Kochani! Uważajcie! Już od rana zawitała do nas pani z obrazka!

Kto ma na balkonie linoleum, ten już wie, o co chodzi, bo właśnie rozciera bolące kolano. Ci, którzy wyjechali na drogi również pomstują, chociaż tradycyjnie, na służby drogowe.

Cóż począć, taka pora roku, albo, jak powiada pani Bieńkowska: „sorry, taki mamy klimat”, ale poradzimy sobie i z nią i z gołoledzią, która właśnie zawitała do naszych kochanych Borów.

Czyli…, tradycyjnie, ABS-y w naszych bolidach są dzisiaj prawie zbędne, przy odrobinie szczęścia z „biedą” uda się zatrzymać pojazd, wyhamować z większej prędkości, już nie. Skuteczne okazują się dwie metody, powolna jazda i hamowanie silnikiem. Co to oznacza, większość kierowców wie, dla tych, którzy odstają…, zostawiamy włączony bieg, zdejmujemy nogę z gazu, pojazd zwalnia. Szybka redukcja, powolne „puszczanie” sprzęgła i ponowne wyhamowywanie pojazdu i tak aż do sławetnej „dwójki”, inaczej drugiego biegu. Jedynki nie włączajcie o wypadnie galop – kasta.

Użytkownicy pojazdów ze skrzyniami automatycznymi mają tylko dwa sposoby, by nie wpaść w poślizg: modlitwa. lub hamowanie piętami, drugiego sposobu nie polecamy, obuwie zwykle nie wytrzymuje, a i drzwi łatwo można stracić.

Piesi oczywiście nie mają podobnych „systemów, więc uwaga na tucholskich trotuarach, zwłaszcza pokrytych polbrukiem, mróz wylazł z porów, bo jakiś geniusz ustalił, że beton jest najlepszym przyjacielem człowieka i zwyczajnie można się „wywalić”. Jak wiadomo, z naszych wcześniejszych publikacji dotyczących stanu tucholskiej służby zdrowia, wizyta w szpitalu może się trochę przeciągnąć, a znachorki jeszcze do nas nie dotarły.

Starszej młodzieży 60+ odradzamy spacery i wędrówki do lokalnej „Biedrony”, jest niebezpiecznie, a opatuleni szalikami nie wszystko usłyszycie, lepiej zastosować „metodę na wnuczka” i wysłać do sklepu właśnie jego, niech zasłuży na schedę.

Miłego dnia!


Dziadek Mariusz