Kto pożałował środków na główną atrakcję DBT – MOTOBORY?

Rozpoczyna się święto naszej gminy, słynne w świecie i wszechświecie Dni Borów Tucholskich. Ma być hucznie, kolorowo, świątecznie i zapewne unijnie.

Kiedyś, to się działo, zanim władzę przejął PiS, znienawidzony przez „garstkę buntowników”( podobno pod lokalnym sądem ostatnio protestowało ich pięcioro, czyżby przez wakacje?) na wielkiej scenie umieszczonej w Parku Zamkowym (tak, tak, jest taki) brylował Salon i to ten przez wielkie „S”. Kogóż tam nie było…, i senator i europoseł, pojawiali się tam również patroni święta. Nawiasem mówiąc w tym roku rzeczywiście wybór jest trafiony.

Była kasa, była inwencja, ludzie mieli darmową zupę i zupełnie sporo atrakcji. I owszem, pojawiały się nowe, jedną z nich były pokazy umiejętności tucholskich drifterów w ich wspaniałych „szlifierkach”. Mówimy w czasie przeszłym, ponieważ eksplodowała kolejna tucholska „bombka”, którą również i my rozpowszechniliśmy, że w tym roku MOTOBORÓW nie będzie. Nikt z niczego się nie wytłumaczył i tak już zostało.

Do dzisiaj nikt nie zapytał dlaczego tak się stało? I ponownie sięgnęliśmy do wiedzy naszych wolontariuszy, a jeden z nich, niezwykle wiarygodny stwierdził krótko, jeżeli nie wiadomo o co chodzi…, resztę znamy. Zaraz, to znalazła się kasa dla hafciarek, znalazły się jakieś środki dla kolejnej, jeszcze bardziej znanej imprezy motoryzacyjnej, wiemy, że nawet jeden z radnych oponował w sprawie zwiększenia budżetu DBT przez miasto i co? Na MOTOBORY nie wystarczyło? Kolejny raz chciano się wykpić przysłowiowymi „pięcioma stówkami” dotacji? Oj…, wstyd, wielki wstyd.

Tucholscy drifterzy mają świetną markę, jeszcze lepsze umiejętności, na brak publiczności podziwiającej ich popisy nigdy nie narzekano, szczytny cel był za każdym razem, no ile lat można dokładać do „interesu”. Czyżby w sprawach  atrakcji DBT kluczową rolę odgrywali tylko sponsorzy? Jakoś nie godzi się, zwłaszcza, że jeden z nich, wyjątkowo cierpliwy i wytrwały, można śmiało o nim powiedzieć, że aspirujący do miana protektora lokalnego sportu, zrobił i tak więcej, niż każdy. Dobrze pamiętamy, że ostatnio ufundował młodym sportowcom… autokar i to jaki! Coś wspaniałego, taka postawa wyłącznie cieszy, a miasto co? Kolokwialnie mówiąc… jajco.

Trudno się dziwić naszym mistrzom kierownicy, że powiedzieli basta! I choć jest im z tego powodu smutno i przykro, teraz publiczność zrozumie to, co się stało.

Jakie będą tegoroczne Dni Borów? Tego jeszcze nie wiemy, wpływ na nie będzie miała nawet pogoda, ale jedno jest pewne, nasza redakcja bardzo zweryfikowała swoje plany, ustępując pola innym mediom. W naszych zasobach filmowych i fotograficznych mamy wiele filmów poświęconych DBT, po co to powielać, kolejny raz? Jednak na pewno i to z wielką przyjemnością, wysłuchamy opowieści i obejrzymy film, gdzie główną rolę gra ktoś wyjątkowy,pogodny i zawsze przyjazny innym – mistrz i zdobywca oceanu – Olek Doba, którego wszyscy serdecznie pozdrawiamy.


(mrf.)