Kolejna afera cuchnie „e-dowodami”

Zaledwie kilka dni temu TOKiS – PRESS informował o tym, że w życie wchodzą słynne e-dowody. Rządowa propaganda już odtrąbiła sukces, a zadowoleni obywatele, przed kamerą rządowej jedynki, rozpływali się z radości i wdzięczności, bo będzie im ogólnie mówiąc”lepiej”. Problem w tym, że już wkrótce wybuchnie kolejna afera, o której do dzisiaj wie zaledwie garstka osób. E- dowód, to realne niebezpieczeństwo dla każdego obywatela, który przez swoją naiwność ponownie zawierzył politykom.

Od 4 marca można składać wnioski o nowe dowody osobiste. Oprócz dotychczasowych zabezpieczeń, nowy dokument tożsamości będzie miał elektronicznego chipa. E-dowód umożliwi m.in. logowanie się do portali administracji publicznej, elektroniczne podpisywanie dokumentów (ePUAP), korzystanie z automatycznych bramek granicznych na lotniskach. E-dowód posiada wszystkie dotychczasowe funkcje dowodu osobistego – potwierdza tożsamość posiadacza oraz jego obywatelstwo oraz uprawnia do przekraczania granic niektórych państw. Dodatkowo, dzięki warstwie elektronicznej, będzie można używać e-dowodu do elektronicznej komunikacji z administracja publiczną i innymi podmiotami. Na umieszczonym wewnątrz chipie znajdą się m.in. dane identyfikacyjne posiadacza, a także zdjęcie biometryczne.

Odkąd do języka potocznego wszedł nowy termin RODO, Polacy wstrzymali oddech. Odkąd dowiedzieli się o tym, że złamanie mglistych przepisów karane będzie bajońskimi kwotami, znajdują się w stanie przedzawałowym. Wszyscy zaczęli dbać o swój wizerunek, przynajmniej na zewnątrz, bo gdzieś tam w środku, nic się nie zmieniło, zwłaszcza w społecznościowych portalach, gdzie odkrywamy się całkowicie. Problem mają również media, ściślej filmujący, którzy doszli już do ściany, co owocuje filmowaniem pleców uczestników, zwłaszcza podczas imprez masowych. Nikt nie chce ryzykować wpadki. Niestety, wszyscy zapominają o tym, że każdy ich krok rejestrowany jest przez Wielkiego Brata: bankomaty, monitoring prywatny, miejski i każdy inny. Nikt nie wie, co dzieje się z nagraniami, a tym bardziej, kto i jak może je wykorzystać.

Teraz będzie jeszcze ciekawiej, bo poniekąd zostaniemy zaczipowani. To już nie jest melodia przyszłości, a teraźniejszość, a wszystko dzięki e- dowodom, które na szczęście nie są jeszcze wszczepiane pod skórę, ale posiadają specjalne chipy w których zakodowane są wszystkie wrażliwe dane obywatela. Jeżeli elektronika, to zawsze znajdzie się ktoś, kto obejdzie wszelkie blokady i z informacji może zrobić użytek.

Tym razem  mamy do czynienia z powtórką tego, co już się kiedyś wydarzyło, choć w nieco innej sprawie i inną metodą. Początek i koniec zbliżającej się afery tkwi w Niemczech. Odświeżmy sobie pamięć i sięgnijmy do informacji, które dotyczyły PZU, kiedy to dane klientów zostały skradzione i wywiezione za Odrę. Winę poniosło słynne SLD i pewien pan, który do dzisiejszego dnia gnije w jednym z kryminałów w Monte Carlo, za zabójstwo teściowej.

Z  e-dowodami będzie dokładnie tak samo z prostej przyczyny, jeżeli ktoś sądzi, że wspomniany chip tkwiący w dowodzie został wyprodukowany w Polsce i ma niezliczoną ilość zabezpieczeń nie do złamania, ten jest bardziej naiwny od dziecka. Któryś z polityków jak zwykle poszedł na skróty i doprowadził do sytuacji, że układ został kupiony w Niemczech, a komponenty do niego w Holandii!

W związku z tym wydarzyć się może absolutnie wszystko. I znowu runął mit o tym, że całe przedsięwzięcie od początku do końca miała przygotować Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, nic takiego się nie wydarzyło!

I co? dalej chcesz wymienić swój dowód na nowy?


(mrf.)

Źródło: wsensie.pl

Foto: Ministerstwo Cyfryzacji / Materiały prasowe

 

Dodaj komentarz