KOLĘDOWY ROCK POLITYCZNY, CZYLI… PEWNYCH GRANIC PRZEKRACZAĆ SIĘ NIE GODZI! – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

KOLĘDOWY ROCK POLITYCZNY, CZYLI… PEWNYCH GRANIC PRZEKRACZAĆ SIĘ NIE GODZI!

„Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”(J.2 13-17)

Pod tym względem jestem zatwardziałym „Katolem” / ortodoksem lub jak kto woli, zabetonowanym, tucholskim  zaściankiem, bowiem pewnych norm się nie przekracza.

W sobotę w Tucholi, o godzinie 16-stej w kościele pw. Bożego Ciała w Tucholi, odbył się koncert pt. „Kolędy przez cały rock”.

Z inicjatywy jednego z banków i polityków oraz  sympatyków Platformy Obywatelskiej , pojawił się muzyk wraz z zespołem, który zagrał i zaśpiewał. Żadną tajemnicą jest, że zespół związany jest ze znaną produkcją telewizyjną i osobą prowadzącego, który… i tutaj nie ukrywajmy, jest naszym częstym gościem i pięknie promuje Nasze Bory.

Pomysł dobry, nawet wyjątkowy, ale miejsce, w którym go zrealizowano, przynajmniej mnie,  dziwi. Kościół, to miejsce wyjątkowe, miejsce modlitwy, zadumy, powinno być dalekie od zgiełku.

Oczywiście, ewangelizować można na wiele sposobów i nawet rockowy koncert kolęd można znieść bez trudu, ale kościół, jako świątynia, ma być daleki od polityki, nawet tej z najszlachetniejszymi intencjami i z wyjątkową oprawą.

Nie trzeba być dalekowidzem, aby dostrzec pewne intencje, a te mogą, (choć wcale nie muszą) mieć wspólny mianownik – rok wyborczy w samorządach i wybory parlamentarne w perspektywie. Trwa wojna polityczna, w którą Kościół, jako instytucja, nie powinien się wtrącać, a tym bardziej opowiadać się po którejś ze stron konfliktu, ma być z ludźmi i ich wspierać, tylko tyle, a może aż tyle.

Koncert rockowy, kolęd? Proszę bardzo, można go zorganizować w ośrodku kultury, można wynająć wielką salę, lub halę sportową, można zaprosić publiczność, z pewnością skorzysta z tej propozycji, ale organizowanie takiej IMPREZY w świątyni? To nawet nie jest kwestia złego smaku, można to podsumować wielokrotnie mocniejszymi słowami.

Koncert był wyjątkowy, to prawda, mógł się podobać i trzeba docenić to, że w ogóle się odbył, ale czy był pozbawiony drugiego dna? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam, będąc w zgodzie z wiedzą o świecie współczesnym i z własnym sumieniem.

Politycy, wynoście się do swoich ław poselskich, senatorskich  i do swoich biur, pracujcie na szacunek, służąc ludziom wiedzą i władzą, którą od nich otrzymaliście, ale ich emocje zostawcie w spokoju, tym niech zajmują się prawdziwi duszpasterze , a  może… wodzireje?


Mariusz R.Fryckowski