Konstelacje turystycznych potknięć Starostwa Powiatowego w Tucholi

Inwestowanie w turystykę, zwłaszcza tutaj, w Borach Tucholskich wydaje się nie potrzebą chwili, a naturalnym posunięciem, które z góry skazane jest na sukces. Aby tak się stało potrzeba kilku rzeczy…

Przygotowanie miejsc, które stanowić będą o atrakcyjności konkretnego miejsca, stworzenie infrastruktury, która stanowić będzie o wygodzie odwiedzającego, zróżnicowany standard, co przelicza się na ceny, dobre zaopatrzenie w umiarkowanych cenach, które przyciągną podróżujących i zwiedzających,

Zadbanie o otoczenie poprzez stałe monitorowanie środowiska, przez pryzmat porzuconych śmieci – to oczywistość, którą gospodarz musi wziąć na siebie.

Gdzieś dalej znajduje się cykl szkoleń, który zapewni wiedzę teoretyczną z zakresu obsługi ruchu turystycznego.

Prócz ośrodków wypoczynkowych, potrzebne są pola campingowe i namiotowe z pełną infrastrukturą, czyli miejsca na każdą kieszeń.

Kto powinien zajmować się turystyką? To szansa dla każdego mieszkańca powiatu, ale bez lidera nic z tego nie będzie.

Starostwo Powiatowe  sporo czasu poświęca sprawom związanym z aktywizacją społeczeństwa poprzez turystykę i właśnie ono powinno stać się takim liderem, poprzez wyodrębnienie osoby odpowiedzialnej. Starostwo ma takiego specjalistę w dodatku pasjonata Borów Tucholskich w każdej dziedzinie – człowiek – SKARB!

Liczne spotkania, konferencje wpisały się w powiatowy krajobraz, do tego liczne próby promocji w innych ośrodkach zdają się dopełniać tej sielanki. Pozyskiwane na ten cel środki z różnych miejsc oparte są w większości o środki unijne. Owa „unijność”, to oczywiście jedno wielkie kłamstwo, bo w rzeczywistości, to nasze pieniądze.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wszystkie starania starostwa prowadzą donikąd, pomimo propagandy odnoszenia ciągłych sukcesów, które prawie każdego dnia spotykamy w portalu powiatowym. Skoro jest tak słodko, to, dlaczego jest aż tak źle? A może autor jest w błędzie, a starostwo zwyczajnie ukrywa informacje, których rządne jest społeczeństwo?

Można odnieść takie wrażenie po tej lekturze:

Od 7 do 9 kwietnia br. targi „Travel and Taste” zachęcały mieszkańców Bydgoszczy do odwiedzenia najciekawszych i „najsmaczniejszych” miejsc naszego województwa (i nie tylko).

Nie mogło więc zabraknąć na nich Powiatu Tucholskiego, który prezentował się tym razem na wspólnym stoisku Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Turystycznej (K-POT) w ramach Kujawsko-Pomorskich Konstelacji Dobrych Miejsc. Z naszego powiatu na tym samym stoisku prezentowała się także Gmina Cekcyn. Na stoisku otrzymać można było nie tylko materiały przygotowane przez samorząd, ale także ulotki i foldery dostarczone przez zainteresowane instytucje (np. Lasy Państwowe) i przedsiębiorców. Nasza oferta jak zwykle cieszyła się dużym powodzeniem, wielu odwiedzających deklarowało chęć przyjazdu na krótszy lub dłuższy wypoczynek.

W ramach targów prezentowana była także „Inicjatywa na rzecz Konstelacji”, w ramach której członkowie K-POT (w tym Powiat Tucholski i Gmina Cekcyn) starają się oddolnymi działaniami  wesprzeć Zarząd i Biuro tej organizacji w działaniach na rzecz wspólnej promocji regionu i jego najciekawszych turystycznie zakątków, do których niewątpliwie zaliczają się Bory Tucholskie.

Świetnie, świetnie, wspaniale! Jednak w tym szale pozytywnych uniesień, brakuje informacji najważniejszych. Powiat Tucholski istnieje dzisiaj wyłącznie dzięki „dotacjom takim i siakim” i operatywności wszystkich okolicznych gmin, których włodarze dwoją się i troją, aby podwyższyć wartość „tamtych” małych ojczyzn.

Powstają nowe drogi, ścieżki rowerowe, mnóstwo innych inwestycji. Tamtejszy samorządowcy, jak wszyscy, gospodarzą tym, czym dysponują i jakoś im wychodzi.

Konkretniej, gmina Kęsowo, w porównaniu z tym, co było kiedyś, mieszkańcy mogą być dumni z tego, co osiągnęli dzisiaj – gmina z XXI wieku. Gmina Cekcyn, pod każdym względem wzór, pomimo problemów z drogami, ciągle się zmienia, a imprezy kulturalne już dawno przyćmiły Tucholę. Gmina Śliwice, gmina bez bezrobotnych, no, chyba, że z wyboru, zmieniła się nie do poznania. Gostycyn, bardzo ambitna, zadbana, stawiająca na turystykę, tę przez wielkie „T”. I…,  specjalnie omijając Tucholę (możliwości tej gminy dopiero poznajemy), celowo na końcu –  gmina Lubiewo, gmina z nieprawdopodobnym potencjałem, niestety, borykająca się z drogami, ściślej ich złym stanem, ale to się już wkrótce zmieni, prawdopodobnie będzie to raj dla cyklistów i grzybiarzy.

Każda z wymienionych gmin (omijając chwilowo Tucholę) ma piękne perspektywy, a co z powiatem – karbowym? Jest jak ubogi, okradziony krewny, to efekt poprzedników, którzy zadłużyli społeczną schedę na lata. Co ciekawe, nikt za to nie odpowiedział. W związku z tym, obowiązujący obecnie „program naprawczy” wydaje się być czymś bardzo trudnym do zrealizowania? No, tak, powiat, to nie gmina, jego dochody są żadne? A może właśnie, dlatego warto zrezygnować z propagandy ciągłych sukcesów i powiedzieć ludziom jak jest i jak będzie? Może warto zakasać rękawy i zmienić się w menadżera, który wyciągnie zyski z tego, co nas otacza, właśnie z turystyki? Świetnym początkiem jest ciągle źle reklamowany ZAZ, dobrym pomysłem jest stworzenie słynnego LGD, ale to tylko ogniwo długiego łańcucha, ledwie „spinka” nadziei na nadchodzące lata, kiedy unia się posypie ,umrze śmiercią naturalną, nadzieja jest tylko w jednym – w pozyskaniu sprawdzonych przedsiębiorców z kraju i ze świata, którzy wiedzą, jak wykorzystać walory Borów Tucholskich – unikatu w skali Europy!

Kramy w Poznaniu, Toruniu, czy Bydgoszczy sprawy nie załatwią, broszurki dobre są na pięć minut, później lądują w koszu, potrzeba czegoś trwalszego akcji promocyjnej, jednak nie na papierze, czy w największej sali tucholskiej książnicy. Niestety, trzeba się ruszyć i pojechać trochę dalej. Kajaki, rowery, karawaning, marszruty, obcowanie z naturą – to przemysł, dobrze prowadzony przyniesie krocie, wystarczy nie rzucać kłód pod nogi idiotycznymi wytycznymi, bzdurnymi regulaminami i strachem przed osobami wpływowymi i przełożonymi, którzy obecnie Powiat Tucholski mają tam, gdzie zwykle kończą się nogi. Jednak, kiedy ta „kura” zacznie znosić złote jajka, podobnie jak o Chełmnie, Świeciu i innych miejscach na mapie tego województwa, wszyscy sobie przypomną o tym, że Tuchola jest jednak stolicą.

W tekście opublikowanym wyżej pada słowo klucz – „konstelacje”, worek srebra temu, kto je wymyślił. Jednak…, zanim w turystyce powędrujemy do gwiazd, warto zadbać o to, czym dysponujemy dzisiaj. I choć jest w czysto, niedoróbek jest aż nadto. Tak się nie robi biznesu, tak doprowadza się instytucje publicznego zaufania do ruiny, a to prowadzi do bzdurnej wyprzedaży majątku, naszego majątku. Za coś takiego w wyborach samorządowych otrzymuje się wilczy bilet i nie pomogą żadne polityczne flirty. Tereny, które już utraciliśmy, mogły przynieść krocie, tego ludzie nie zapomną, o, nie…


(mrf.)