Komu bije dzwon, a kogo Szumilas ?

etblica_mala2Rok temu zwolniono sześć tysięcy nauczycieli, obecnie pożegna się z pracą siedem i pół tysiąca świetnie wykształconych „belfrów”. Kompetentni urzędnicy z Bydgoszczy twierdzą, że w naszym województwie czystki obejmą około 400 osób, z tego w samej Bydgoszczy około 50 osób. Spróbujmy odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie:, dlaczego tak się dzieje, kto jest temu winien i co czeka nas w najbliższej przyszłości?

Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczyło 100 mln zł z Unii Europejskiej na wsparcie nauczycieli. Pieniądze te  zostaną uruchomione na aktywizację zawodową dla tych, którzy utracili pracę. Założenia programu minister Krystyna Szumilas przedstawiła podczas konferencji prasowej (27 sierpnia).

Aktualnie procesy demograficzne wynikające ze spadku liczby uczniów we wszystkich typach szkół mają bezpośredni wpływ na zmniejszanie się zapotrzebowania na nauczycieli, a w rezultacie na utratę przez nich pracy. Zdaniem ministra edukacji Krystyny Szumilas istotne jest wsparcie nauczycieli w zakresie zaktywizowania zawodowego. Dlatego też celem ministerialnego projektu, jest pomoc nauczycielom w znalezieniu nowego zatrudnienia, jak i wykorzystanie ich potencjału zawodowego i bogatych doświadczeń pedagogicznych na rzecz lokalnego środowiska.

Fundusze dla nauczycieli  z Europejskiego Funduszu Społecznego (w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet VIII, Poddziałanie 8.1.2 Wsparcie procesów modernizacyjnych i adaptacyjnych w regionie) umożliwią nauczycielom przekwalifikowanie się do nowego zawodu, z uwzględnieniem potrzeb lokalnego rynku pracy. Pieniądze będą przeznaczone m.in. na staże, szkolenia, studia podyplomowe, warsztaty aktywnego poszukiwania pracy, doradztwo zawodowe inicjujące rozpoczęcie nowej działalności gospodarczej. Możliwe będzie m.in. dofinansowanie wynikające z zatrudnienia u nowego pracodawcy. Subsydiowanie miejsc pracy u nowego pracodawcy, będzie mogło trwać maksymalnie 12 miesięcy, w tym czasie pracodawca będzie musiał zapewnić co najmniej 50% pokrycie kosztów zatrudnienia pracownika. Ponadto osoby, które w rozpoczną działalność gospodarczą, dostaną na ten cel dotację.

Priorytetowo będą traktowane projekty angażujące byłych nauczycieli do wsparcia procesu dydaktycznego w klasach 1-3, w świetlicach szkolnych w szkołach podstawowych oraz w pracy z dziećmi ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi.

Wszystkie  formy wsparcia będą skierowane dla nauczycieli, którzy w okresie nie dłuższym niż dwadzieścia cztery miesiące przed dniem przystąpienia do projektu utracili pracę i posiadają status osoby bezrobotnej oraz przepracowały w jednostkach systemu oświaty co najmniej rok (12 miesięcy).

Tyle MON.

Nie mamy pewności, czy autorem tekstu, w który z taką uwagą przed chwilą wczytywaliśmy się jest pani minister ( lub jak twierdzą ci, którzy już odczuli brak polonistów – „ministra”) Szumilas, czy też ktoś z jej biura, jednak pewnym jest, że mamy do czynienia z niebywałym wręcz skandalem.

Jeżeli uznać fakt, że próba przymuszenia rodziców do tego, aby posłali do szkoły swojego sześciolatka jest pomysłem przynajmniej dziwnym, tak pozbywanie się świetnie wykształconej kadry nauczycielskiej zwyczajnym działaniem na szkodę narodu. Skąd tak radykalny pomysł?

Teoria naczyń połączonych.

Gospodarczy i demograficzny odłam reżimu Tuska twierdzi, że z Polski za chlebem wyjechało około dwóch milionów Polaków. Podobne treści biernie powielają zakłamane jak zawsze mainstreamowe media, doskonale jednak wiemy, że jest inaczej. Źle wykonany spis powszechny ludności, wspaniale zakamuflował faktyczny stan obywateli przebywających w kraju w tamtym czasie. Nieoficjalne źródła donoszą o tym, że liczba emigrantów już dawno się podwoiła! W jakim wieku są ludzie, którzy szukają pewniejszego jutra? Czy to ludzie w sile wieku lub u schyłku życia? Nie, to ludzie młodzi w wieku produkcyjnym. Polski system emerytalny rozchwiał się jak silnik w wysłużonym Wartburgu w którym wiekowy silnik stracił iskrę na jednym z cylindrów. Powód? Prozaiczny i oczywisty – zbyt mało rodzi się w tym kraju dzieci. Skutki gwałtownie starzejącego się społeczeństwa będą dalekosiężne i w efekcie tragiczne dla wielu osób. Co proponuje rząd Tuska? Dosłownie nic prócz jednego – nie potrzeba obecnie nauczycieli. Czyżby sprawdzała się star

Przepowiednia, gdzie twierdziłem, że ogłupiałym narodem kieruje się łatwiej? To tylko jeden z negatywnych scenariuszy, który po części przypisać możemy hasłom bliższym sekcie „Wolnych Ludzi”, niż stanowi faktycznemu, przynajmniej na teraz. Nie ma dzieci, nie ma wpływów do budżetu, zabraknie na emerytury, renty, służbę zdrowia. Koniec dla wielu starych ludzi będzie raczej przykry. Być może śmierć w kartonowym pudle, gdzieś pod dziurawym mostem, będzie kiedyś codziennością. Jednak…, czy tak musi być?

 

Przeciętny Polak ma posiąść wiedzę podstawową.

 

Według moich przewidywań wystarczy, aby była to umiejętność liczenia w zakresie do… najniższej krajowej, umiejętność czytania, choć niekoniecznie płynnego, bo i po co, skoro wszechobecne piktogramy są dla współczesnych bardziej czytelne, niż dzieła Fredry. O, właśnie, skoro przywołałem tak znane nazwisko, nie sposób nie opowiedzieć o najnowszym (choć nic w tym zaskakującego) pomyśle miłościwie nam panującego prezydenta – pana hrabiego K. Otóż już w najbliższym czasie, pierwsza osoba w państwie, która ma poważne problemy z gramatyką, składnią, ortografią, porozumiewaniem się z drugim człowiekiem w sposób komunikatywny, rozpoczyna kolejny już raz akcję pt. „Narodowe Czytanie Dzieł Fredry”. Tuchola również dostąpiła tego zaszczytu, chociaż nasz portal reklamować tej imprezy nie będzie z prostej przyczyny – to tzw. „dalekosiężna kiełbacha wyborcza”, którą organizuje się na terenie wrażym, czyli czekoladowym poletku miejscowego senatora, skompromitowanej partii dominującej. To obrzydliwe, co najgorsze, ludzie, którzy mogliby przybliżyć mechanizmy podobnych działań manipulacyjnych polityków i polityki  np. młodzieży, właśnie tracą pracę.

 

„Te nauczyciele, to zawsze narzekają”

 

To najłagodniejsze ze znanych mi zdań, które odszukać można na społecznych forach, gdzie desperaci rwą szaty, gdy porównują swoje zarobki z nauczycielskimi. To zaiste zadziwiające, znając realne, głodowe pensje nauczycielskie, niewspółmierne do wysiłku, który jest wkładany w pracę z dziećmi i młodzieżą, to jakie pensje przynoszą do domów ci utyskujący? Pedagogiem nie może zostać każdy. Nauczyciel jest jak ksiądz w swojej parafii, to powołanie. Bo co innego kierować może człowiekiem wybierającym tak niewdzięczny zawód? Tutaj nie ma pomyłki! Drzewiej dzieciom i młodzieży rodzice wpajali pierwsze prawdy, pierwsze standardy społecznych zachowań takich jak: szacunek dla drugiego człowieka, uczciwość, honor itd. Dzisiaj? Do głosu dochodzą zachowania typowe dla Pitekantropa lub człowieka z Cro-Magnon. Pewnych zachowań nie wynosi się już z domu, szybciej pieniądze na środki odurzające. Rodzice nie mają czasu dbać o rozwój moralny, czy społeczny dzieci, są jak w amoku, próbują przetrwać wraz z rodziną.

Czasami owe przetrwanie przemienia się w kult pieniądza. Rząd przekonuje, że właśnie ktoś taki – konsument ma przez całe życie kupować, kupować, kupować i rozmnażać się, a reszta jest nieistotna. Zatrważający błąd! Za który płaci nauczyciel, który przez całe życie musi się kształcić, aby nadążyć za światowymi trendami sposobów już nie tylko nauczania, ale i oddziaływania na młodego człowieka. Czy to już manipulacja? Nie, zachęta do zdobywania wiedzy w sposób najbardziej uproszczony.

 

I obyś uczył dzieci cudze.

 

W oświacie jest gorąco z powodu szykowanych zmian w Karcie Nauczyciela. Karta jest ustawą, której nowelizacja jest rozpatrywana drogą rządową, a więc wszelkie zmiany muszą być konsultowane ze związkami zawodowymi. I choć nowe przepisy mają zacząć obowiązywać już za pięć miesięcy, to zrzeszonych belfrów, jeszcze nikt o zabranie głosu nie prosił. – Urzędnicy i MEN wiedzą lepiej – ironicznie kwituje brak konsultacji Sławomir Broniarz prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego i dodaje, że – minister Szumilas ma wybiórcze pojęcie o szkolnych realiach.

Jak twierdzi minister edukacji Krystyna Szumilas, takie rozwiązania mają służyć „dobru uczniów i podnoszeniu jakości pracy szkoły (…) budując prestiż zawodu nauczyciela”. Przeciwnego zdania są związkowcy, według których „deprecjonuje się zawód nauczyciela” i próbuje wykazać, że są oni zbędnym „kosztem”.

Samorządy są zadowolone, ale większość pedagogów krytycznie odnosi się do propozycji resortu edukacji. Najwięcej zastrzeżeń budzi pomysł ewidencjonowania czasu pracy. Zgodnie z zapisami w Karcie, nauczyciel pracuje 40 godzin tygodniowo, w tym 18 godzin „przy tablicy”, pozostały czas wykorzystuje na przygotowanie zajęć, sprawdzenie klasówek, opracowanie konspektów. Od września, każdy nauczyciel będzie musiał rozliczyć się z tego, w jaki sposób rozdysponował te 40 godzin, uwzględniając niektóre, uwzględnione w ustawie czynności. Od tego zależeć będą późniejsze nagrody czy uzyskanie awansu.

„Nauczyciele rozwiną się twórczo i nie popadną w rutynę”

Rządowy projekt chwali polityk PiS Jarosław Zieliński (były wiceminister edukacji). Według niego dzięki rejestrowaniu swojej pracy nauczyciele rozwiną się twórczo i nie popadną w rutynę. Zdaniem posła Piotra Baucia (RP) przewodniczącego Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, „takie zbiurokratyzowanie edukacji sprawi, że nauczyciel 70 proc. czasu poświęci na zbieranie papierów i uzupełnianiu dokumentacji, a tylko 30 proc. pozostanie mu na wykonywanie realnych zadań i pracę z uczniem.” Być może ewidencjonowanie pokaże całą prawdę o tym, jak pracują nauczyciele, a w środowisku stworzy podziały na specjalności i przedmioty, wymagające od prowadzących różnego zaangażowania, inaczej do zajęć będzie się przygotowywał polonista a inaczej wuefista.

 

Nauczyciel jak „robot”.

 

Zmieni się okres urlopowy nauczycieli. Jednorazowo będą mogli wziąć minimum 28 dni wolnego. W pozostałe dni lata, będą musieli przyjść do szkoły i prowadzić zajęcia dla uczniów, którzy wakacje spędzą w mieście. Formalnie takie zapisy w Karcie już były, a dyrektorzy mogli zlecić nauczycielom pracę w wakacje, w praktyce jednak, nikt z nich nie korzystał. Pytanie tylko czy zbuntowani gimnazjaliści, będą mieli ochotę na wykłady i pogawędki z belframi w wolne dni? Piotr Bauć uważa, że to dobry pomysł, który pozwoli realizować w szkole nie tylko funkcję edukacyjną, ale i wychowawczo-socjalizacyjną. Z kolei Jarosław Zieliński jest zdania, że – latem w szkole uczniów nie będzie, a nawet źle by było gdyby się pojawili – i dodaje, że – tym samym zbędna i sztuczna wydaje się obecność nauczyciela.

Wśród nauczycieli obawy budzi projekt ograniczenia dostępu do urlopu dla poratowania zdrowa. Dotychczas, mógł się o niego ubiegać nauczyciel z siedmioletnim stażem. Po wejściu w życie zmian przysługiwać będzie belfrom po 20 latach pracy. Prof. Mariola Śliwińska-Kowalska, laryngolog, krajowa konsultant, w przygotowanej ekspertyzie wykazuje, że narząd głosu psuje się znacznie wcześniej, więc nauczyciele powinni korzystać z tego typu urlopu, prewencyjnie po 10 latach, bo po 20 latach nie ma już czego ratować, gardło jest „wrakiem”, a nauczyciel musi przejść na rentę, która kosztuje państwo dużo więcej. Związki wysunęły pomysł kompromisowego rozwiązania, w postaci urlopu po12 lat pracy. Na razie MEN nie ustosunkowało się do propozycji.

Rodzice uczniów zdecydują o awansie

Zmiany w Karcie zwiększą rolę rodziców uczniów, w procedurze awansu zawodowego nauczycieli, przez ocenę ich pracy. Jak uważa Piotr Bauć, to każe się zastanowić czy rodzice znają nauczycieli na tyle, by ich oceniać i czy ewaluacja nie będzie podyktowana „odwetem” za np. złe stopnie wystawione dziecku.
Kolejnym założeniem MEN jest zwiększenie roli doskonalenia umiejętności zawodowych nauczycieli zgodnie z potrzebami uczniów. Na czym miałoby to polegać? Na razie nie wiadomo. Inwestować w rozwój zawodowy zawsze warto. Jednak polscy nauczyciele, na tle belfrów z innych krajów wypadają najlepiej pod względem wykształcenia i chęci samodoskonalenia. Z badań TALIS przeprowadzonych w roku szkolnym 2007/2008 wynika, że 94 proc. nauczycieli w kraju ma wykształcenie wyższe, a pedagodzy stale się dokształcają przez czytanie literatury fachowej, kursy czy studia podyplomowe.

 

Prognozy są złe.

 

W ciągu ostatnich dwóch lat na bruk powędrowało prawie piętnaście tysięcy nauczycieli, a to jeszcze nie jest koniec czystek w szkolnictwie. Co przynisie nam przyszły rok? Bez watpienia sytuacja powtórzy się o ile cos się nie zmieni w polityce nieodpowiedzialnego rządu. Kwestią otwartą niestety pozostanie ilość kolejnych pedagogów do „odstrzału”.

 

Pierwszy dzwonek już za kilka chwil. Co nowego wymyślił MEN?

 

W roku szkolnym 2013/2014 naukę we wszystkich typach szkół rozpocznie 4 615 tys. uczniów, tj. o ok. 45 tys. mniej niż w roku ubiegłym. Największy spadek występuje w szkołach ponadgimnazjalnych – o 25 tys., nowy rok rozpocznie w nich do 1 315 tys. uczniów. Liczba uczniów w gimnazjach spadnie o ok. 20 tys. i będzie wynosić 1 140 tys. uczniów. Na ubiegłorocznym poziomie pozostanie liczba uczniów w szkołach podstawowych – ok. 2 160 tys. (dzięki temu, że zgodnie z szacunkami prawie 60 tys. sześciolatków rozpocznie edukację w pierwszych klasach szkoły podstawowej). Spodziewamy się natomiast wzrostu liczby dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym – z 1 216 tys. do 1 275 tys.
Jest to drugi rok wdrażania zmian programowych i organizacyjnych w szkołach ponadgimnazjalnych. Ich celem jest podniesienie jakości kształcenia oraz lepsze przygotowanie młodzieży do życia we współczesnym społeczeństwie poprzez rozwijanie kompetencji kluczowych, zróżnicowanie form kształcenia ogólnego i zawodowego oraz dostosowanie ich do zmian zachodzących na rynku pracy. W trakcie całego cyklu kształcenia uczniowie powinni zdobyć kompetencje kluczowe, na które składają się wiedza, umiejętności i postawy pozwalające na świadome funkcjonowanie w życiu społeczno-gospodarczym. Ze względu na potrzeby gospodarki opartej na wiedzy za szczególnie istotne uznano stworzenie warunków, dzięki którym wzrośnie liczba uczniów zainteresowanych naukami ścisłymi i technicznymi, a w ich następstwie liczba studentów wybierających taką ścieżkę edukacyjną.

Od 1 września 2013 r. nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego (określona w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z 27 sierpnia 2012 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół) będzie obowiązywać w klasach pierwszych i drugich szkół ponadgimnazjalnych (liceum ogólnokształcącego, technikum i zasadniczej szkoły zawodowej). Zgodnie ze zmianami programowymi i organizacyjnymi, które obowiązują od 1 września 2012 r., uczeń liceum ogólnokształcącego wybiera od 2 do 4 przedmiotów ujętych w podstawie programowej kształcenia ogólnego w zakresie rozszerzonym. Co najmniej jednym z tych przedmiotów powinna być: historia, geografia, biologia, chemia lub fizyka. Uczniowie, którzy nie będą realizowali w zakresie rozszerzonym przedmiotu historia, będą zobowiązani realizować przedmiot uzupełniający historia i społeczeństwo. Uczniowie, którzy nie będą realizowali w zakresie rozszerzonym przedmiotu geografia, biologia, chemia lub fizyka, będą zobowiązani realizować przedmiot uzupełniający przyroda.

Takie rozwiązanie gwarantuje, że równolegle ze zwiększeniem roli nauczania przedmiotów rozszerzonych zostanie zachowana równowaga pomiędzy nauczaniem przedmiotów ścisłych i humanistycznych. Organizacja nauczania w liceum jest w większym stopniu dostosowana do indywidualnych zainteresowań uczniów, co pozwoli im lepiej przygotować się do egzaminu maturalnego i studiów. Zadaniem LO jest takie harmonijnie połączenie wykonywania obu tych zadań, aby każdy jego absolwent miał opanowane wiadomości i posiadał umiejętności ze wszystkich przedmiotów, co najmniej w zakresie podstawowym, a także był przygotowany do zdawania egzaminu maturalnego, w tym z wybranych przedmiotów rozszerzonych, co znacząco zwiększy jego szansę na podjęcie studiów na wybranej uczelni i kierunku.

Uczeń technikum będzie miał możliwość wyboru 2 przedmiotów ujętych w podstawie programowej kształcenia ogólnego w zakresie rozszerzonym. Jednym z nich powinna być geografia, biologia, chemia, fizyka lub matematyka. Uczniowie technikum są obowiązani realizować przedmiot uzupełniający historia i społeczeństwo, chyba że realizują w zakresie podstawowym przedmiot historia. Uczeń, który realizuje w zakresie rozszerzonym przedmioty historia i matematyka, jest obowiązany realizować przedmiot uzupełniający przyroda. Natomiast przedmioty obowiązkowe takie, jak język polski, języki obce nowożytne, matematyka, wychowanie fizyczne, uczniowie obu typów szkół będą realizowali w całym okresie kształcenia.

Kierunki polityki edukacyjnej

Minister edukacji narodowej, określiła podstawowe kierunki realizacji przez kuratorów oświaty polityki edukacyjnej państwa, w szczególności zadań z zakresu nadzoru pedagogicznego. W dokumencie, który jest podstawą do planowania w roku szkolnym 2013/2014 działań przez organy nadzoru pedagogicznego i placówki doskonalenia nauczycieli wskazano:

 

  • Wspieranie rozwoju dziecka młodszego w związku z obniżeniem wieku realizacji obowiązku szkolnego.
  • Podniesienie jakości kształcenia w szkołach ponadgimnazjalnych.
  • Działania szkoły na rzecz zdrowia i bezpieczeństwa uczniów.
  • Kształcenie uczniów niepełnosprawnych w szkołach ogólnodostępnych.

 

Z tymi zagadnieniami wiążą się podane w dokumencie tematy kontroli planowych oraz zakresy ewaluacji szkół i placówek. Będą one realizowane przez kuratorów oświaty w ramach sprawowanego nadzoru pedagogicznego.

Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa mają znaczenie także dla planowania pracy przez placówki doskonalenia nauczycieli. Zadaniem tych placówek (po zmianie przepisów w październiku 2012 r.) jest organizowanie i prowadzenie doskonalenia zawodowego nauczycieli, m.in. w zakresie wynikającym z kierunków polityki oświatowej państwa oraz wprowadzanych zmian w systemie oświaty. W roku szkolnym 2013/2014 mają zatem obowiązek udostępnienia nauczycielom oferty doskonalenia obejmującej zagadnienia najistotniejsze z punktu widzenia realizowanej polityki edukacyjnej.

W roku szkolnym 2013/2014 monitorowaniu zostanie poddany proces wdrażania podstawy programowej kształcenia ogólnego i w zawodach oraz wspieranie szkół przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne i placówki doskonalenia nauczycieli w realizacji kształcenia uczniów niepełnosprawnych w szkołach ogólnodostępnych.

Nowe wymagania w nadzorze pedagogicznym

Od 1 września 2013 roku zaczynają obowiązywać nowe wymagania wobec szkół i placówek, których poziom spełniania wymagań jest ustalany w procesie ewaluacji zewnętrznej (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 10 maja 2013 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego). W przypadku ustalenia (po 1 września 2013 r.) w wyniku ewaluacji zewnętrznej przeprowadzanej w szkole, spełniania wskazanych w rozporządzeniu wymagań na poziomie E, organ sprawujący nadzór pedagogiczny jest zobowiązany do przeprowadzenia w tej szkole ewaluacji całościowej, w terminie nieprzekraczającym 3 lat od dnia przekazania dyrektorowi szkoły/placówki raportu z ewaluacji.

Ulega też sposób realizacji niektórych zadań dyrektora szkoły i placówki związanych ze sprawowaniem nadzoru pedagogicznego. W szczególności dotyczy to zawartości planu nadzoru pedagogicznego, np. zamiast uwzględniania w planie nadzoru pedagogicznego tematyki szkoleń i narad nauczycieli, na rok szkolny 2013/2014 i następne lata dyrektor ma obowiązek zaplanowania zakresu wspomagania nauczycieli w realizacji ich zadań.

Budowa systemu wspomagania

W nowym roku szkolnym będą kontynuowane zmiany w zakresie wspomagania pracy szkół i placówek. Placówki doskonalenia nauczycieli, poradnie psychologiczno-pedagogiczne oraz biblioteki pedagogiczne będą przystosowywały swoją pracę do nowych wymagań, których realizacja będzie obowiązywać od 1 stycznia 2016 r., określonych w rozporządzeniach Ministra Edukacji Narodowej:

z 26 października 2012 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli,

z 1 lutego 2013 r. w sprawie szczegółowych zasad działania publicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych, w tym publicznych poradni specjalistycznych,

z 28 lutego 2013 r. roku w sprawie szczegółowych zasad działania publicznych bibliotek pedagogicznych.

Należy się zatem spodziewać, że będzie wzrastała liczba organizowanych i prowadzonych sieci współpracy i samokształcenia dla nauczycieli oraz dyrektorów szkół i placówek, a wspomaganie szkół i placówek, polegające na zaplanowaniu i przeprowadzeniu działań mających na celu poprawę jakości pracy szkoły lub placówki, stanie się powszechną działalnością wymienionych wyżej placówek.

„Cyfrowa Szkoła” i inne inicjatywy

W roku szkolnym 2013/2014 nauczyciele będą mieli więcej możliwości unowocześnienia pracy szkół dzięki nowym lub udoskonalonym źródłom korzystania z interaktywnych materiałów edukacyjnych do każdego szczebla nauczania.

W pierwszym roku wdrażania pilotażowego programu „Cyfrowa szkoła” dyrektorzy szkół i przedstawiciele organów prowadzących dołożyli wielu starań, aby zaopatrzyć szkoły w nowoczesny sprzęt komputerowy i przygotować je do wykorzystywania nowoczesnych technologii. Kontynuujemy ten program; na ukończeniu są prace nad testową wersją e-podręcznika do matematyki, a osiemnaście podręczników do czternastu przedmiotów będzie gotowych do końca czerwca 2015 roku.

Od września br. unowocześnia swoje oblicze portal Scholaris, platforma internetowa wspierająca system edukacji. Rusza także nowa odsłona Portalu Edukacyjnego Telewizji Polskiej – projektu tworzonego we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Portal jest nowym interaktywnym narzędziem TVP, skierowanym do uczniów szkół podstawowych, a docelowo – do uczniów na wszystkich etapach edukacji szkolnej.

 

Wiedza pani „ministra” Szumilas  doprawdy przeraża równie mocno jak jej „kompetencje” do pełnienia służby. Nowatorskie pomysły godne sa bardziej twórczości Woody Allena, niż przedstawiciela rządu i szefowej armii osób decydujących, o jakości nauczania dzieci i młodzieży. Zbliżamy się do niewidzialnego muru, za którym jest już tylko jedno – przepaść. Czy mimo woli stajemy się świadkami próby zniszczenia ostatnigo związku zawodowego, a tym samym ubezwłasnowolnienia nauczyciela, jako biernego narzędzia w rękach kogoś nieodpowiedzialnego?

 

Bez wątpienia tak jest i możemy spodziewać się kolejnych, równie zaskakujących pomysłów, które w trybie nagłym zostaną przeforsowane.

 

Jak zabrać dzieciństwo?

 

Dzisiaj (30 sierpnia) Sejm RP przyjął projekt tzw. ustawy sześciolatkowej. Ustawa trafi teraz do Senatu. Zgodnie z projektem tzw. ustawy sześciolatkowej, datą wprowadzenia obowiązku szkolnego dla 6-latków pozostaje 1 września 2014 r.

Jednocześnie proponuje w nim się aby:

  1. od września 2014 roku klasy 1-wsze liczyły do 25 uczniów. Taki przepis ma obowiązywać od września 2014 roku i docelowo dotyczyć klas I – III (we wrześniu 2014 klasy I-wsze, we wrześniu 2015 r. klasy I-wsze i II-gie, od września 2016 r. klasy I – III);
  2. w latach szkolnych 2014/2015 i 2015/2016 – w szkołach, gdzie utworzonych będzie więcej niż 1 oddział klasy I-wszej, dzieci dobierać do poszczególnych oddziałów klasowych według wieku, począwszy od najmłodszych;
  3. od września 2014 roku:
    • obowiązek szkolny objął wszystkie dzieci 7-letnie (rocznik 2007) oraz dzieci 6-letnie, urodzone w okresie 1 stycznia – 30 czerwca 2008 r.;
    • spełnianie obowiązku szkolnego mogły rozpocząć również dzieci urodzone w okresie od 1 lipca do 31 grudnia 2008 r., jeśli taka będzie wola ich rodziców;
    • spełnianie obowiązku szkolnego mogły rozpocząć również dzieci 5-letnie (urodzone w roku 2009) jeśli taka będzie wola ich rodziców. W tym przypadku decyzję podejmie dyrektor szkoły po zasięgnięciu opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Takie prawo będzie obowiązywało również kolejne roczniki;
  4. we wrześniu 2015 roku obowiązek szkolny objął dzieci 7-letnie, urodzone w okresie 1 lipca – 31 grudnia 2008 r. oraz wszystkie dzieci z rocznika 2009 (6-latki).

No proszę, nie trzeba było długo czekac, aby na pięćminut przed pierwszym szkolnym dzwonkiem przeforsować kolejny pomysł w życie z prędkością Pendolino. Doprawdy zaskakujące tempo pracy panuje w MEN, czyżby to efekt udanych ministerialnych urolopów? Zapewne tak, skoro z takim zapałem dokonuje się skosu na ostatni bastion wiedzy – szkoły.

Bierne narzędzie w rękach posłów sejmowych – Senat i jego przedstawiciele z pewnością opowiedzą się „za” w efekcie pod rygorem odpowiedzialności prawnej nasze dzieci powędruja do szkoły rok wcześniej, niż do tej pory. Jakie sa dobre strony tej decyzji? Musimy u ściślić dla kogo. To oczywiste, ekipa Tuska zaoszczędzi po to, aby Vincent Rostowski spaprał finanse do reszty.

Może już czas kupić taczkę i odwiedzić Warszawę?

Dzieci to pretekst.

To przerażające że, że kartą przetargową i bronią w tej hucpie jest polskie dziecko. Traktuje się je bardzo przedmiotowo, zwłaszcza ostatnio, gdzie prawo reaguje wyjatkowo szybko w kwestii odebrania np.praw rodzicielskich na podstawie decyzji niedouczonych kuratorów sądowych. Nikt nie bawi się w sentymenty, dzieci dla Tuska są dobrem najwyższym, trzeba je wychować tak, aby w chwili osiągnięcia pełnoletności, oddały głos zgodny z ich wiedzą i sumieniem. A mkto się nie zgodzi, ten utknie w Urzędach Pracy na zawsze.

 

Czy kolejne pokolenie Polaków okaże się być warzywami? Kto będzie temu winny? Nauczyciel, a może rząd, stworzony prze aferzystów i amatorów?

 

Zaczekajmy, ciąg dalszy z pewnością nastąpi.

 

 

(mrf.)

______________________________

 

Wykorzystano informacje z MEN

Tekst pani Katarzyna Galant z Wirtualnej Polski