„KAPUŚNIACZEK” PO… TUCHOLSKU – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

„KAPUŚNIACZEK” PO… TUCHOLSKU

Jeżeli ktoś myśli o tym,że za chwilę podam przepis na najlepszą wersję popularnej zupy lub  napiszę recenzję o znanym obrazie filmowym Jeana Giraulte’a, gdzie główną rolę zagrali Louis de Funès w roli Glaude’a (Gloda) oraz Jean Carmet w roli Francisa Chérasse’a ( Franciszka Szerasa), to jest w błędzie…

O, ile kapuśniaczki budzą w konsumpcji wyłącznie pozytywne emocje, tak w tucholskim wydaniu okazuje się,że mamy do czynienia z niezłym pasztetem, który dodatkowo będzie wyjątkowo strupieszały i drogi, a wszystko dziać się będzie w cieniu ciągu dalszego promenady Głęboczka, która już dawno temu powinna zostać wybudowana, oddana do użytku i podobnie jak część istniejąca, zaniedbana, niszczona i to pod każdym względem.

Wieść gminna niesie, że wreszcie doczekamy kolejnego odcinka promenady, która rozpocznie się przy budyneczku, który umownie nazwano „rybakówką”. Ile ma ona wspólnego z pasją wędkarzy, wiedzą ci spacerowicze,którzy pilnie przysłuchują się głosom dobiegającym czasami z tego miejsca.

Już wkrótce wszystko się jednak zmieni, ponieważ udało się zakończyć procedurę przetargową, która była długa i dość zawiła. Podczas pierwszego przetargu jedna z firm przesadziła, co zaowocowało przetargiem drugim. Zaskoczenia nie było, wygrało Tucholskie Przedsiębiorstwo Komunalne, inwestycja będzie kosztowała mniej, niż pół miliona. Zainteresowani inwestycją już wiedzą z innych mediów o tym, że czekają nas kolejne wykopki ( sezon wakacyjny), kolejne przebudowy, jakieś mijanki, jakieś parkingi itd. Na panewce spaliła część planów, które przewidywały wybudowanie specjalnego ronda, które prócz miejsc parkingowych zaoferowałoby punkt widokowy. Pomysł trafił szlag,ponieważ ten był zbyt drogi, jednak na istniejących planach, wygląda to wszystko imponująco.

Budowa kolejnego odcinka promenady Głęboczka ma ruszyć już wkrótce, a całość ma się zakończyć, być może, przed wyborami do samorządów. My jednak w tych perspektywach staramy się zachować umiarkowany optymizm, ponieważ jest pewien problem.

KAPUŚNIAK

Dawno, dawno temu w czasach dominacji pruskiej na tych terenach, kiedy Borowiaków próbowano „ucywilizować” na wiele sposobów, niektórzy mieszkańcy obecnej starówki otrzymali prezent – grunty nad Głęboczkiem. One właśnie nosiły zwyczajową nazwę „kapuśniaków”. Nie wiemy, czy rzeczywiście uprawiano tam kapustę, jedno jest jednak pewne, że właściciele mieli rdzennie polskie, niemieckie i żydowskie nazwiska. Po wielu latach problem kapuśniaków powrócił, choć dzisiaj w tych miejscach, nikt niczego nie uprawia z wyjątkiem chaszczy, żab, zaskrońców i śmieci. Nowa inwestycja pana Burmistrza wymaga sporo miejsca i siłą rzeczy należy się w jakiś sposób dogadać z właścicielami tych gruntów, w sprawie ewentualnego wykupu części z nich. Niestety, nie będzie to takie proste.

ODSZKODOWANIE ZAMIENIĘ NA DZIAŁKĘ W RUDZKIM MOŚCIE

Ustaliliśmy,że właściciele działek otrzymają odszkodowanie, będą jednak musieli sami zadbać o to, aby otrzymać to, co w majestacie prawa rzekomo się im należy. Niestety, te kwoty nie wystarczą na zakup nowego Mercedesa S Classe, a tym bardziej na wybudowanie domu. Te kwestie ustali rzeczoznawca, którego powoła ( lub już powołał) tucholski magistrat. Nawiasem mówiąc, miasto nie jest zainteresowane całością cudzych gruntów, a tylko ich fragmentem, jednak w ostateczności przejmie wszystko i wykorzysta, pod dodatkowe instalacje (np. siłownie przestrzenne itp.).

Jednak niektórzy właściciele, po latach, przypomnieli sobie o tym, że mają ziemię nad tucholskim jeziorem i gwałtownie zaostrzyły się im apetyty. Biada miastu, jeżeli nie przystaną na ich warunki? Być może i takie rozmowy toczyły się w zaciszach gabinetów, skoro pierwszym widocznym elementem zmiany infrastruktury nadbrzeżnej Głęboczka, będzie likwidacja boiska do gry w piłkę plażową. Okazuje się, że powstało ono na prywatnym terenie. Pewnie gdyby nie rozbudowa promenady, nic by się nie zmieniło.

To jednak nie koniec, ponieważ niektórzy właściciele nie do końca są zainteresowani odszkodowaniami wypłacanymi w brzęczącej monecie. Zamiast pieniędzy wolą inny dil, zamianę na działkę w Rudzkim Moście. Z tego,co ustaliliśmy, pomysłowi krajanie raczej odejdą z niczym, magistrat podobnych biznesów pod presją nie robi i dobrze!

Najpewniej jednak, kwestie odszkodowań oparte będą o pracę rzeczoznawcy urzędu i jakieś kwoty i tutaj może dojść do różnicy zdań pomiędzy zainteresowanymi. Właściciel gruntu dojdzie do wniosku, że zaproponowana kwota może być zbyt niska, co wtedy? Nie ma innego wyjścia, pozostanie już jedno – powołanie swojego rzeczoznawcy. Być może obaj fachowcy stojący po różnych stronach, będą zbieżni w ocenie, a być może ich analizy będą całkowicie odmienne, co wtedy? Panowie będą to musieli ustalić w swoim gronie, dojdzie być może do kompromisu, a być może nie. Pod uwagę brane są różne dane, jednak pierwszą są: sposób wykorzystania i ceny na lokalnym rynku, a jak powszechnie wiadomo, ambitni z Tucholi raczej uciekają w popłochu lub umierają w marazmie i w cieniu kiełbasy z „Biedronki” oraz grilla, tym samym grunty w Tucholi są tanie.

Obowiązuje nas święte prawo własności, więc raczej o przymusowym wywłaszczeniu nie może być mowy, chyba, że „dobra zmiana” za chwilę ustali coś innego.

Negocjacje, odszkodowania, przygotowanie dokumentów potrwa i zapewne nikt do tej chwili nie wie, jak długo. Oczywiście może być i odmienny scenariusz, gdzie wszystko pójdzie jak z płatka, ale tutaj pole do popisu mają obaj panowie Burmistrzowie, którzy mają okazję wykazać się, jak dobrymi umiejętnościami negocjatorów dysponują. W tym przypadku osobiście postawiłbym milion rubli ( dobry przelicznik w stosunku do złotego) na zastępcę Burmistrza, który ma doskonałe rozeznanie w tych kwestiach i już dokonuje mediacji.

Oczywiście, trzymamy kciuki, aby wszystko zakończyło się zaplanowanym sukcesem, ale powiedzmy sobie szczerze, czy dawno temu, spadkobiercy właścicieli „kapuśniaków” dopilnowali formalności związanych z podarowaną nieruchomością? Tutaj może być problem i to nawet nie z ich winy, który dodatkowo może zostać rozgrzany niespodziewanymi roszczeniami Żydów, którzy dzięki umysłowemu lenistwu obecnego rządu, wydeptali sobie w amerykańskim Kongresie słynny ACT 447 Just, który upoważnia ich do odzyskiwania odszkodowań w ramach   mienia bezspadkowego, co tłumacząc na język „człowieków”, jest zwyczajnym szlamowaniem Polaków wbrew prawu rzymskiemu, które obowiązuje w tej części świata.  Ponieważ Polska nie ma takich pieniędzy ( kwota zażądana przez Żydów, to 300 mld dolarów!), pozostanie przejęcie nieruchomości i ten właśnie problem prędzej, czy później zostanie zepchnięty przez rząd na… samorządy lokalne. Gwałtowne zetknięcie z rzeczywistością może ich zaskoczyć.  I pewnego dnia pojawi się jakiś jegomość w sztywnym kołnierzyku,który stwierdzi, że część promenady Głęboczka jest jego własnością, miasto oczywiście terenu nie sprzeda, ale z pewnością zapłaci słone myto.

Oczywiście, to rozważania czysto hipotetyczne, ale przy obecnie prowadzonej polityce przez nasz rząd, kija i unijno-amerykańskiej marchewki, ten mechanizm może się spełnić, o czym ostrzegamy od wielu miesięcy, przy całkowitej obojętności prominentnych działaczy PiS-u, którzy ubrali się w partyjne piórka i nawet nie raczą udzielać w tej sprawie informacji lokalnym mediom w dodatku na piśmie. Co się odwlecze,to nie uciecze, powrócimy do tego już wkrótce w osobnym artykule, gdzie wyspowiadamy panią posłankę, która myśli zapewne, że jest niewidzialna.

Jak od strony formalnej wyglądają obecne przygotowania do budowy promenady? Jesteśmy w posiadaniu istotnego dokumentu, który warto bardzo uważnie przeczytać, nie wysnuwając zbyt pochopnych wniosków.

Korespondencja Burmistrza Tucholi ze Starostą Tucholskim, wyjaśniająca wątpliwości właścicieli działek nad jeziorem Głęboczek, poprzez które przebiegać ma droga publiczna.

Warto zapamiętać jedno, w razie pytań warto skorzystać ze wsparcia informacyjnego ze strony UMiG w Tucholi, lub wręcz umówić się na spotkanie z Panem Burmistrzem.

Pozostaje już tylko jedno, bardzo chcielibyśmy, aby promenada nad Głęboczkiem doczekała się całkowitego zakończenia, a przecież przed nami dopiero drugi etap.

Jak przejść rzez wodę?

Nie trzeba mieć w sobie nic z boskości, by suchą stopą przejść przez wodę, a tym bardziej znajomości w niebiesiech, aby dojść do początku promenady. Jednak faktem jest, że trzeci etap budowy promenady będzie znacznie łatwiejszy, niż nam się wydaje. Raczej nie będzie mowy o jakimś osuszaniu terenu, o czym informują najnowsze, tucholskie plotkarki.Być może wybrane zostaną dwie opcje, które różnią się wyłącznie czasem realizacji i kosztami. W każdym przypadku zapewne, będzie to forma pomostu, być może wsparta na filarach, a być może pływająca.

Opcja druga wydaje się najszybszą i najtańszą, ale jak to z podobnymi inwestycjami bywa, musi być ona porządnie zabezpieczona, aby nie doszło do jakiegoś niepotrzebnego wypadku. To już nie będzie ani tanie, ani proste, a wiemy, że nasi rodzimi wandale potrafią dosłownie roznieść na strzępy wszystko. Monitoring może zostać wykluczony przepisami RODO, pozostanie więc patrolowanie obiektu przez policjantów, co w obecnej sytuacji kadrowej, wydaje się być prawie… niemożliwym.


(mrf.)