszkania mają różną kubaturę, najmniejsze liczy niewiele, ponad 15 metrów, największe ma ich ponad 45. W nich znajdują się cztery pomieszczenia. Przy wejściu, po lewej stronie oglądamy małe pomieszczenie, w którym bez trudu odnajdziemy nowoczesny piec. Jest tradycyjny, można w nim napalić nawet szyszkami ( o ile w naszych lasach można je jeszcze zbierać). Jest miejsce na podręczną ilość opału, jego resztę można przechowywać w piwnicy, bo każdy z mieszkańców taką ma pod budynkiem.

To nie wszystko, po prawej stronie znajduje się w pełni wyposażona łazienka, jest czysto i schludnie.

Przed nami pierwsze pomieszczenie – pokój z aneksem kuchennym, tuż obok drugie pomieszczenie, które sprawdzi się, jako pokój dla dziecka lub sypialnia.

Wszystkie mieszkania są wykończone. Nowoczesne i energooszczędne okna, podłogę wykonano z dobrej, jakości materiałów nietoksycznych, jest jasno i przyjemnie. Nowoczesne grzejniki na ścianach, kiedy zostaną włączone spowodują, że będzie też i ciepło.

W zasadzie mamy tutaj do czynienia z małym rajem dla osób, które dotychczas gnieździły się w różnych miejscach, często wynajmowanych, za słoną opłatą.

W swoich mieszkaniach, teraz, będą całkowicie bezpieczni. W ich interesie leży, aby godnie zadbali o miejsce, które im dano. Jeżeli będzie inaczej to… z pewnością, jako pierwsi, pojawimy się tam my, tak, tak, to groźba ( śmiech).

Jak się okazuje, zainteresowanie mieszkaniami w wyremontowanym budynku wcale nie było takie wielkie, z różnych powodów. Najważniejszym była odległość od miasta. I choć to śmieszne, taka argumentacja dominowała. Dosyć wygodne podejście do sprawy, dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

Uroczyste otwarcie nowego/starego budynku mieszkalnego, prócz szczęśliwych lokatorów, zaszczycili lokalni oficjele. Sami znajomi, ludzie, których lubię, a nawet cenię, pomimo często kierowanych w ich stronę surowych uwag. Dzisiaj ujmującą była ich skromność i czysta radość z tego, że szczęśliwie, nowa inwestycja dobiegła końca. Bez wojewódzkich i partyjnych oficjeli, skromnie, w niewielkim gronie i iście domowej atmosferze, wyjątkowo poddałem się klimatowi chwili.

Mały Mędromierz ma nowego, niezwykłego duszpasterza – ks. proboszcza Wojciecha Trapkowskiego, którego poznaliśmy w jednym z artykułów tokisa, gdzie na szczytny cel, nasz bohater, przekazał swój własny motorower. Czytelnicy z pewnością pamiętają tę wyjątkową aukcję.

Ksiądz Proboszcz ( przemiły, młody człowiek) poświęcił nowy dom i mieszkania, wyszło dostojnie i zwyczajnie… pięknie.

Po części oficjalnej nadeszła pora na tę mniej oficjalną w… lokalnej świetlicy, a tam czekał poczęstunek, również pyszna kawa. O wszystko zadbał sołtys MM, pan Andrzej Jerosławski – mistrz ciętej, sesyjnej  riposty (śmiech) i Jego przeurocza żona. Był czas na okoliczne przemówienia i wzajemne poznanie się nowych lokatorów budynku. Miłe chwile, kiedy wspólna praca daje tak piękne efekty.

Niech Szczęście Nie Opuszcza Tego Domu, Waszego Domu!


Mariusz R.Fryckowski