Jeżeli dokonamy mądrych wyborów, będzie nadzieja na „prawdziwie dobrą zmianę” w działalności Starostwa Powiatowego w Tucholi

Koń jaki jest, każdy widzi, w naszym przypadku mamy do czynienia ze szkapą, która za chwilę dostanie zawału z braku perspektyw, choć obroku jej nie brakuje.

Wnikliwie przyglądamy się kandydatom, którzy po wyborach być może uczestniczyć będą w decyzjach, o rozwoju lub upadku naszego powiatu. Obecna rada jest wypalona, jak kaganek oświaty „ministry” Zalewskiej, której reforma stała się ryzykownym eksperymentem na żywym organizmie uczniów, nauczycieli i rodziców. Tak nieprzemyślnych działań nie było nawet za rządów Romana Giertycha, który na oświacie znał się równie dobrze,co obecny minister Błaszczak na armii, czyli wcale. Lokalne wróble ćwierkają na płotach, że ten ostatni, ma już dosyć pracy w MON-ie i rozgląda się za nową szansą, jednak trzeba w tej materii założyć, że mamy do czynienia z kolejną fałszywą informacją z poziomu mediów przyjaznych protektoratowi niemieckiemu, a Nowogrodzka, przekornie w tej sprawie, milczy.

Obecna, Wielka Rada powiatu powinna odejść w komplecie wraz z Wielkim Zarządem w rytmie unijnego hymnu, chociaż jest w niej jeden mocny punkt, który pomimo wszystko, rokuje na przyszłość, choć  co dziwne, partyjne korzenie, tym razem, idą w parze ze zdrowym rozsądkiem. Co do reszty…, cóż, pozostaje chyba tylko znane hasło, będącego na topie trefnisia, pana Wojciecha Cejrowskiego, które wszyscy interesujący się problemami niepodległościowymi i zdroworozsądkowymi powszechnie znają.

Przy mądrych, społecznych wyborach, nowa rada, która się ukonstytuuje,  będzie miała twardy orzech do zgryzienia, aby posprzątać brudy po swoich wszystkich poprzednikach. Nie wiemy, kto będzie nowym starostą, ale wiemy,że walka będzie ostra, a wynik  do pewnego stopnia przewidywalny.

Wiemy też o tym, że oczywistością będzie szczegółowe przeanalizowanie wszystkich umów z podmiotami, które miały zbyt wiele swobody w decydowaniu i wpływaniu na fakty z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Dokładna lustracja i wynegocjowanie nowych warunków umów, staną się kluczowymi elementami w odzyskaniu kasy i prestiżu instytucji opartej na mądrej przebudowie błędnie skleconego programu naprawczego poprzedników, których działalność w obecnej postaci odbijać  nam się będzie wyjątkową czkawką,pomimo układów z siłami,które obecnie chwilowo zarządzają państwem tuż przed rozbiorem w myśl ustawy Act 447 Just.

Gdzieś tam w czeluściach lokalnego, powiatowego „Salonu” przyczaił się wielki Potwór Spaghetti, który powinien już  drżeć przed oficjalnym ujawnieniem i niewątpliwym rozliczeniem przeszłości, przez którą nasz powiat dogorywa, choć obecni decydenci twierdzą, że wychodzi z długów. Zadajmy sobie proste pytanie, jakim kosztem?

Nie doczekamy się odpowiedzi, chyba że któryś z radnych okaże się być osobą z „pancernymi jajami”, która na samym wstępie zażąda na srebrnej tacy, głowy sprawcy tego nieszczęścia. Jest taka szansa! Pewnych brudów nie można wepchnąć pod dywan,bo ten mocno się wybrzuszył od czasu, kiedy o tej sprawie ciągle przypominamy.

Do nowej rady mogą dostać się osoby z nieprawdopodobnym stażem samorządowym, co jest cenne i stanowi niepowtarzalną szansę dla tego powiatu. Ci ludzie nie są gospodyniami domowymi, czy „pasjonatami demokracji z kosmosu”, a twardo chodzącymi po ziemi ludźmi, o wyjątkowych kompetencjach. I nawet, jeżeli jakiś zawistnik temu zaprzeczy, należy go publicznie zetrzeć na proch argumentami i rozsypać na cztery strony Tucholi, powiększając niestety tym samym, lokalny smog. W tej sprawie, chwilowe działanie wbrew ekologii, może przynieść wyłącznie dobre skutki.

Rozbicie skostniałego układu jest konieczne, bez tego będziemy dreptali jak na ruchomej bieżni, a jednak nie ruszając się nawet o krok do przodu. Ta swoista gra, którą od lat uprawia obecna ekipa rządzących powiatem, musi zostać definitywnie przerwana i odarta z wszelkich masek, a puenta w tym przypadku może być tylko jedna: PAŃSTWU,TO MY JUŻ DZIĘKUJEMY ZA USŁUGI, jesteście… zwolnieni, reszta poddanych zostaje i bierze się do roboty, a jak nie to, to WON!


Mariusz R.Fryckowski