Kupałę, Noc Kupały, Kupalnockę, Noc Świętojańską, czy wreszcie Sobótkę, zastąpiły… WALENTYNKI?!

Polacy są niczym gęsi łykające kluski, bezkrytycznie przyjmujemy wszystko, co obce nam kulturowo, czego dowody mamy każdego dnia, a to oczywiście ma bezpośrednie połączenie i przełożenie w polityce, której zwyczajnie nie mamy, zachowujemy raczej tylko jej pozory.

Walentynki są w tym schemacie najmniej szkodliwe, choć także mówią wiele o utracie polskich tradycji. To oczywiście proces przejściowy, jak uczy na królowa nauk – HISTORIA.

Walentynki, to coroczne święto zakochanych, przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. Zwyczajem w tym dniu jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne (często pisane wierszem). Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, czczono św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzień 14 lutego stał się więc okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami.

Święto wywodzi się z kultury anglosaskiej, ma ponad pięciowiekową tradycję, a święty Walenty patronuje zakochanym od około XV wieku. Dlaczego więc na patrona chorych na epilepsję i choroby umysłowe obrano także patronem zakochanych? Może dlatego, że stan uczuciowy zakochanych, niezależnie od ilorazu inteligencji, płci i wieku, chwilami przypomina umysłową chorobę?

Walentynki, to oczywiście gigantyczny biznes, bo któż z nas tego dnia nie kupi czekoladek, kwiatów, pamiątkowych laurek w kształcie serca, czy innych drobiazgów? Przesłanie tego popularnego dnia, pomimo wszystko, jest pozytywne w tym bezwzględnym, zwariowanym świecie, który za wszelką cenę chce zniszczyć to , co dla nas najcenniejsze – rodzinę.

Paradoksalnie, walentynki stanowią o czymś zupełnie innym.


(red.)

Na pdst.: olsztyn24.com

RSS
Follow by Email
Facebook